Sport.pl

Po czarodziejach z USA w Rumunii grają gorzowskie czarodziejki

Koszykarki KSSSE AZS PWSZ Gorzów w czwartek wieczorem grają w Rumunii o zwycięstwo na wagę awansu do drugiej rundy Pucharu Europy FIBA.
Drugi rok w europejskich rozgrywkach KSSSE AZS PWSZ Gorzów zaczął od zwycięstwa nad słowackim Rużomberokiem 82:76. Rumunki z Municipalu Targoviste dostały srogą lekcję koszykówki w Rosji, gdzie zostały rozgromione przez Dynamo Moskwa 95:59. - Znam wynik i nie mam zamiaru nim się sugerować - powiedział nasz trener Dariusz Maciejewski. - Kto wie, czy Rosjanki to nie najsilniejsza drużyna całych rozgrywek. W naszej grupie przede wszystkim rywale będą koncentrować się na meczach u siebie. Dlatego jestem pewien, że Municipal postawi wszystko na jedną kartę. Dla mnie to jest mecz o awans do fazy pucharowej europejskich rozgrywek. Jeśli uda nam się odnieść tam dziesiąty sukces w tym sezonie [osiem razy wygrywaliśmy w ekstraklasie - przyp. red.] to będziemy bardzo blisko wyjścia z grupy z odpowiednią ilością zwycięstw.

Nasze zawodniczki zagraniczne przygotowywały się do wyprawy do Rumunii jak do wyjazdu w egzotyczne miejsce. Anna Breitreiner zabrała ze sobą trochę jedzenia, ostrzegała przed mniejszym komfortem tamtejszych hoteli, a takie doświadczenia wyniosła z meczów w poprzednich latach. Inne wrażenie o rumuńskich występach ma Czeszka Katerina Zohnova, której w tym kraju nic nie przeszkadzało. - To jest trochę tak, jak zespołu z Zachodu przyjeżdżają do Gorzowa - mówił trener Maciejewski. - Niewiele o nas wiedzą, a potem są mile rozczarowani, że nic im nie brakuje. Dlatego przed wylotem do Rumunii zabezpieczamy się na wszystkie sposoby, aby później gospodarze mogli nas mile zaskoczyć. Osobiście nie mam wątpliwości, że to będzie udany wyjazd, podczas którego będzie nas interesować tylko koszykówka.

Targoviste to kilkaset lat temu stolica Rumunii. Miejscowość licząca ok. 100 tys. mieszkańców jest oddalona 80 km od Bukaresztu. To tutaj w 1989 r. po wybuchu rewolucji, zostali straceni dyktator Nicolae Ceausescu i jego żona Elena. Gorzowska ekipa wyruszyła na pucharowy pojedynek w środę o godz. 4.45. Główną część podróży spędziła w samolocie z Berlina, z międzylądowaniem w Pradze. Na wieczór i czwartkowe przedpołudnie w hali w Targoviste mieliśmy zaplanowane dwa treningi. Zespół znów będzie w domu w piątek wieczorem. - Jak widać zaczynamy czas na walizkach, za tak wczesnym wstawaniem i podróżami nie przepadamy, ale nikt z nas absolutnie tego nie żałuje - stwierdził Maciejewski. - Nie mielibyśmy tylu indywidualności w składzie, gdyby nie puchary. Od tego zaczynały się wszystkie negocjacje. One są przyzwyczajone do gry co trzy dni. Tutaj są specjalnie dowartościowane, w starciach z najlepszymi podnoszą swój poziom. Również nie wyobrażam sobie sezonu bez gier w Europie i zbieranych tam doświadczeń.

Kogo w Rumunii powinniśmy się najbardziej obawiać? Na pewno dwóch Amerykanek - skrzydłowej Chrissy Givens (grała już w Pucharze Europy FIBA w jednej z drużyn z Turcji) oraz rozgrywającej Cynthii Marie Valentin. Następne dwie czołowe postacie Municipalu to dobre znajome polskich kibiców - rumuńska środkowa Gabriela Toma oraz Białorusinka Olga Masilionene (w poprzednim sezonie grała w CCC Polkowice). - Jak widać na każdej pozycji u rywala możemy spodziewać się silnego gracza - tak przewiduje szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ, któremu udało się zdobyć płytkę z meczem, również niepokonanego w lidze (4 zwycięstwa) Targoviste. - Toma była jedną z najważniejszych sił Pabianic, gdy te walczyły o medale. Olga latem, ze swoją reprezentacją grała na igrzyskach w Pekinie. Gdy dodamy do tego własne boisko już wiemy, że potrzeba nam w czwartkowy wieczór przykładnej koncentracji i odpowiedniego zaangażowania.

Skład na puchary KSSSE AZS PWSZ znamy już od tygodnia. Wiadomo, że trener Maciejewski, tak jak wszystkie inne drużyny, może skorzystać tylko z dwóch zawodniczek spoza Europy. Dlatego do rozgrywek zostały zgłoszone Australijka Samantha Richards oraz Amerykanka Lindsay Taylor. Shala Crawford (przed spotkaniem z Rużomberokiem rozchorowała się) ma skoncentrować się na występach w lidze i jak pokazał ostatni pojedynek w Lesznie, może jej to wyjść bardzo na plus.

W niedzielę w Targoviste komplet widzów oglądał popisy Harlem Globetrotters. Po Czarodziejach z Harlemu honoru polskiej koszykówki będą w Rumunii broniły gorzowianki. Jak widać po wynikach w ekstraklasie - też naprawdę przednie czarodziejki. Mamy nadzieję, że to one, a nie rywalki, pokażą parę boiskowych sztuczek i wrócą do domu z 10 zwycięstwem w tym sezonie. - Skoro spokojnie poradziła sobie tam słynna męska grupa to na pewno my również będziemy tam się dobrze czuli - zakończył trener Maciejewski. - Skorzystamy z gościnności, zrewanżujemy się w domu. Podczas meczu nie będzie jednak żadnych uprzejmości. Jedziemy tam wygrać, aby w Europie zrobić takie same piękne otwarcie jak w Polsce.