Strażnicy rekordów

Ekstraliga żużlowa rozkręca się na dobre. Po czterech kolejkach spotkań można wyciągnąć wnioski, które z jednej strony cieszą, a z drugiej mogą trochę martwić sympatyków speedwaya. Najważniejsza sprawa to sportowy poziom rozgrywek. Wydawało się, że będzie wyższy. Zapowiedzi o wyjątkowo wyrównanej lidze i zaciętych meczach nie do końca się sprawdzają.
Wygląda na to, że "do odstrzału" jest Lotos Gdańsk. Beniaminek ekstraligi na razie robi za dostarczyciela punktów i nie widać symptomów, by w najbliższym czasie coś mogło zmienić się w tym temacie. Niewiele dobrego można powiedzieć o Atlasie Wrocław i Polonii Bydgoszcz, choć zdaje się, że ta druga ekipa ma spory potencjał na to, by się jeszcze przebudzić. Kibice zielonogórskiego Falubazu, jeśli w ogóle życzą Polonii przebudzenia, to z pewnością nie wcześniej niż przed najbliższym weekendem. Bo w niedzielę naszych żużlowców czeka właśnie rywalizacja w Bydgoszczy. Tydzień później zielonogórzanie wybiorą się na najnowocześniejszy stadion żużlowy na świecie - na toruńską Motoarenę. Nowy obiekt w mieście Kopernika ochrzcili żużlowcy miejscowego Unibaksu i Unii Leszno. Zakochani w żużlu torunianie niemal tydzień wcześniej wykupili wszystkie bilety na ten mecz. Ktoś obliczył, że wejściówki rozeszły się w dziesięć godzin. Szok. Dobrze, że działacze Unibaksu myślą o fanach zespołów gości. Tylko, czy te kilkaset biletów przygotowanych dla kibiców Unii wystarczy 17 maja dla sympatyków Falubazu? To wątpliwe. Pewnie wielu zielonogórzan zamiast wizyty na Motoarenie będzie musiało wybrać transmisję telewizyjną.

O frekwencję na trybunach ekstraligowych stadionów na razie nie musimy się martwić. Średnia - 12 tys. na mecz - to z pewnością zaskoczenie szczególnie dla tych, którzy od jakiegoś czasu zwiastują poważny żużlowy kryzys. Kibice, którzy są największymi sponsorami klubów, nie zawodzą, nawet na tzw. meczach do jednej bramki. Oby tak dalej. Frekwencja z pewnością w niektórych ośrodkach spadnie. Szczególnie tam, gdzie nie będzie wyników. To normalne zjawisko, choć nie wszędzie. Wyjątkiem jest mocno zakręcona w lewo Zielona Góra, gdzie nawet broniący się przed spadkiem z ekstraligi zespół ścigał się przy pełnych trybunach.

Junior Falubazu Grzegorz Zengota wciąż jest rekordzistą gorzowskiego toru. Działacze Stali, tak jak obiecali, w niedzielę przed meczem z Lotosem publicznie przeprosili zawodnika za to, że ktoś z otoczenia klubu chciał go pozbawić rekordowego osiągnięcia. Numer z Gorzowa to podobno jednak nic z tym, co przez lata wyrabiał chronometrażysta w Rzeszowie. W myśl zasady - byle kto nie będzie bił rekordu naszego Maćka Kuciapy - kombinował tak, by czasem nikt nie okazał się szybszy od wychowanka rzeszowskiego klubu. Mijały lata, a konkretnie dziesięć. Przyjeżdżali do Rzeszowa mistrzowie świata, asy z Grand Prix, ale nikomu nie udało się pobić rekordu Kuciapy. Ale chronometrażysta też człowiek, od czasu do czasu choruje i do pracy nie idzie. Przed rokiem ponoć było tak, że doświadczonego pana ze stoperem zastąpił ktoś niewtajemniczony w misję poprzednika. I oto w meczu Marmy z Falubazem zielonogórzanie aż w 12 wyścigach jeździli szybciej od obowiązującego jeszcze przed meczem rekordu. Kapitan zespołu Grzegorz Walasek pobił go o dwie sekundy.



NIE BUDŹ SIĘ PIOTREK. - Ten sezon jest dla mnie na razie jak sen, boję się obudzić - mówił po meczu z Lotosem Gdańsk lider Falubazu Zielona Góra Piotr Protasiewicz. "Protas" znów był najlepszym zawodnikiem zielonogórzan, którzy rozgromili beniaminka ekstraligi 58:32. Nasz żużlowiec ściga się znakomicie, ze średnią 2,75 pkt na jeden wyścig. Skuteczniejszy w ekstralidze jest od niego tylko reprezentant Unii Leszno Australijczyk Leigh Adams.



OKOŃ NIE ODPOCZYWAŁ. Odsunięty od ekstraligowego składu Caelum Stali Gorzów Rafał Okoniewski nie odpoczywał, gdy jego koledzy walczyli z Atlasem Wrocław. "Okoń" ścigał się w turnieju rozegranym w niemieckim Pfaffenhofen. Nasz żużlowiec nie miał zbyt wymagających rywali i zdecydowanie zwyciężył. Triumfował we wszystkich wyścigach turnieju zasadniczego, wygrał półfinał i pokonał też rywali w gonitwie finałowej, rozegranej z udziałem sześciu zawodników. Drugi był Łotysz Andriej Korolew, a trzeci Australijczyk Cameron Woodward. Kolejne dwie lokaty zajęli Polacy - Marcin Jędrzejewski i Marcin Sekula.



EKSTRALIGA JUNIORÓW. 1. Polonia Bydgoszcz - 49 pkt, 2. Lotos Gdańsk - 32 pkt, 3. Falubaz Zielona Góra (ma do rozegrania mecz zaległy) - 31 pkt, 4. Atlas Wrocław - 28 pkt, 5. Unia L. - 23 pkt, 6. Włókniarz Częstochowa - 19 pkt, 7. Caelum Stal - 18 pkt, 8. Unibax Toruń (ma do rozegrania mecz zaległy) - 14 pkt.



W TERMINARZU. Sobota - Grand Prix (Leszno), runda kwalifikacyjna indywidualnych mistrzostw Europy (Stralsund), niedziela - ekstraliga: Stal Gorzów - Włókniarz Częstochowa (godz. 18.30), Polonia Bydgoszcz - Falubaz Zielona Góra (godz. 17), Lotos Gdańsk - Unia Leszno, Atlas Wrocław - Unibax Toruń.