Panowie ręczni, wracajcie i to szybko!

Przykro, gdy musisz szybko opuścić tak ekscytujące miejsce, tym bardziej, że aby być nadal elitarnym zabrakło ci zaledwie jednego zwycięstwa. Jak tą lekcję wykorzysta AZS AWF? Gorzowianie muszą powalczyć o awans teraz, zaraz, albo najlepsi mogą nam uciec na długie lata.
- Nie wiem jak się teraz pozbieram, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Można przegrać decydujący mecz, ale tego stylu strasznie się wstydzę. Tym bardziej, że było z nami tylu kibiców. Dla nich powinniśmy pokazać coś zupełnie innego, a my nagle wróciliśmy do najgorszych wspomnień z tego sezonu - te słowa kapitana AZS AWF Tomasza Jagły doskonale oddają stan ducha nie tylko jego, ale większości gorzowskiego zespołu. Nikt nie powie, że zrobiliśmy wszystko, więcej się nie dało, bo byliśmy słabsi. My do tej ligi w kilku fragmentach ostatecznie przegranego sezonu naprawdę pasowaliśmy. Nie do czołowej szóstki, ale do zespołów z dalszych miejsc na pewno. Gdy my będziemy próbowali natychmiast ponownie wygrać I ligę, ekstraklasa pójdzie w stronę jeszcze większego zawodowstwa, będzie szeroko pokazywana w Polsacie, na wzór siatkarzy i żużlowców ma być zarządzana przez specjalną spółkę. Dlatego ten natychmiastowy powrót Gorzowa i ciągła praca nad poprawą organizacji klubu, jest tak ważny. Inaczej pociąg odjedzie, doświadczenia zdobyte przez ten rok pójdą na marne, a beniaminkowie w elicie będą mieli jeszcze trudniej niż do tej pory.

Gdzie zgubiliśmy to jedno brakujące zwycięstwo? Na pewno nie w meczu otwarcia, w którym zremisowaliśmy z walczącą dziś w finale w obronie mistrzostwa Polski Wisłą Płock. "Gorzów walczący", "Grajcie tak dalej" - tak pisano o bijących się do upadłego graczach AZS AWF. Utrzymanie uciekło nam w kolejnych spotkaniach w pierwszej rundzie, o których wspominał po sobotniej przegranej 23:33 w Legnicy kapitan Jagła. W jedenastu pojedynkach wygraliśmy tylko raz! Po starciach z Olsztynem, czy Kwidzynem - fatalna gra gorzowian - mało było takich, którzy wierzyli, że szansę na utrzymanie będziemy mieli do ostatniej kolejki. Potem nadeszła seria pięciu pojedynków bez porażki, wreszcie niedawno trzy zwycięstwa z rzędu u siebie. I tylko ten finał sezonu w hali Miedzi, bardzo przykry dla wszystkich, którym dobro gorzowskiej piłki ręcznej leży na sercu...

Mecze u siebie z Puławami i Lubinem, wyjazdy do Piotrkowa czy Mielca - czego zabrakło, że zamiast tam wygrać lub zremisować, trochę na własne życzenie przegrywaliśmy? Konsekwencji, innych wyborów, elitarnego doświadczenia, cierpliwości, zaufania, szczęścia? Pewnie wszystkiego po trochę. W tym miejscu wypada tylko powtórzyć: szkoda, bo udowodniliśmy, że do ekstraklasy pasujemy. Niestety do końca nie potrafiliśmy tego wykorzystać.

Co dalej? Na pewno co najmniej kilku zawodników z aż 23-osobowej kadry trenera Michała Kaniowskiego nie zobaczymy już w Gorzowie. Pojawiły się informacje o pierwszej bardzo dużej stracie - bramkarz Krzysztof Szczęsny, najlepszy gracz w naszej drużynie w ekstraklasowym sezonie, ma zasilić Chrobrego Głogów. Także Białorusin Włodek Huziejew, mimo wszystko lekkie rozczarowanie, raczej opuści Polskę i zagra w elitarnym klubie z zupełnie innego państwa. Możemy być jednak pewni, że dla kilku doświadczonych graczy AZS AWF, szczególnie tych, którzy wychowali się w Gorzowie, ponowna gra o awans (innej drogi dla gorzowian osobiście sobie nie wyobrażamy) nie będzie żadną ujmą. Bezcenne doświadczenia w ekstraklasowej szkole przetrwania zdobyli także dzisiejsi 20-latkowie. Trzeba zakasać rękawy, szybko zabrać się za rozmowy kontraktowe, zjednoczyć grupę ambitnych ludzi wokół kolejnego fajnego celu. Krajobraz po spadku, akurat w przypadku AZS AWF, nie musi być smutny i szary, a bezradność i żal za chwilę zastąpią głód walki i chęć odegrania się. Świadczy o tym wiele łez wylanych w Legnicy. "Gorzów walczący i wygrywający" - marzymy, aby tak za chwilę znów pisać o naszych szczypiornistach. Czekamy na wnioski i czyny. To co wydarzy się już zaraz, w końcówce maja i czerwcu, albo szeroko otworzy, albo na długo zamknie naszym akademikom drzwi do elity. Bardzo prosimy o splot wydarzeń otwierających!

ZAGRALI W AZS AWF GORZÓW W ELICIE:

Bramkarze - Krzysztof Szczęsny, Łukasz Wasilek, Łukasz Małyszko.

W polu - Filip Kliszczyk (88 bramek), Wojciech Klimczak (80), Bartosz Janiszewski (77), Władimir Huziejew (76), Jarosław Galus (74), Mateusz Krzyżanowski (52), Robert Jankowski (50), Marcin Skoczylas (45), Paweł Kaniowski (34), Tomasz Jagła (33), Arkadiusz Bosy (32), Andrzej Wasilek (30), Tomasz Rafalski (26), Jarosław Tomiak (23), Bartosz Ruszkiewicz (16), Krzysztof Kubillas (4), Paweł Baran (2), Mateusz Stupiński (1), Mateusz Wolski, Michał Nieradko.