Ostatnia koszykarska robota w roku

Jak będziemy nazywać miniony rok? Wyśniony, czy "tylko" bardzo dobry? Właściwą odpowiedź wybierzemy po niedzielnym spotkaniu KSSSE AZS PWSZ w Toruniu.
Trzema zwycięstwami w czterech spotkaniach nad Lotosem Gdynia i Wisłą Kraków gorzowianki wywalczyły sobie fantastyczny kapitał na resztę sezonu. Jest olbrzymia szansa, aby przynajmniej obronić drugie miejsce w tabeli (daje bardzo ważną przewagę własnego boiska w ćwierćfinale i półfinale play-off), a przy szczęśliwym zbiegu okoliczności cały czas nasze koszykarki mogą znaleźć się na czołowej pozycji, skąd jest jeszcze bliżej do wymarzonego wielkiego finału. Nasza zaliczka nie będzie jednak już tak wymarzona, jeśli potkniemy się w niedzielę. - Teraz nie ma co już się oglądać na to co było, a maksymalnie skoncentrować się na tym, co jeszcze przed nami - stwierdziła kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. - W Toruniu czeka nas jedna z najtrudniejszych przepraw w tym sezonie. Od tego meczu zależy jakie zgotujemy sobie święta, czy spełnione i spokojne rozjedziemy się do domów. W gorącej hali naszych najbliższych rywalek Wisła i Lotos już sobie dały radę. Mam nadzieję, że my, mimo zmęczenia, dzięki naszym indywidualnościom, też będziemy się tam cieszyć. Powiedziałyśmy sobie, że w takim momencie nie wolno roztrwonić ciężkiej pracy, którą wykonałyśmy wcześniej - dodała gorzowska koszykarka.

Energa (szóste miejsce - osiem zwycięstw i siedem porażek) na Gorzów zbiera wszystkie siły, bo chce mieć na rozkładzie przynajmniej jeden zespół z czołówki. Ostatnio toruniankom nie wyszło w Krakowie (64:78). Już po pięciu minutach było praktycznie po meczu. Podopieczne Serba Elmedina Omanicia przede wszystkim fatalnie zagrały w ataku. Jak z nimi zagrać, aby ograć je również w domu? Nie łudźmy się - przede wszystkim musimy pokazać w Toruniu bardzo dobrą i twardą koszykówkę. - To jest zespół pełen klasowych zawodniczek, wzmocniony udanymi posiłkami z USA - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - U siebie pokonaliśmy Energę 80:69, ale kibice doskonale pamiętają jak dobre to było widowisko. Wiem, że wszystkim udzielił się już nastrój świąt. Dziewczyny tęsknią za bliskimi, widzą Mikołaje w witrynach sklepowych, kupują prezenty. Są podekscytowane, bo za chwilę dołączą do swoich rodzin. Jestem jednak spokojny o naszą ostatnią robotę w tym roku. Mocno powalczymy o sukces numer 14, bo jest nam on bardzo potrzebny.

Quianna Chaney - jej nie znamy, bo dołączyła do torunianek w trakcie rozgrywek i już jest najlepszym strzelcem drużyny (średnio 13 pkt). Generalnie właśnie obwód to wielka siła naszego niedzielnego rywala (początek spotkania i transmisji w gorzowskiej TVP o godz. 18.30). Akademiczki zwycięstwo powinny budować pod koszami. Wierzymy, że Lindsay Taylor w tym szczególnym dla siebie spotkaniu (w poprzednim sezonie grała dla Torunia) zdominuje pole trzech sekund. - Tutaj nie będzie już czasu na oszczędzanie, bo przecież następna ligowa gra czeka nas dopiero za miesiąc - zakończył trener Maciejewski. - Przewiduję, że obie drużyny rzucą na boisko wszystko na co je w tym momencie jeszcze stać. Wierzę, że to nas i tym razem stać na trochę więcej.