Tomasz Gollob: Sens ma tylko wyścig za 10 milionów

- Najważniejsza jest liga, bo starty w Grand Prix nigdy się nie zwracają. Teraz walczę o medal, ale czy pojadę tam za rok nie wiem. BSI zamiast wyścigu Super Prix natychmiast powinno zwiększyć nagrody dla zawodników. A jak chcą robić coś wyjątkowego to proponuję walkę o 10 milionów dolarów. Wtedy nawet wyskoczę przez bandę. I to z efektownym toeloop'em - mówi kapitan Caelum Stali, który zostaje w Gorzowie na kolejne dwa lata.
Najlepszy polski żużlowiec od dawna nie decydował się na taki ruch. W żadnym klubie, nigdzie. Gdy na dobre zadomowił się w światowej czołówce, zazwyczaj wiązał się na rok. Tak było w Bydgoszczy i za każdym razem w Tarnowie. Przed tygodniem w Gorzowie zrobił jednak wyjątek, kontrakt z Caelum Stalą podpisał na 24 miesiące. Gollob tłumaczy "Gazecie" dlaczego to zrobił. Opowiada o przełożeniu ostatniej rundy Grand Prix do Bydgoszczy. A także proponuje zmiany w cyklu.

Kamil Siałkowski: Zostaje pan w Gorzowie na kolejne dwa lata. Dawno nie podpisał pan takiej umowy. Dlaczego właśnie z Caelum Stalą związał się pan na dłużej?

Tomasz Gollob: Nie chciałbym wracać do historii Polonii, bo jest ona straszna. Wielu mówiło o powrocie do Bydgoszczy, ja nie chcę na ten temat rozmawiać. Najważniejszy argument dla pozostania w Gorzowie był tutaj. Współpracę z gorzowskim klubem i prezesem Władysławem Komarnickim w skali od 1 do 10 oceniam na 100. Jestem bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że przez najbliższe dwa lata nadal będzie się ona nam układać wzorowo. Widzę wszystko o czym rozmawialiśmy na pierwszym spotkaniu. Dlaczego miałbym odchodzić z klubu, który się rozwija? Moja osoba jest tu wskazana. Postaram się powtórzyć wynik z tego sezonu [średnio ponad 12 punktów na mecz - przyp. red.].

Ostatnie zawody Grand Prix w niemieckim Gelsenkirchen zostały odwołane, bo tor na zadaszonym stadionie był... zbyt mokry. Co pan o tym sądzi?

- To, co się tam stało, jest dla mnie małym skandalem. To nie jest pierwszy taki przypadek. Tory jednodniowe w większości są po prostu nieprzejezdne. W Niemczech to już nawet sami organizatorzy stwierdzili, że tor nie nadaje się do jazdy. Wcześniej były oczywiście pojedyncze głosy ze strony zawodników, że jazda na takich obiektach jest niebezpieczna. Tu wszyscy byli zgodni, że nie można jechać. Zawody w tych warunkach to byłoby jedno wielkie nieporozumienie. Coś byśmy improwizowali, ale z jazdą na żużlu nie miałoby to wiele wspólnego.

Rundę przeniesiono do Bydgoszczy [start w sobotę o godz. 19 - przyp. red.]. Pewnie jest pan zadowolony.

- Nie do końca. Przyjmuję tę decyzję bez entuzjazmu. Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto chciałby w ten sobotni wieczór być w mojej skórze. Zdaję sobie sprawę jaka będzie presja wyniku, bo przecież jadę u siebie. W swoim rodzinnym mieście, na swoim torze. Myślałem, że takie ciśnienie spotka mnie tylko raz w roku. A jednak! Będę musiał się znów sprężyć. Nie boję się walki, presji. Boję się sytuacji, gdy mi nie wyjdzie. Bo przecież jak Gollob mógł nie zdobyć brązu u siebie...

Po tych zawodach zostanie rozegrany wyścig dodatkowy. Jego pula to 200 tysięcy dolarów. Taka sumka pana elektryzuje?

- Kibice skupiają się głównie na tym wyścigu Super Prix. Ja myślę jednak inaczej. Ten bieg nie jest nam potrzebny. Będzie wyzwalać u niektórych zawodników jeszcze większą adrenalinę. Wyobrażam sobie, co może się w nim wydarzyć. Gdybyśmy walczyli w wyścigu o 10 milionów dolarów, jestem gotowy wyskoczyć przez bandę. I to nawet z efektownym toeloop'em. Tu jest jednak inny problem. Trzeba podnieść gażę zawodnikom za występy w turniejach Grand Prix, a nie wymyślać jeden wyścig, po którym dwóch będzie zadowolonych, trzeci dostanie rekompensatę, a ostatni nic nie będzie z tego miał. W tej chwili występy w zawodach o mistrzostwo świata się nie opłacają. Za chwilę większość stanie przed wyborem, czy nie lepiej startować w dwóch ligach na poważnie, a Grand Prix sobie odpuścić. Za dużo trzeba inwestować, szukać, próbować, aby walczyć o mistrza, a pieniądze zarabiać musimy na to w lidze. Tylko BSI zarabia na GP, żużlowcy do tego interesu dokładają.

* Tomasz Gollob - 37-letni kapitan Caelum Stali Gorzów i reprezentacji Polski, ma na koncie cztery medale w rywalizacji najlepszych żużlowców świata cyklu w Grand Prix, siedem razy był indywidualnym mistrzem Polski, wciąż śrubuje niesamowicie długą listę tytułów w krajowych rozgrywkach - ma w swojej kolekcji 33 krążki.