Sport.pl

Zleją nas w TVN

Wszyscy mówią i piszą o niedzielnym meczu Stali Gorzów z Włókniarzem Częstochowa, a więc i ja nie będę udawał, że to tylko jedno z wielu spotkań bez szczególnego znaczenia.
Można powiedzieć tak: nic się nie stało, bo jedna porażka, nawet na własnym torze, nawet bolesna, nie przekreśla szans na dobry sezon i końcowy sukces. Przecież Unibax Toruń, nie dalej jak w ubiegłym roku, w jednym ze spotkań na swoim stadionie dostał tęgie baty (34:59, też z Włókniarzem), a i tak ostatecznie w ładnym stylu zdobył mistrzowski tytuł. Tyle tylko, że sam w to nie wierzę i coś mi się zdaje, że kibice po początkowej euforii też powoli przestają wierzyć w siłę naszej drużyny. A przecież przed nami najważniejsze spotkanie roku - derby z Falubazem w Zielonej Górze. Oj, wygląda na to, że będzie "trzeci raz wpieprz od przyjaciół z południa" i to nie tylko na oczach kibiców żużla, ale jeszcze dodatkowo na oczach wszystkich widzów TVN, którzy obejrzą to w popularnym serialu "39 i pół".

Miała być lepsza druga linia i jest, tyle tylko, że nie ma pierwszej linii. Aż strach się bać co będzie dalej. Co więc władze klubu powinny zrobić, aby odwrócić bieg niekorzystnych wydarzeń? Zmienić składu już się nie da, ale zawsze można wyjaśnić kibicom przyczyny obecnego stanu rzeczy i wspólnie zastanowić się - quo vadis? Trzeba więc po męsku powiedzieć dlaczego i za jakie pieniądze jeździ w naszym klubie Rune Holta - zawodnik, który z kilkoma ostatnimi zespołami rozstał się w gniewie i po awanturach (duże dotacje dla klubu z kasy miasta upoważniają do zadania takiego pytania). Kto stoi za pompowaniem pieniędzy w szwedzką miernotę Thomasa Jonassona kosztem gorzowskich juniorów? Kto i dlaczego systematycznie pozbywa się gorzowskich wychowanków? Kto jest autorem transferu roku, czyli sprowadzenia do Gorzowa Rafała Okoniewskiego? Wreszcie, jakie są priorytety na ten rok naszego kapitana Tomasza Golloba? Kapitan Stali jest ikoną polskiego (choć nie gorzowskiego) żużla i jego najwybitniejszym przedstawicielem w historii. Ale czy to wystarczy, aby usprawiedliwić jego kompromitującą postawę w meczu ligowym w Lesznie i dwa kolejne zera w decydującej fazie meczu z Włókniarzem? Czy ktokolwiek, kto śledził starty w naszych barwach Jasona Crumpa, Tony Rickardssona lub nawet Piotra Śwista, przypomina sobie, aby oni pozwolili sobie na taką "siarę"? Kolejny raz, po takim, a nie innym występie naszej drużyny, na usta ciśnie się też pytanie: czym dla zatrudnionej armii zaciężnej jest Gorzów i starty w naszych barwach?

Nie proszę o wyjaśnienia, ja ich żądam. Jestem kibicem żużla od kilkudziesięciu lat i bardzo nie lubię jak leją nas przyjaciele z południa, zwłaszcza, że sam poznałem smak zwycięstw na zielonogórskim torze. Jeśli nie powiemy sobie szczerze jaka jest przyczyna obecnego stanu rzeczy to 24 maja, po meczu w Zielonej Górze, zostanie tylko płacz i złość wszystkich na wszystkich. Czy tylko tego chcemy dla gorzowskiego żużla?

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali Gorzów