Derby na przełom - felieton Jerzego Synowca

Niezależnie od tego, jakim rezultatem zakończy się spotkanie, kibice będą oceniać nie tyle wynik, ile zaangażowanie na torze i klasę zespołu. Bo można wygrać w kiepskim stylu i można przegrać z honorem. Wiem jedno - ten mecz dla obu zespołów będzie miał charakter przełomowy, przynajmniej jeśli chodzi o ten sezon.
Za kilka dni w Zielonej Górze odbędzie się jeden z dwóch najważniejszych meczów żużlowych na ziemi lubuskiej: derby Falubaz - Stal. Kibice obu zespołów są nieco przygaszeni, bo w ostatnim czasie ich drużyny przegrały, i były to porażki w nie najlepszym stylu. Co więc się będzie działo na zielonogórskim stadionie? Jak wypadnie konfrontacja ogromnego doświadczenia, jakie ma zespół gorzowski, z mocno odmłodzonym zespołem zielonogórskim? Łatwej i jednoznacznej odpowiedzi nie ma.

Zielonogórzanie na swoim torze z pewnością wykorzystają siłę swoich liderów - Dobruckiego (wbrew moim przedsezonowym oczekiwaniom jedzie bardzo skutecznie i równo, co w ubiegłych dwóch sezonach mu się nie zdarzało), Walaska (musi w tym meczu pokazać klasę uczestnika Grand Prix, bo to, co zaprezentował w ostatnim meczu to stanowczo zbyt mało) i Protasiewicza (początek rewelacyjny, a potem gorzej niż słabo).

Ale o wyniku zadecyduje jazda młodzieżowców i "drugiej linii", czyli obcokrajowców - Lindgrena i Iversena (jeśli oczywiście ten ostatni zostanie wystawiony do składu). Zengota rośnie na klasowego zawodnika, takiego, co po osiągnięciu żużlowej pełnoletności znajdzie w Falubazie pewne miejsce w składzie. Wyczyn Patryka Dudka w Toruniu można porównać jedynie z debiutem ligowym Tomasza Bajerskiego (dziewięć punktów, ale na swoim torze). Czy jest on w stanie w starciu derbowym, przy ogromnym ciśnieniu, pojechać równie znakomicie? Chyba nie, ale gdyby stało się inaczej, byłaby to znakomita wskazówka dla kierownictwa gorzowskiego klubu, w jakim kierunku powinni zmierzać.

W sumie zielonogórscy kibice mogliby być optymistami, gdyby nie postawa ich obcokrajowców. Ci faceci robią sobie żarty z poważnej rywalizacji i jeśli w derbach sobie nie poradzą, to ich los (a przynajmniej jednego z nich) wydaje się być przesądzony.

Czego oczekiwać po gorzowianach, a raczej po zespole z Gorzowa? Z pewnością mocni będą Karlsson i Zagar, bo zwłaszcza ten ostatni udowadnia, że jest zawodnikiem mocnym, równym, ambitnym, choć bez polotu. Tomasz Gollob raczej nie powtórzy słabego występu przeciwko Częstochowie, ale dalej są już tylko znaki zapytania. Jak wypadnie konfrontacja młodzieżowców obu zespołów? I najważniejsze pytania: czy David Ruud poradzi sobie z zielonogórskim torem, a Rune Holta wykaże choćby cień ambicji, którą mu podobno wycięto operacyjnie?

Niezależnie od tego, jakim rezultatem zakończy się spotkanie, kibice będą oceniać nie tyle wynik, ile zaangażowanie na torze i klasę zespołu. Bo można wygrać w kiepskim stylu i można przegrać z honorem. Wiem jedno - ten mecz dla obu zespołów będzie miał charakter przełomowy, przynajmniej jeśli chodzi o ten sezon.

Chociaż z ostatniego felietonu rzecznika prasowego gorzowskiego klubu wynika, że działacze zmienili priorytety i miast na wyniku sportowym będą się nadal - tak jak w poprzednich ośmiu latach - koncentrować na spłacie rzekomych długów pozostawionych przez poprzedników w ubiegłym stuleciu. Tyle tylko, że na jednym i drugim polu idzie coś opornie, bo jak inaczej odnieść się do wiecznego ględzenia o długach, skoro roczny budżet Stali w roku 2000 (brązowy medal) i 2001 (czwarte miejsce) wynosił dokładnie tyle, ile obecnie bierze za roczny kontrakt sam Rune Holta. Proszę więc nie marudzić i nie snuć opowieści drzewa sandałowego, tylko mobilizować zespół przed derbami, bo tak naprawdę ten mecz wygrają ci, którym będzie bardziej zależeć na zwycięstwie.