KSSSE AZS PWSZ gra o piękne święta

Mikołaj do fanów i koszykarek KSSSE AZS PWSZ przyszedł w sobotę. - Sukces nad Krakowem musi nas podwójnie zmotywować, a nie zadowolić, bo przed nami ciężkie wyjazdy do Łodzi i Torunia. Od nas zależy, czy wyprawimy sobie piękne święta - apeluje kapitan gorzowskiego zespołu Justyna Żurowska.
Fani Wisły już się odgrażają: na początku sezonu wygraliście z nieprzygotowanym, a teraz osłabionym kontuzjami Krakowem. Gdy będziemy w pełnym składzie to nie macie z mistrzem Polski żadnych szans. - Z pierwszą opinią zupełnie się nie zgadzam - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Wisła w drugiej kolejce była w pełnym zestawieniu, miała atut swojej hali, a nasze przygotowania do sezonu niewiele się różniły. Anna Breitreiner też przyjechała do Polski 48 godzin przed pierwszym meczem. Po sobotnim starciu mamy świadomość osłabień Wisły. Na pozycji krajowych koszykarek nie mieliśmy jednak jakiejś wielkiej przewagi w doświadczeniu. Przecież Dorota Gburczyk ma za sobą więcej grania niż nasze Justyna Żurowska, czy Kasia Czubak, a wiślaczka Aneta Kotnis i Agnieszka Kaczmarczyk to dziewczyny z rocznika 1989.

Nasz szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że Wisła i Lotos Gdynia jeszcze się wzmocnią. Uważa jednak, że te zmiany nie zrobią jakiejś kolosalnej różnicy. - Trzeba będzie dzielić minuty na dodatkowe zawodniczki, a to nigdy nie jest proste - stwierdził Maciejewski. - Kibice cały czas nie biorą poważnie pod uwagę przepisu o dwóch Polkach. To przecież one bardzo zrównały ligę. Super, że równomiernie porozkładały się po zespołach. Znaczną różnicę mogłaby robić Agnieszka Bibrzycka, ale ona gra w Rosji. A na pozycji graczy zagranicznych wszystkich z czołówki stać, aby zatrudnić trzy, cztery osoby, które są w stanie zneutralizować atuty rywala. Zresztą nie tylko najgroźniejsi przeciwnicy będą mocniejsi. W naszej grze też wciąż widzę duże rezerwy.

Anna Breitreiner od kilku lat nie miała wakacji. To widać. Po dwóch najbliższych kolejkach liga (ze względu na czas dla reprezentacji) zrobi sobie przerwę aż do 21 stycznia. W tym czasie Niemka zagra w swojej kadrze, ale również trochę odpocznie. To jest jej w tej chwili najbardziej potrzebne, tak aby w play-off dała KSSSE AZS PWSZ nie tylko wielkie zaangażowanie, ale również najwyższą formę. Lepiej może grać również Lindsay Taylor, która kolejne spotkania kończy z dobrymi współczynnikami, ale na boisku ma tyle dogodnych sytuacji, że jej dorobek powinien być znacznie wyższy. I wreszcie Sam Richards. Australijka jest najlepszym dowodem na to, że na pozycji rozgrywającej można porządnie błysnąć dopiero po kilku miesiącach współpracy z drużyną. - Dla niej tu wszystko jest nowe, trudne warunki jakie stawia polska liga, gra przez tak dużą publicznością - ocenił Maciejewski. - Jestem jednak przekonany, że przy jej radości i podejściu do pracy, wkrótce ustabilizuje swoją dyspozycję na wysokim poziomie. Byłoby bardzo miło, gdyby została z nami na dłużej.

Przed gorzowiankami dwie wyjazdowe gry, w których nie wolno nam roztrwonić kapitału zebranego po zwycięstwie z Wisłą. - Po raz pierwszy w historii musimy zdobyć halę w Łodzi, a potem wygrać na ciężkim terenie w Toruniu - tylko taki scenariusz na najbliższe dwa tygodnie pisze dla swojej drużyny kapitan Justyna Żurowska. - Wtedy na znakomitym miejscu w tabeli i w dobrych humorach rozjedziemy się do domów na święta.

Od wczoraj zaczęła się w klubie misja ŁKS. Trenerzy analizowali błędy zespołu popełnione w meczu przeciwko Wiśle, mieli również zamiar obejrzeć ostatnie starcia łodzianek. A na treningach najlepiej zgasić światło i wyłączyć ogrzewanie - tak ciężkie boiskowe warunki czekają nas w sobotę. - Niech jak najszybciej powstają piękne hale, bo nasza liga zasługuje na grę w komfortowych warunkach i przy dużej widowni - zakończył Maciejewski. - Lotos już w styczniu przenosi się do nowego obiektu, męki ŁKS z zimną, mroczną i przeciekającą salką też wkrótce mają się skończyć. Gorzów również potrzebuje takiego obiektu. Widać to choćby po meczu z krakowiankami, gdzie nie wszyscy zmieścili się na trybunach. To jest duch czasu. Ludzie chętnie wybierają spektakle na najwyższym poziomie, a w pięknym i funkcjonalnym miejscu widzów na pewno będzie jeszcze więcej.