Sport.pl

W niedzielę o 16 mecz z Polkowicami - los w naszych rękach

Polkowice, czy Kraków? Z kim lepiej zagrać w półfinale play-off? - Od gdybania są kibice, my bronimy własnej hali i budujemy w niej mentalność zwycięzców, dlatego w niedzielę na CCC rzucimy wszystkie umiejętności, aby wygrać - zapowiada trener koszykarek KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.
Po niedzielnym pojedynku z CCC Polkowice - początek wszystkich spotkań w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego o godz. 16 (mecz gorzowianek tradycyjnie w hali PWSZ przy ul. Chopina) - poznamy rywalki KSSSE AZS PWSZ na ćwierćfinał play-off i z dużym prawdopodobieństwem również na półfinał. Pierwsza faza walki o mistrzostwo musi być formalnością (zaczniemy ją od prowadzenia 2-0, bo zaliczane są dotychczasowe pojedynki). Co jednak dalej? Z kim będzie łatwiej?

Jeśli w niedzielę wygramy to trafimy na Wisłę Kraków. Z drugiego miejsca, będziemy mieli przewagę własnego boisku. Ograliśmy ją w tym sezonie dwa razy, ale to wciąż niezwykle ciężki rywal. Choć aktualnym mistrzyniom kraju wypadły z powodu kontuzji dwa bardzo ważne ogniwa - Chamique Holdsclaw i Anna Wielebnowska - to w składzie nadal jest sześć zawodniczek, które wiedzą jak wygrywa się złoto. Do tego Wisła będzie grała o swoją przyszłość - o sponsora i wysokie premie, które pewnie można zgarnąć wyłącznie za kolejne pierwsze, a nie niższe miejsce.

CCC Polkowice to w tej chwili porównywalna siła do krakowianek. Zespół z tygodnia na tydzień bardziej zgrany, ale z wąską ławką rezerwowych. O jego sile stanowią trzy bardzo skoczne i waleczne Amerykanki. Pod koszami my też jednak mamy swoją jakość - Nicky Anosike, która przeciwko polkowiczankom w lidze jeszcze nie grała. Trafimy na CCC, jeśli w niedzielę przegramy, przewagę własnego boiska - to może być najbardziej istotna strata - też przejmą polkowiczanki.

Który półfinałowy rywal chodzi po głowie trenera Maciejewskiego? - Ten, którego przyniesie nam boisko - odpowiada szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - W tak ważnych życiowych chwilach przypominam sobie słowa mojego nauczyciela, świętej pamięci Aleksandra Gomelskiego. On codziennie powtarzał: budujcie mentalność zwycięzcy. I tego mamy zamiar bronić ze wszystkich sił. Przecież w naszej hali nie wygrały w tym sezonie ani Lotos, ani Wisła. Nikt nie jest w stanie przewidzieć kto zwycięży w niedzielę. To na pewno będzie wielka walka, bo Polkowice przyjadą grać o wszystko, wolą nas z drugiej pozycji, niż Gdynię z czwartej. W domu nie odpuścimy im jednak ani na krok, chcę aby tutaj trwała seria bez porażki, kluczowa dla losów całego sezonu - dodał Maciejewski.

Nasz szkoleniowiec dodaje, że przede wszystkim wszystko będzie łatwiejsze, gdy w pełni wróci zdrowie. Na pewno w pierwszej rundzie nie zagrają jeszcze Katerina Zohnova i Lindsay Taylor. A co dalej? W półfinale? - Dzisiaj nie mam pojęcia, dlatego przede wszystkim zarażamy się nawzajem optymizmem i szukamy każdej dobrej strony tej sytuacji - zakończył trener Maciejewski. - Popatrzmy na nastolatkę Justynę Maruszczak. To jest nasze zwycięstwo, że z konieczności gra tak wiele minut i z analiz wynika, że w pełni wykorzystuje swoją szansę. Po wpadce w Brzegu, w obecnym składzie, już zdążyliśmy pokazać kawał koszykówki. Oczywiście z utęsknieniem czekamy na Katkę i Lidsay. W tej sprawie też myślmy pozytywnie. To na pewno w tych trudnych chwilach tylko pomoże gorzowskiej drużynie.