Gdzie koszykarski lider? Na swoim miejscu

Jedna porażka niczego nie zmienia - mamy za sobą najlepszą rundę, najmocniejszej kadrowo w historii drużyny z Gorzowa. Tylko od nas zależy co ugramy dalej. Czy będziemy w stanie faktycznie mocno zagrozić etatowym finalistom z Krakowa i Gdyni?
Gdzie jest lider? - skandowali kibice Polkowic po sobotnim zwycięstwie 65:63 CCC nad KSSSE AZS PWSZ. Spokojnie, lider jest cały czas tam, gdzie być powinien, czyli na czołowym miejscu w tabeli, a jakieś nerwy są po zakończeniu tak pięknej serii zupełnie niepotrzebne. Gra okrojonym składem w europejskich pucharach (nie może w nich występować Shala Crawford, mało minut spędza na boisku, wciąż szukająca lepszej formy Joanna Zalesiak), w którymś momencie musiała odbić się na naszym wyniku w lidze. Kryzys fizyczny przeżywamy już od dwóch, trzech tygodni. Zdołaliśmy jednak wyśrubować serię wygranych aż do 11 z rzędu. Z Polkowicami już się nie udało. Rywalki stłamsiły nas na tablicach, brak błysku, polotu, świeżości były też bardzo widoczne w ataku. Przy takiej dyspozycji dnia minimalna przegrana to żadna przegrana. Jedna, dwie zbiórki, lepiej wykonany rzut z dystansu, dokładniej podana piłka w kontrze i również ten mecz zapisalibyśmy jako nasz sukces. To tylko świadczy o sile KSSSE AZS PWSZ nawet w kryzysowych momentach.

Ważne dni dla dalszych losów naszych akademiczek wciąż trwają. Po czwartych w tabeli Polkowicach, w kalendarzu mamy trzeci Lotos w Gdyni oraz drugą Wisłę Kraków w Gorzowie. Obu tych wielkich rywali (po pierwszej rundzie mają po dwie porażki) ograliśmy na początku sezonu, ale cała liga uznała to za przypadek. Już w Polkowicach mogliśmy usłyszeć, że po serii wygranych, teraz KSSSE AZS PWSZ czeka seria porażek. Szanse są równe i wysiłek też podobny, bo nasz zespół dzisiaj ma mecz w Moskwie (w środę rozstrzygnie się, czy gramy dalej w Europie, w fazie pucharowej), a mistrz i wicemistrz kraju wciąż są zaabsorbowani występami w Eurolidze. W tych spotkaniach musimy pójść na maksa, z wielką wiarą, stawiając sobie za cel nie jedno, czy drugie zwycięstwo, a utrzymanie pierwszego miejsca w tabeli! To jest wciąż naprawdę realne, tym bardziej, że obaj możni przeciwnicy nie zrobili jakiegoś milowego kroku - Gdynia nadal gra nierówno, a Kraków ma olbrzymie kłopoty z kontuzjami (na kilka tygodni wypadły dwie gwiazdy - Chamique Holdsclaw i Anna Wielebnowska).

Jednego możemy być jednak pewni - Lotos oraz Wisła widzą co się dzieje i wkrótce będą mocniejsze. Coraz lepiej w gdyńskim zespole czuje się Monique Curry (15 pkt i bardzo dobry mecz w niedzielę przeciwko Wiśle, Lotos wygrał 72:63), w styczniu dołączy jeszcze jedna gwiazda WNBA i reprezentacji USA Tamika Catchings. W Krakowie od grudnia sięgają po sprawdzoną Candice Dupree. Mówi się, że obie ekipy rozglądają się również na rynku krajowym, bo właśnie obowiązkowe występy dwóch Polek i tym samym kłopoty z podziałem minut dla zawodniczek zagranicznych, tak zrównały poziom rozgrywek. Kto jest do wzięcia? Z tych najbardziej znanych Izabela Piekarska i lecząca kolejną kontuzję Agnieszka Szott...

KSSSE AZS PWSZ nie może wykonywać takich ruchów jak najgroźniejsi rywale, bo nie ma tyle pieniędzy. Nie wszyscy pewnie wiedzą, że obecna drużyna została zbudowana za niewiele większe fundusze niż ta, która w poprzednim sezonie wywalczyła brązowy medal. Na co więc będzie nas stać w decydujących momentach rozgrywek? Na pewno nie wolno nam spocząć na laurach i licytować się budżetami, tylko tak jak w latach wcześniejszych, nadrabiać braki wielką ambicją i budowanym od lat systemem gry, w którym czasami bardzo dobrze wyglądają nawet ci mniej klasowi gracze. Jest czas, aby zdecydować czy jeszcze pomoże nam Shala Crawford. Ma kłopot z kolanem, w Polkowicach zagrała tylko 3 min. To sympatyczna koszykarka, świetnie pasująca do zespołu, zaangażowana w każdy mecz. Jej energii potrzebujemy jednak przede wszystkim na boisku, a nie ławce rezerwowych. To ogniwo wciąż można wymienić, albo porządnie na nie postawić. Dodatkowego wsparcia (nasz system gry wymaga jak najszerszego składu) można też szukać wśród uzdolnionej młodzieży. Czasami taki impuls może okazać się decydujący, a ryzyko się opłaci.

Z wielką uwagą będziemy śledzić wyniki i ruchy w ekstraklasowej tabeli, ale również nastawiać się mentalnie na decydujące gry sezonu. Na fazę play-off, w której poznamy prawdziwy podział sił na sezon 2008/09. Jesteśmy pewni, że najlepszy w historii KSSSE AZS PWSZ jest w stanie pomieszać szyki nawet wzmocnionym ekipom z Krakowa i Gdyni. Mimo mniejszych pieniędzy to my mamy niezwykle ambitne, gotowe umierać za Gorzów Polki oraz indywidualności, które wiedzą jak smakuje gra w wielkim finale. To może się udać i jedna porażka w Polkowicach nie jest w stanie zachwiać wiary w wyjątkowy nasz zespół.