Sport.pl

Drogie Panie! Prosimy o historyczny finał w jednym kroku!

- Nie chcę już tych nerwów niedzielnych, załatwmy to pierwszym meczu, w sobotę. Sięgnijmy po finał, o którym niedawno tylko skrycie marzyłyśmy - mówi przed trzecim pojedynkiem z Polkowicami kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. Klub apeluje, aby wszyscy fani ubrali się w nasze barwy - na niebiesko lub granatowo.
Przed tygodniem byliśmy w zupełnie innej sytuacji - w głowach dwie porażki z CCC z sezonu zasadniczego, przewaga boiska w półfinale mistrzostw Polski po stronie rywalek. Seria zaczęła się jednak dla gorzowianek jak marzenie. Od wyjazdowych zwycięstw 67:62 i 76:67. KSSSE AZS PWSZ do awansu został już tylko jeden krok. Czy w związku z tym w naszym obozie pojawiło się trochę spokoju? - Absolutnie nie. Czuję, że poziom stresu, ale i powagi oraz koncentracji jest ten sam jak przed początkiem zmagań z CCC - opowiadał nasz trener Dariusz Maciejewski. - To nie jest dobry moment na zbyt wielką pewność siebie, bo za chwilę możesz wyłożyć się jak długi. Na tym etapie rozgrywek nie przesadzałbym też z przewagą boiska. Teraz liczy się już tylko jak, a nie gdzie grasz. Nie wiem, czy większa odpowiedzialność i nerwowość nie towarzyszy zespołowi właśnie podczas domowej rywalizacji, szczególnie na początku serii. Mu mogliśmy wygrać w polkowickiej hali, a przeciwnik musiał - dodał szkoleniowiec akademiczek.

Na treningach gorzowianki powtarzały mikrocykl z poprzedniego tygodnia, szlifowały również atuty, które pozwoliły im wygrać w Polkowicach. - Korygowaliśmy błędy i oczywiście przygotowywaliśmy niespodzianki, bo w każdej z tych konfrontacji trzeba rywala czymś zaskoczyć - stwierdził Maciejewski, który sądzi, że rywal przyjedzie do nas w pełnym składzie. - Coś mówi mi, że Plenette Pierson też wyjdzie na boisko. Tak się przynajmniej nastawiamy, że jej kontuzja kolana na szczęście wcale nie była taka poważna.

Pewne jest, że sobotnie spotkanie w hali PWSZ przy ul. Chopina w Gorzowie rozpocznie się o godz. 17 (wieczorem retransmisja w regionalnej TVP). Bardziej zawiła jest sprawa z ewentualnym meczem w niedzielę. Wersje są dwie: jeśli w sobotę zakończy się gra w parze Kraków - Gdynia (0-2) to w przypadku dalszej walki w naszej parze, pojedynek zacznie się o godz. 13.30 i będzie transmitowany w TVP Sport. Jeśli Wisła wygra trzecie spotkanie z gdyniankami i nadal będzie bić się o awans to w niedzielę o 13.30 będzie pokazywany pojedynek z Krakowa, a w Gorzowie KSSSE AZS PWSZ zagra z CCC o godz. 17. - Jaka telewizja, jaka niedziela, nie chcę już tych wszystkich nerwów - przewrotnie powiedziała nasza kapitan Justyna Żurowska. - Zebrałyśmy wspaniały kapitał, wywalczyłyśmy sobie niepowtarzalną szansę na wielki finał. Teraz zrobimy wszystko i jeszcze więcej, aby załatwić sobie awans już w pierwszym meczu w domu.