Jerzy Synowiec: 40 lat minęło

Nadchodzi sezon 2009. To równo 40 lat od historycznego dla Gorzowa sezonu 1969, kiedy to Stal zdobyła swój pierwszy ligowy złoty medal. Ówczesny skład Stali znają do dzisiaj wszyscy kibice: Pogorzelski, Jancarz, Padewski, Migoś, Dziatkowiak, Rogal, Pilarczyk i Jurasz. A jak to było?
Pierwszy mecz przyszło Stali jeździć na wyjeździe z jednym z kandydatów do złota - Śląskiem Świętochłowice, w którym brylowali wówczas bracia Paweł i Wiktor Waloszkowie, Mucha, Brabański i Jarmuła. Jeżdżono wtedy 13 biegów w meczu. Po 12 biegach było 37:34 dla Śląska i wydawało się, że jest "pozamiatane". Ale w 13 wyścigu jechał nieobliczalny Józef Jarmuła. Śląskowi do zwycięstwa wystarczył remis, a nawet porażka 2 do 4. Jednak Jarmuła już na pierwszym wirażu tak wystraszył Migosia i swojego kolegę Muchę, że obaj upadli i zostali wykluczeni. W dwuosobowej powtórce Jarmule wystarczyło przyjechać za plecami Jancarza, ale to dla Jarmuły nie było żadne wyzwanie. Tak długo nękał atakami gorzowianina, że go wreszcie przewrócił i nikt nie dojechał do mety. Sędzia przyznał Stali trzy punkty i w meczu był remis 37 do 37. Najlepsi w meczu byli właśnie Jancarz oraz Jerzy Padewski.

Już w trzeciej kolejce Stal doznała klęski w Rybniku (28 do 50) i wydawało się, że o złotym medalu będziemy mogli tylko pomarzyć. Zwłaszcza, że w piątej kolejce nasi zremisowali w Częstochowie 39 do 39 (Jancarz 12 pkt, a nasz dobry znajomy Marek Cieślak 11 pkt). Po 11 kolejkach prowadził Śląsk, potem Rybnik, a na trzecim miejscu była Stal. W 12 kolejce doszło do meczu "na szczycie" w Gorzowie. Komplet widzów i wspaniałe spotkanie, w którym gorzowianie pokonali Rybnik 43 do 34, choć po sześciu biegach przegrywali 15 do 21. Bohaterami meczu byli Padewski (11 pkt), Jancarz (10) oraz Pogorzelski i Migoś (obaj po 8 pkt). Do decydującego starcia doszło 28 września w Gorzowie. Dla Śląska zwycięstwo oznaczało mistrzowski tytuł, a Stal, aby zdobyć koronę musiała wygrać nie tylko ze Śląskiem, ale potem jeszcze zwyciężyć w Gdańsku. Po trzech biegach było 12 do 6 dla gości. Potem jednak gorzowianie jechali już jak w transie i zdecydowanie wygrali 45 do 31 (Józef Jarmuła i w tym meczu miał więcej upadków niż punktów). Już kilka dni później - 1 października 1969 r. - cały Gorzów zasiadł przy odbiornikach radiowych (telewizja wtedy o żużlu nie słyszała), aby słuchać relacji z Gdańska. Po 10 biegach był remis 30 do 30 i nasze serca, również moje, biły dwa razy szybciej. Potem jednak dwa razy po 5:1 dla naszych i było po meczu. Złoto dla Gorzowa (12 pkt Jancarza)! Srebro dla walecznego Śląska, a brąz dla Rybnika. Średnia biegowa naszych liderów za cały sezon była imponująca: Jancarz - 2,61, a Andrzej Pogorzelski - 2,46.

Wiosną 2009 r. pierwszy mecz Stal rozegra w Lesznie. Przez analogię do meczu sprzed 40 lat też przydałby się remis. Czy jednak Gollobowi, Karlssonowi, Holcie i spółce będzie zależało na medalu? Czy oni wiedzą co zdarzyło się 40 lat temu? Czy historyczne złoto dla Gorzowa cokolwiek dla nich znaczy? Przekonamy się już za kilka miesięcy.

*Jerzy Synowiec

znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali Gorzów