Stalowcy! Gdzie wasza przyzwoitość?

Sceptycy zapowiadali: na armię zaciężną wydamy przez dwa lata kilkanaście milionów, a i tak sukcesu Caelum Stali nie będzie. Czy naprawdę nasi żużlowcy muszą dawać im satysfakcję? Na pewno przestajemy już wierzyć w moc niektórych potencjalnych gorzowskich "asów".
Jeśli beniaminek (najwyższy budżet 2008 r. w Polsce) chce mieć spokój to musi przepłacać - po pierwszym po latach, ekspresowym sezonie Caelum Stali w ekstralidze nie było jakiegoś wnikliwego rozliczenia, bo przecież plan został wykonany. Wydając na gorzowski zespół ponad 7 mln zł przegraliśmy oba derbowe pojedynki, odpadliśmy z rywalizacji play-off już na koniec sierpnia, w pierwszej rundzie, ale pewnie się utrzymaliśmy, z czym nowicjusze mieli w poprzednich latach duże kłopoty. - Doświadczenie na tym poziomie jest niezbędne - zapowiadał kapitan zespołu Tomasz Gollob. - Teraz czujemy się na naszym torze jak w domu. W drugim sezonie jedziemy po medal.

2009 rok zaczęliśmy przyzwoicie. W czterech meczach odnieśliśmy trzy zwycięstwa. Powiedzmy jednak uczciwie, że stalowcom sprzyjał terminarz. Schody, albo marsz po prawdziwe sukcesy, miały się zacząć w miniony weekend. Przegraliśmy z Włókniarzem Częstochowa 39:51 (wyżej niż w ubiegłym roku! - 40:50). - Rywale pokazali nam aktualną prawdziwą wartość - przyznał menadżer Stanisław Chomski.

Po drugiej stronie barykady fantastyczni Nicki Pedersen (15 pkt) i Greg Hancock (13+2 pkt), u nas przyzwoicie jeżdżący Peter Karlsson (8+3 pkt) i Matej Zagar (7+1 pkt) oraz nie do końca wykorzystany David Ruud (5 pkt w trzech startach). Gdzie liderzy? - Byli u przeciwników - powiedział Chomski. - Defekty, wykluczenia, mecz nam się wybitnie nie układał.

Czy wszystko można zwalić na palące się sprzęgła, zacierające się silniki, zerwane łańcuchy, czy (o zgrozo!) twardszy niż zwykle tor? A może czas rozliczyć niektórych z tego, co tak naprawdę robią dla Caelum Stali i gorzowskich kibiców? - Jesteśmy o 30 proc. mocniejsi dzięki nowej drugiej linii - do końca wierzy w swój zespół pracujący dla żużla 24 godziny na dobę prezes Władysław Komarnicki. W tej chwili może jednak wyłącznie czuć się wykorzystany, bo mecz pokazał Stal przynajmniej o 20 proc. gorszą niż przed rokiem.

Zmarnowaliśmy 12 miesięcy na polu młodzieżowym. Nie mierzyliśmy wyżej, mówiliśmy tylko o utrzymaniu? Dziś już wiadomo, że przy takim założeniu komplet ekstraligowych startów powinni w poprzednim sezonie wykorzystywać gorzowscy wychowankowie. Teraz żaden z nich nie jest objeżdżony, a "inwestycja" w Thomasa Jonassona już nigdy się nie zwróci. Druga największa pomyłka Caelum Stali to zaufanie jakim został obdarzony Rune Holta. Norweg z polskim paszportem to specyficzny człowiek. Jako potencjalny lider trafił pod numery 5 oraz 13, ma pomagać juniorom i niestety z małymi wyjątkami z tej roli wywiązuje się marnie. Nie ma szans, aby zbliżył się choćby do swoich tarnowskich średnich, mocno powyżej 2 pkt - w ubiegłym roku jego zdobycz to 1,936 pkt. Obecne rozgrywki "Rysiek" ma jeszcze gorsze (1,731 pkt), a podczas meczu z Częstochową to był pokaz w kalejdoskopie jego wszystkich wyczynów w żółto-niebieskich barwach - słabe starty, bezsensowny upadek na pierwszym wirażu, popsuty silnik i wreszcie nerwowa jazda oraz kilkakrotne blokowanie Zagara. Za to Holta dostał jeszcze nagrodę - odsunięty został szybszy i pewniejszy Ruud, a "lider" mordował się do końca.

W tej chwili Norweg ma dopiero czwarty dorobek w drużynie i za chwilę może być gorszy od następnego z zawodników. Tego, który teoretycznie ciągle nie może być pewnym stałego miejsca w składzie. Dramat. Innego słowa nie możemy znaleźć. Żużlowiec sowicie opłacany, zasługuje na porządny wstrząs. Niech życie dla kibiców Stali będzie łaskawe i za chwilę Holta znajdzie jakimś cudem swoją najwyższą formę. Szanse nie są jednak wielkie, bo takiego zawodnika, zasługującego na miano prowadzącego bardzo istotną parę z juniorem, niestety oglądaliśmy w Gorzowie w meczach z silnymi rywalami bardzo rzadko.

Pierwszy z trzech egzaminów stalowcy oblali z kretesem. Przed nami derby w Zielonej Górze oraz wizyta mistrza Polski z Torunia, a w perspektywie niezwykle ciężki terminarz rundy rewanżowej, gdzie o regularne zdobywanie meczowych punktów będzie piekielnie trudno. Na dziś bez większej analizy widzimy w elicie przynajmniej cztery zespoły o wiele lepsze od Gorzowa. Czy Holta, Gollob i spółka coś w tej sprawie są jeszcze w stanie zrobić? Szóste miejsce i znów koniec sezonu w sierpniu tym razem zostanie okrzyknięty porażką roku.



CAELUM STAL PO 5. MECZU:

Peter Karlsson - 25, 54, 2,160, 10,80; Tomasz Gollob - 25, 51, 2,040; 10,20; Matej Zagar - 25, 50, 2,000, 10,00; Rune Holta - 26, 45, 1,731, 9,00; David Ruud - 8, 12, 1,500, 6,00; Thomas H. Jonasson - 16, 18, 1,125, 4,50; Rafał Okoniewski - 10, 10, 1,000, 3,33; Adrian Szewczykowski - 8, 6, 0,750, 1,50; Paweł Zmarzlik - 7, 5, 0,714, 2,50.

kolejno: ilość odjechanych wyścigów, ilość zdobytych punktów z bonusami, średnia biegowa, średnia meczowa