Pierwszy raz naszych koszykarek w lodówce

- Gdzie nasza szatnia, bo już zamarzłam - pytała 5 min po meczu z ŁKS Lindsay Taylor. Na boisku Amerykanka zrobiła jednak swoje: 24 pkt, 14 zbiórek i 2 bloki, a KSSSE AZS PWSZ nareszcie przełamał kompleks łódzkiej hali.
Kiepski komfort w obiekcie ŁKS to nie jest żaden mit. Dobrze, że tym razem nie padało, bo przynajmniej nic nie kapało na głowę. Było za to przeraźliwie zimno, choć na dworze mróz wcale nie złapał. Na trybunach tylko najbardziej zagorzali kibice, bijący w bęben lub cały czas krzyczący i klaszczący, byli na tyle odważni, aby ściągnąć kurtki. - Właściwie nie ma szans, aby tutaj porządnie się rozgrzać - opowiadała kapitan gorzowianek Justyna Żurowska. - Jeszcze trudniejszy moment to wyjście na boisku z ławki, gdzie nie możesz być bardzo naubierany, bo wtedy nie zdążysz szybko pozbyć się treningowych koszulek i dresu. Ręce skostniałe, nos zimny. Jeśli byśmy tak przeanalizowali ile tych akcji, zaraz po wejściu, było słabszych to na pewno wyszłaby mocno niekorzystna dla zespołu liczba.

Dlatego nikt w gorzowskiej ekipie nie ukrywał radości ze zwycięstwa, choć nie graliśmy w Łodzi jakiejś rewelacji, przegraliśmy dwie kwarty, jedną zremisowaliśmy, a w tej decydującej rozbiliśmy rywalki. Męki z halą ŁKS zaraz mają się skończyć, bo już latem zostanie oddany nowoczesny, piękny obiekt, a KSSSE AZS PWSZ może zapisać w swojej historii, że po powrocie Gorzowa do kobiecej ekstraklasy wreszcie ograliśmy łódzką drużynę na wyjeździe. - ŁKS potwierdził, że ma w składzie wartościowe zawodniczki i dół tabeli to nie jest dobre miejsce dla tego zespołu - mówił nasz szkoleniowiec Dariusz Maciejewski, który tradycyjnie w Łodzi musiał się porządnie nadenerwować. - W pierwszej połowie rywalki grały naprawdę bardzo dobrze. Straciliśmy aż 41 pkt. To zdarza się nam bardzo rzadko. Na szczęście wszystko ułożyło się w trzeciej kwarcie.

KSSSE AZS PWSZ zaczął od prowadzenia 8:2. Ten, kto pomyślał o spacerku, później musiał być strasznie zdziwiony. - Czy Edzia zawsze musi na nas tak się spinać - błagalnie pytał Maciejewski. Była koszykarka Stilonu Gorzów Edyta Koryzna po pierwszej połowie miała na koncie już 15 pkt, a gospodynie trafiły aż siedem "trójek" (po przerwie żadnej). Co ciekawe, obie drużyny, znane z tego, że w większości spotkań stawiają obronę strefową, tym razem prawie cały czas broniły każdy swego. - Pewnie dwie strony uznały, że bardzo dobrze znają strefę i wiedzą jak najprościej ją rozbić - mówiła Żurowska. - Defensywa swego wyszła nam zupełnie nieźle. W decydujących momentach spotkania przeciwnik nie mógł nic dorzucić do naszego kosza.

Gorzowska kapitan myślała o trzeciej kwarcie. Te 10 min wygraliśmy aż 21:6. 12 pkt dla KSSSE AZS PWSZ rzuciła w tym czasie Lindsay Taylor. To wszystko dzięki konsekwencji naszych akademiczek. Po "zającu" lub "twiksie" (tak nazywają się dwie z wielu ustawianych akcji w ataku Gorzowa) Amerykanka zostawała pod koszem ŁKS sam na sam z o 16 cm niższą Dorotą Sobczyk. Dalej radziła sobie z przeciwniczką jak książka pisze. I dzięki temu uciekliśmy łodziankom na bezpieczną odległość.

Tylko 5 pkt straty do Gorzowa po końcowej syrenie to efekt ambitnego pościgu gospodyń w czwartej kwarcie. KSSSE AZS PWSZ grał jednak długie akcje, kradł cenny czas i w ten sposób oszczędził sobie dodatkowych emocji w ostatnich sekundach. Do wykonania planu maksimum naszym akademiczkom pozostało jeszcze jedno bardzo trudne zadanie - za tydzień, na koniec wymarzonych występów w 2008 r., trzeba zdobyć gorącą halę w Toruniu. - Gorzów to ogromna siła ognia, po tak wyrównanym starciu z wiceliderem nie będziemy płakać - podsumowała wydarzenia na boisku 35-letnia Sylwia Wlaźlak. - Nie jest nam łatwo, bo przecież mamy już w worku 14 porażek w 15 meczach. To musi uderzać do głowy. Jak widać, mimo to walczymy. I nie odpuścimy. Za chwilę trafimy na innych przeciwników, w naszym zasięgu. KSSSE AZS PWSZ to już w tej chwili poziom Krakowa i Gdyni. Nawet jak ma słabszy dzień to trudno cokolwiek mu wyrwać.



ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDŹ - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 63:68

KWARTY: 20:16, 21:21, 6:21, 16:10.

ŁKS: Koryzna 21 (3x3), Sobczyk 15, Wlaźlak 9 (2), Kenig 9 (1), Dubrowina 4 oraz Perlińska 3 (1), Kowalenko 2.

KSSSE AZS PWSZ: Taylor 24, Żurowska 11 (1), Zohnova 5 (1), Breitreiner 5 (1), Czubak 2 oraz Richards 10, Kaczmarczyk 6, Pietraszek 3 (1), Crawford 2.



WYNIKI 16. KOLEJKI:

ŁKS Siemens AGD Łódź - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 63:68, Wisła Can Pack Kraków - Energa Toruń 78:64, Lotos PKO BP Gdynia - MUKS Poznań 94:69, Finepharm KK AZS Jelenia Góra - Utex ROW Rybnik 67:74, Cukierki Odra Brzeg - Duda Super Pol Leszno 59:67, Inea AZS Poznań - PTK Aflofarm Vicard Pabianice 69:59. Pauzował CCC Polkowice.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. Lotos PKO BP Gdynia15281182:1004
2. KSSSE AZS PWSZ Gorzów15281145:1019
3. Wisła Can Pack Kraków15271073:910
4. Utex ROW Rybnik15251061:1011
5. CCC Polkowice1424999:841
6. Energa Toruń15231087:1004
7. Inea AZS Poznań14221005:985
8. Duda Super Pol Leszno1521974:1081
9. Finepharm Jelenia Góra1420937:958
10. Cukierki Odra Brzeg1519953:1082
11. MUKS Poznań1518916:1076
12. PTK Aflofarm Pabianice1517906:1103
13. ŁKS Siemens AGD Łódź1516899:1063


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, a pozostałych pięć będzie walczyć o utrzymanie.