Sport.pl

W sobotę o 19.15 z Wisłą nie możemy popłynąć!

Pierwszy raz już był, w pierwszej rundzie w Krakowie. KSSSE AZS PWSZ ma jednak niepowtarzalną okazję, aby osłabione mistrzynie Polski ograć ponownie! I w ten sposób do końca walczyć o pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym.
Gdy z krakowskiego składu z powodu kontuzji wypadły Anna Wielebnowska i Chamique Holdsclaw wiślacy namówili do powrotu MVP ubiegłorocznych finałów w polskiej lidze - Candice Dupree. Amerykanka zagrała w środę w Eurolidze. Rzuciła 12 pkt i miała 10 zbiórek. Jak jednak przyznała po meczu, kosztowało ją to bardzo wiele sił. Dupree nie spodziewała się, że po zaledwie jednym treningu z Wisłą, spędzi na parkiecie aż 30 min. Była jednak do tego zmuszona, bo w pierwszej połowie jej drużynę dopadł kolejny pech. Staw skokowy skręciła grająca ostatnio wyśmienicie Ewelina Kobryń. - Czy to jest jakieś fatum, sam już nie wiem, ale ten nadmiar pecha trochę mnie przeraża - przyznał wiceprezes Wisły Piotr Dunin-Suligostowski. - Dobrze, że przynajmniej rokowania co do stanu zdrowia Eweliny są bardziej optymistyczne niż w trakcie spotkania. Zawodniczka powinna nam pomóc już podczas najbliższego pojedynku w Europie.

W Wiśle została w tej chwili tylko jedna zdrowa, doświadczona Polka, a w Ford Germaz Ekstraklasie muszą stale występować na parkiecie dwie krajowe koszykarki. Obok Doroty Gburczyk od pierwszych minut w sobotę w Gorzowie (początek spotkania o godz. 19.15, transmisja w TVP Sport) pewnie zagra 19-latka Aneta Kotnis. Na ławce zostaną 21-letnia Paulina Gajdosz oraz o rok młodsza Karolina Zając. W tak kryzysowej sytuacji pod broń ma być powołana 26-letnia reprezentantka kraju Agnieszka Pałka. Jedna z mocno doświadczonych w tym sezonie przez pecha - najpierw skręciła staw skokowy, a po powrocie szybko złamała serdeczny palec lewej ręki. Zawodniczka przechodzi rehabilitację i jeśli zajdzie taka potrzeba to spróbuje zagrać przeciwko KSSSE AZS PWSZ. - Sporo biegałam i chodziłam na siłownię, ale nie miałam kontaktu z piłką - przyznała Pałka.

Kibice, którzy oglądali środowe, mimo wszystko starcie wiślaczek w Eurolidze, zauważyli jak kłopoty kadrowe i wąski skład odbiły się na formie fizycznej drużyny. Krakowianki jak często się da spowalniają tempo gry, niezbyt chętnie wracają do obrony, w ataku zbyt wiele akcji opiera się na indywidualnych możliwościach poszczególnych graczy. Podsumowując - ta Wisła jest zdecydowanie do ogrania i gorzowianki muszą zrobić wszystko, aby kłopoty przeciwnika wykorzystać. - Te problemy nie mogą nas uspokoić, musimy zagrać tak, jak w najtrudniejszym pojedynku sezonu - przewiduje nasz szkoleniowiec Dariusz Maciejewski. - Nie ma jednej, czy drugiej zawodniczki, ale jest pięć kolejnych, które można nazywać gwiazdami ligi, to one swoim wielkim graniem mogą przesądzić losy każdego pojedynku. Nie przyzwyczajamy się również do myśli, że w sobotę zabraknie Eweliny Kobryń. W Wiśle też zdają sobie sprawę jak ważne to jest spotkanie dla końcowego układu tabeli. Dlatego jestem pewien, że rywale zrobią wszystko, aby mieć swojego podstawowego, czołowego gracza na boisku.

Gorzowianki przyznawały, że tęskniły już za takim tygodniem, jaki właśnie się kończy. Spokojnym, bez podróży, z solidnym treningiem, czyszczeniem naszych akcji w ataku. Po słabym, przegranym pojedynku w Polkowicach i zażartej walce, ale znów bez sukcesu w Gdyni, nadszedł czas, aby pokazać, że KSSSE AZS PWSZ nie przypadkiem był przez kilkanaście kolejek liderem i ma pełne prawo na czoło jeszcze wrócić. - To zwycięstwo będzie po prostu bezcenne - zakończył Maciejewski. - Aby po nie sięgnąć trzeba wspiąć się na wyżyny. Stać nas na to. To byłoby wspaniałe wrócić na ścieżkę zwycięstw właśnie w pojedynku z mistrzem kraju.