Gdy dwie kontuzjowane Wisła wzywa MVP

Najbliższy rywal koszykarek KSSSE AZS PWSZ, mistrz Polski Wisła Kraków, częściowo rozwiązała swoje problemy kadrowe. Pod Wawelem przyznają jednak, że w tej chwili nie myślą jeszcze o lidze, a wszystkie siły rzucają na wyjście dalej z dobrej pozycji w Eurolidze.
- To fakt, że Wisłę dosięgły problemy zdrowotne, ale to ciągle bardzo silny zespół - przestrzega trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski (gramy z tym przeciwnikiem w domu, w sobotę o godz. 19.15, transmisja w TVP Sport). Trudno się z naszym szkoleniowcem nie zgodzić, choć trzeba też przyznać, że właśnie krakowski zespół ostatnio po prostu zamienił się w szpital. Od początku sezonu kontuzję ręki leczy Agnieszka Pałka. W trakcie rozgrywek mistrz kraju doznał dwóch kolejnych poważnych osłabień. Amerykanka Chamique Holdsclaw - największa gwiazda drużyny, potrafiąca w pojedynkę rozstrzygnąć losy spotkania - pojechała do USA wyczyścić w gabinecie lekarskim bolące kolano. Prawdopodobnie wróci do Polski w styczniu. O wiele większego pecha miała podstawowa krajowa zawodniczka Wisły Anna Wielebnowska. Koszykarka jest już po operacji kolana, ale rehabilitacja potrwa co najmniej pół roku. - Dlatego nie zastanawialiśmy się i wezwaliśmy pod broń sprawdzoną Candice Dupree - opowiadał wiceprezes krakowskiego klubu Piotr Dunin-Suligostowski. - Myślę, że chwilowa luka po Holdsclaw zostanie w pełni wypełniona. Musieliśmy wzmocnić naszą siłę, bo przed nami kluczowe spotkania w Europie.

24-letnia Dupree (188 cm) w poprzednim sezonie przyczyniła się do zdobycia przez Wisłę złotego medalu. Grała średnio 27 min i rzucała 12,5 pkt na mecz. Została też wybrana MVP serii finałowej. Latem była podstawową zawodniczką Chicago Sky. Po zakończeniu rozgrywek WNBA nie grała jednak w żadnym klubie. - Na pewno znajomość klubu i stylu gry zaprocentuje od pierwszej minuty - przewiduje trener Maciejewski. - Po takiej przerwie trudno jednak liczyć na najwyższą formę Candice. To musimy wykorzystać w sobotę u nas w lidze. Także godzenie występów w ekstraklasie z pucharami. Na własnej skórze przekonaliśmy się, że nie jest to łatwe, szczególnie gdy masz problemy ze zdrowiem.

Wiślaczki mają też kłopot z Polkami - cały czas na parkiecie muszą przebywać dwie krajowe zawodniczki. Pod nieobecność Wielebnowskiej, prawie wszystkie minuty w tej chwili są przeznaczone dla Eweliny Kobryń i Doroty Gburczyk. Gdy ta dwójka szybko nałapie fauli, siła rażenia Krakowa na polskich boiskach gwałtownie spada. - Nie ukrywamy, że jest pomysł, aby poszukać i zatrudnić jeszcze jedną Polkę - zakończył wiceprezes Dunin-Suligostowski. - Prace trwają, ale to jest jednak dopiero melodia przyszłości. Teraz liczy się wyłącznie zwycięstwo i awans do dalszej fazy w Eurolidze, gdzie, oprócz limitu zawodniczek spoza Starego Kontynentu, nie mamy żadnych ograniczeń kadrowych.