Sport.pl

24 straty zabrały KSSSE AZS PWSZ lidera

Gdy gubisz aż tyle piłek, prawie dwa razy więcej niż rywal, to w końcu musisz przegrać. KSSSE AZS PWSZ po morderczej walce, w samej końcówce spotkania zostawił punkty w Gdyni i spadł na trzecie miejsce w tabeli.
W sobotę gorzowianki rozwiały już chyba wszelkie wątpliwości - sama czołówka polskiej kobiecej ekstraklasy to w tej chwili nie jak zawsze Lotos Gdynia i Wisła Kraków, ale również KSSSE AZS PWSZ. - To jest dla nas w tym sezonie najważniejsza sprawa - przyznała rozgrywająca Katarzyna Czubak. - Przyjeżdżamy, mocno walczymy, a nawet wygrywamy również z tymi największymi firmami w lidze. W gdyńskiej, zawsze gorącej i trudnej dla wszystkich hali, znów byłyśmy bardzo blisko sukcesu. Losy spotkania na korzyść gospodyń rozstrzygnęły się w samej końcówce.

Ci, którzy mówili, że w początkowej fazie mecz był rwany i padało mało koszy, chyba nie zauważał niesamowitej pracy jaką obie drużyny wykonywały w obronie. Lotos bronił swego, a nasze akademiczki swoją firmową strefą. - To jest koszykówka, a w tej dyscyplinie wszystkie najważniejsze zdobycze wychodzą z żelaznej defensywy - opowiadał trener gospodyń Jacek Winnicki. - U mnie zasada jest prosta. Jeśli nie poświęcasz się i nie bronisz to zostajesz na ławce rezerwowych.

Gorzowianki najpierw goniły rywalki, ale do przerwy wygrywały 31:29. Obie drużyny miały podobną, niezbyt wysoką skuteczność, nasze dziewczyny lepiej biły się na tablicach. Skutecznie wychodziło im zacieśnianie pola trzech sekund. - W pierwszej połowie jeszcze zbyt często, niepotrzebnie pchaliśmy piłki pod kosz, gdzie czekał na nie las rąk - dodał Winnicki. - W drugiej już było inaczej. Rozciąganie strefy i rzuty z wolnych pozycji z dystansu. Takie było polecenie dla zespołu. Jak masz okazję to rzucasz, bo jak inaczej zdobyć punkty. Wiem, że oddaliśmy aż 33 rzuty za trzy, ale za to 11 z nich było celnych. Do lepsze niż oddanie piłki rywalowi.

Żadnej z drużyn nie udało się wypracować większej przewagi, a prowadzenie kilka razy przechodziło z rąk do rąk. W czwartej kwarcie przez 7 min gospodyniom tylko wpadały "trójki" (łącznie cztery)! Gdy z naszej strony 2 pkt w 35. min zdobyła Anna Breitreiner, KSSSE AZS PWSZ przegrywał zaledwie 57:58. To był jednak ten czas, w którym zmarnowaliśmy akcje zwane meczowymi. Cztery razy z rzędu nie potrafiliśmy trafić z dogodnych pozycji. I rywalki w końcu niestety nam uciekły. - To właśnie uskrzydliło gospodynie, tak jak trafienia z dystansu w drugiej połowie wysokich graczy Lotosu, których się nie spodziewaliśmy - mówiła Czubak. - No i te nasze proste błędy. One nas dobiły. Rywalki nie tylko wygrały, ale jeszcze odrobiły siedmiopunktową stratę z pierwszego spotkania w Gorzowie.

Łącznie koszykarki KSSSE AZS PWSZ dały aż 24 straty. To zdecydowanie za dużo, aby pokonać tak silny zespół jak Lotos. W Gdyni mieliśmy mieć przewagę na pozycji numer jeden, a wyszło odwrotnie. Czubak jak zwykle dała olbrzymie serce i waleczność, ale również pozwalała sobie odebrać piłkę. To był też bardzo słaby dzień Sam Richards (efektowne akcje, zdecydowanie więcej błędów). Ich kilku dokładniejszych podań oraz lepszej celności pozostałych koszykarek w decydujących momentach, zabrakło nam do bezcennego sukcesu. Kilka strat dopisali nam również... sędziowie (koniecznie powinni obejrzeć powtórki telewizyjne), którzy przynajmniej w trzech sytuacjach, gdy wynik był na styku, ewidentnie gorzowskie akademiczki skrzywdzili. Co by było, gdyby dojrzeli, komu w tych akcjach piłka faktycznie się należała? - Przegraliśmy, ale z postawy zespołu jestem zadowolony - podsumował trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Kibice widzieli, że zostawiliśmy na boisku całe zdrowie. Jedna, czy druga inaczej zakończona akcja, czy jedno lepsze podanie i to wszystko mogło pójść w drugą stronę. Ten mecz udowodnił, że jesteśmy już liczącą się siłą ekstraklasy. Teraz mamy tydzień spokojnych przygotowań do kolejnego wielkiego meczu, tym razem z Wisłą. Chcemy go wygrać i wciąż liczyć się w wyścigu o pierwsze miejsce.

W tej chwili Ford Germaz Ekstraklasie lideruje drużyna z Krakowa, przed Gdynią i Gorzowem. Taki jest regulamin. Do końca sezonu zasadniczego o kolejności w tabeli decydują punkty, a potem bilans koszy zdobytych do straconych. Dopiero po ostatniej kolejce, w przypadku równej ilości punktów większej ilości ekip, tabela będzie układana według wyników spotkań pomiędzy zainteresowanymi zespołami.



LOTOS PKO BP GDYNIA - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 72:61

KWARTY: 14:11, 15:20, 23:20, 20:10.

Lotos: Snytsina 20 (4x3), Pawlak 9 (2), Matović 5 (1), Leciejewska 4, Beard 4 oraz Podrug 16 (2), Currie 11 (1), Marczanka 3 (1), Tomiałowicz 0.

KSSSE AZS PWSZ: Zohnova 25 (4x3), Żurowska 8, Taylor 8, Kaczmarczyk 5 (1), Richards 2 oraz Breitreiner 9 (1), Crawford 4, Czubak 0.



WYNIKI 14. KOLEJKI:

Lotos PKO BP Gdynia - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 72:61, Wisła Can Pack Kraków - ŁKS Siemens AGD Łódź 64:54, Finepharm KK AZS Jelenia Góra - MUKS Poznań 68:59, PTK Aflofarm Vicard Pabianice - Duda Super Pol Leszno 57:71, Cukierki Odra Brzeg - Utex ROW Rybnik 65:68, CCC Polkowice - Energa Toruń 79:65. Pauzowała Inea AZS Poznań.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. Wisła Can Pack Kraków1324925:771
2. Lotos PKO BP Gdynia13241016:869
3. KSSSE AZS PWSZ Gorzów13241002:886
4. CCC Polkowice1322931:787
5. Utex ROW Rybnik1322933:880
5. Energa Toruń1321957:854
7. Finepharm Jelenia Góra1319870:884
8. Inea AZS Poznań1218872:872
9. Duda Super Pol Leszno1317828:955
10. MUKS Poznań1316793:914
11. Cukierki Odra Brzeg1316825:949
12. PTK Aflofarm Pabianice1315781:965
13. ŁKS Siemens AGD Łódź1314769:916


Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o mistrzostwo Polski, a pozostałych pięć będzie walczyć o utrzymanie.