Sport.pl

Krzysztof Popławski: Przemyśleń parę stojąc pod witnickim browarem

Zawsze, gdy wchodzi się do wyższej klasy rozgrywkowej, myśli się, by zostawić liderów, którzy faktycznie ten awans wywalczyli i uzupełnić ich jeszcze lepszymi. W Gorzowie to wykonano. A żużel jest takim specyficznym sportem, że beniaminkowi trudno pozyskać jest klasowych jeźdźców, patrz aktualnie Wybrzeże Polonia. Nam się to udało, a zdobyć samego Golloba, to jak zdobyć trzech innych zawodników z GP. Nawet w menadżerze żużlowym przed laty było to awykonalne.
Mnie tylko raził czasami styl, w jakim przegrywaliśmy, słabsza postawa Holty i sodówka Jonassona. A może to taki styl bycia? Widać było jak na dłoni, że starali się jak mogli Jensen z Ferjanem, ale spalali się na popiół przed każdym meczem, a ogromna presja jeszcze podsycała ogień. Karlsson - wielkie brawa. Spójrzmy w metrykę - niby tego nie widać, ale uważne oko dostrzeże, że już nie wsadzi koła tam, gdzie zrobiłby to Ferjan. Ferjan musi niestety odejść, bo był słaby i wyskoczył do Golloba. To grzech niepodważalny, choć szkoda, bo myślę, ze mógłby w tym roku cos zdziałać w e-lidze. Ale generalizując - jego miejsce jest o klasę niżej.

Przejdźmy wreszcie do sezonu 2009. Już rozpieszczeni transferami pokroju Gollob i Holta, liczyliśmy na kolejne wielkie bomby. Ja wolałem być umiarkowany. Wielu kibiców nie dostrzega, że zatrzymać po roku zawodników z czołówki jest czasami trudniej niż ściągnąć ich do klubu. Dlatego zatrzymanie Golloba i Holty uważam, za dwa spektakularne sukcesy. To były ciche, znów jakby wielkie "transfery". Mimo mojej niechęci do Jonassona, dobrze, że został. Taki jest regulamin, a Szewczykowski, realnie rzecz biorąc, nie uniesie na swoich barkach ciężaru walki o ważne ligowe - juniorskie punkty. Jonasson to potrafi, "Adik" może się rozwijać, ale zaznaczam, że od Jonassona należy już wymagać bardzo wiele. Bo jeśli nie teraz to kiedy?

Inna sprawa, że budowanie składu za rok zaczynamy od nowa. I za dwa lata też, bo zakończy karierę Gollob. Do tego czasu będziemy mieli taką renomę, że kasa do klubu sama będzie się pchała, rynek będzie luźniejszy, więc jestem spokojny. Skupmy się nad tym, co jest teraz.

Nikt z prezentujących dobry wynik Polaków nie przyszedł. To świadczy, że może wracają stare czasy, kiedy to zawodnicy byli kojarzeni konkretnie z jednym klubem, a każdy transfer był wielkim wydarzeniem. Zawodnicy nie chcą opuszczać swych klubów, skoro mają pewną sytuację, możliwość jazdy, rozwoju, zarobku. Moim zdaniem to pozytywny objaw, a poza tym nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może Kasprzak byłby kolejną finansową wtopą i lustrzanym odbiciem Bajerskiego? Chyba tylko Hampel gwarantował określony poziom.

Mamy Zagara, Ruuda, Okoniewskiego. W pierwszej lidze Okoniewski nie był diamencikiem, ale pozostaje nam wierzyć, że w Gorzowie się odrodzi. Geometrie toru zna, klimat, jest Chomski. Na pewno nie zapomniał jak się u nas jeździ i błyskawicznie startuje - czego uczył go tata Okoniewski. A po derbach 3 sierpnia doskonale zdajemy sobie sprawę jak ważne na naszym torze są starty. To już nie ta liga, że przegrywając start 1:5 można jeszcze wiele zdziałać. Martwi tylko od zawsze pasywna jazda "Okonia"... Ale... Był kiedyś taki team, który regularnie zdobywał 5 punktów w biegu. Jeden z zawodników był typową "osrajnogą" (nazwany przez ówczesnego prezesa Polonii Pila - Wiesława Wilczyńskiego) i tylko "krawężnikowcem". A mimo to u boku brata potrafił święcić sukcesy. Tak, drodzy Państwo, para Okoniewski - Gollob musi jeździć razem! Szczególnie, że Okoniewski dysponuje atomowym startem, Gollob też nie najgorszym, a nawet jak wystartuje gorzej, to sobie poradzi. Dlatego wnioskuję nawet, by to "Okoń" prowadził parę! A gdy dołączy do niego Tomek, "Rafa" może być spokojniejszy. Tak jak skreśliłem Okoniewskiego w swoich oczach, jako dobrego żużlowca, tak teraz chciałbym się z nim przeprosić - najlepiej na pierwszym meczu w Gorzowie.

Zagar - zawsze mówiono, że z Gorzowa odchodził podszkolony obcokrajowiec i od razu zaczął jeździć - Crump, Andersen, Jonsson itp. Teraz, odnoszę takie wrażenie, mamy sytuację odwrotną. Słoweńców prywatnie uwielbiam, a Matej to żużlowiec, który pokazał już nieraz lwi pazur, potwierdzał to wynikami - choćby podium w GP. Może jego czas właśnie nadejdzie w Gorzowie? W Toruniu do dziś rozpamiętuje się jego komplet w Zielonce... I styl, w jakim go zdobył.

Podsumowując, sezon 2009 dla gorzowian zapowiada się bardzo ciekawie. Mamy trzech równorzędnych zawodników, na papierze i pod pewnymi warunkami. Wiadomo, pierwszy bieg sezonu, taśma w górę i wszystkie wyliczenia biorą w łeb, ale ja czuję, że możemy mieć naprawdę silną drużynę, choć z pozoru nie wygląda ona aż tak dobrze. Karlsson, Zagar i Okoniewski mogą razem walić naprawdę sporo punktów, co przy lepszej postawie Jonassona (wyjścia nie ma) i punktach liderów, o końcowy wynik można być spokojnym. Oby tylko faktycznie wznieśli się na wyżyny i dotrzymali słowa danego prezesowi. Z tym składem ciała nie damy, w e-lidze jako trzon drużyny się ostukaliśmy i mam nadzieje, że nadchodzą nieco bardziej tłuste lata dla Stali...

PS I co by nie mówić, nie psioczyć na Hliba, ze wszystkim się zgodzę, ale jakoś nie jest łatwo mi się pogodzić, że marnuje się naprawdę wielki talent gorzowskiego żużla.

Krzysztof Popławski - kibic Stali Gorzów