Sport.pl

AZS AWF z hukiem zleciał ze szczypiorniackiej elity

W najczarniejszych snach nie podejrzewaliśmy, że po trzech wygranych z rzędu gorzowianie pożegnają się z ekstraklasą w tak kiepskim stylu. - Zostały wstyd, żal i łzy - powiedział kapitan AZS AWF Tomasz Jagła, dziękujący kibicom za fantastyczny doping.
Gorzowscy fani, w sile grubo ponad stu, byli w Legnicy niewiarygodni - głośni, kolorowi, wierzący w swój zespół od początku do końca. Po prostu fantastyczni. Wiara była także wśród akademików. Tuż przed spotkaniem dotarł wynik z Kielc, gdzie w pierwszym meczu o złoty medal wygrała drużyna z Płocka. - My też zwyciężymy - przewidywał drugi trener AZS AWF Dariusz Molski. - Nie możemy dopuścić do tego strasznego uczucia jakim jest spadek zaraz po awansie - dodał jeden z wychowanków w składzie, kapitan Tomasz Jagła. - Złapaliśmy dobry rytm, nie wystraszymy się, bo przecież kilku z nas ma 30 i więcej lat. Są nasi znakomici kibice, którzy już na rozgrzewce pomagają nam się czuć jak w domu. Musimy to wykorzystać.

Niestety dla AZS AWF ten mecz tak szybko się skończył jak zaczął i przegraliśmy go na boisku, a na pewno nie przez sędziów jak obawiali się niektórzy. Kilka przestrzelonych rzutów z nieprzygotowanych i bardziej dogodnych pozycji, dwa zmarnowane rzuty karne (kolejnego Lech Kryński wybronił nam jeszcze w drugiej części) i gospodarze bardzo szybko zaczęli nam odjeżdżać. Na dwa, za chwilę na trzy, w końcu na pięć goli. Sprawdził się pomysł Miedzi w obronie. Jeden z legnickich defensorów operował nawet na 10-11 metrze. Reszta zespołu też wychodziła bardzo wysoko. W ten sposób twardo naciskający rywale odcięli nas od podań do znajdujących się w wysokiej formie obrotowych, wymuszali proste straty. Zupełnie zneutralizowana została także nasza druga linia, gdzie wyjątkowo kiepski dzień miał Białorusin Włodek Huziejew (tylko jedno trafienie z gry, pozostałe dwa z karnych, kilkanaście strat). Do przerwy rzuciliśmy zaledwie dziewięć goli. Po drugiej stronie szalał 24-latek, mierzący 183 cm Adam Skrabania (przed sezonem AZS AWF też pytał się o tego zawodnika). Jego 12 goli to nie tylko kontrataki, ale również udane wejścia w gorzowską strefę obronną, która w Legnicy nie funkcjonowała tak dobrze jak w ostatnich spotkaniach - daliśmy sobie w końcu rzucić 33 bramki. - Nawet w najpiękniejszych snach nie przewidywałem, że ten mecz tak świetnie się dla nas potoczy - opowiadał Skrabania. - Byliśmy jak walec z bardzo dobrym pomysłem na grę, z każdą minutą przede wszystkim mocniejsi psychicznie od rywali. W końcówce to już był pogrom, bo za taki należy uznać 10 bramek różnicy.

W drugiej połowie AZS AWF otworzył się w ataku - rzuciliśmy sześć goli w 10. min, bardzo dobrze grał po przerwie Arkadiusz Bosy. Niestety nasi nic nie dołożyli w obronie. Tam byliśmy cały czas karceni właściwie z obojętnie jakiego miejsca. W 52. min, po kolejnym trafieniu Bosego przegrywaliśmy 20:27. W tym momencie Huziejew dały trzy straty, poszły kontry i zawodnicy oraz kibice Miedzi rozpoczęli fetę, bo już wiedzieli, że to Legnica, a nie Gorzów za chwilę zagra w barażach o pozostanie w elicie. - Mecz i ligę przegraliśmy w pierwszej części, w drugiej właściwie nie było czego gonić - podsumował trener akademików Michał Kaniowski. - Oddaliśmy to zwycięstwo atakiem, w którym tym razem, w początkowych, decydujących momentach spotkania, zupełnie sobie nie mogliśmy poradzić.

Zaraz po końcowej syrenie nasi kibice rozwinęli transparent: "Gorzów moim miastem, AZS naszym klubem". Spora grupa zawodników nie kryła łez, dla wielu z nich spadek z ekstraklasy to największa porażka w karierze. Tym bardziej, że awansowali, a teraz opuszczają elitę z zespołem, w którym się wychowali. Czy oglądaliśmy tylko rozpacz i załamanie? Na szczęście nie! - Za rok wracamy na salony piłki ręcznej - odgrażali się gorzowianie, ukradkiem ocierając twarze. I to jest najlepszy plan dla AZS AWF na najbliższe miesiące. Doświadczenia zdobyte w starciach z najlepszymi drużynami w Polsce musimy przekuć na natychmiastowe ponowne zwycięstwo w I lidze. Dla siebie, ale przede wszystkim dla ekstraklasowych fanów!



MIEDŹ 96 LEGNICA - AZS AWF GORZÓW 33:23 (14:9)

Miedź: Kiepulski, Kryński - Skrabania 12, R. Fabiszewski 4, Szabat 4, Rosiak 4, Brygier 3, Kawaliow 3, Ścigaj 3, Góreczny, Petela, T. Fabiszewski, Szuszkiewicz, Hajgenbart.

AZS AWF: Szczęsny, Ł. Wasilek - Bosy 6, Huziejew 3, Kliszczyk 3, Jankowski 2, A. Wasilek 2, Klimczak 2, Janiszewski 2, Galus 2, Krzyżanowski 1, Jagła, Rafalski, Kaniowski.



Azoty Puławy - Stal Mielec 33:29



TABELA GRUPY SPADKOWEJ

1. Azoty Puławy2825758:795
2. Miedź 96 Legnica2821754:777
3. AZS AWF Gorzów2819743:847
4. Stal Mielec2817772:857


Azoty utrzymały się w elicie, Miedź zagra w barażach o utrzymanie, a AZS AWF i Stal opuszczają ekstraklasę.