O 18 nasze koszykarki walczą w domu z Toruniem

Bardzo zmieniony i wzmocniony Toruń, ma być w tym sezonie jedną z tych sił, które pomieszają szyki Krakowowi i Gdyni. Czy dziś jest w stanie zrobić krzywdę także KSSSE AZS PWSZ w Gorzowie? - Nasza hala to ma być twierdza nie do zdobycia - zapowiada trener Dariusz Maciejewski.
Nowy sezon i nową pracę w Toruniu (razem ze szkoleniowiec przyszło aż 11 koszykarek) trener Elmedin Omanić zaczął od zaskakującego oświadczenia: - Przed nami trzy trudne mecze z Lotosem, Wisłą i AZS PWSZ, w których mamy zerowe szanse na zwycięstwo, dlatego od razu zapowiadam, że nie zagramy tak mocno, aby próbować wygrać z tymi zespołami, a potem próżno szukać sił na walkę w kolejnych, ważniejszych dla nas spotkaniach.

Kto by nie znał Omanicia mógłby się na te słowa nabrać. Szkoleniowiec przepowiadał również rok horrorów i w pojedynkach ze scenariuszami prosto z filmów grozy na razie Energa bierze udział: wygrała z CCC Polkowice 66:65 oraz uległa Lotosowi 68:70 i Wiśle 70:75. Dziś o godz. 18 pokaże zespół, do którego właśnie doszła ostatnia zawodniczka, w Gorzowie. Sponsorzy z dużymi pieniędzmi weszli do toruńskiego klubu w ubiegłym roku, ale tamte zakupy były nietrafione. Obecnie wygląda to o wiele lepiej. 24-letnia mistrzyni Polski Monika Krawiec (już najlepszy strzelec Torunia - średnio 16 pkt) była również na liście życzeń KSSSE AZS PWSZ, ale wybrała Energę, bo w tym klubie chciała znów współpracować z Omaniciem (stawiał na nią, gdy był trenerem w Krakowie). Natalia Waligórska (poprzednio Lotos) ma popisać się swoim talentem na "jedynce", 39-letnia Ilona Jasnowska (przeszła z Polkowic) ma dać drużynie spokój i doświadczenie, a Amerykanka Hollie Merideth (dobry poprzedni sezon w Rybniku) i Patrycja Gulak (wicemistrzyni kraju z Gdynią) tak potrzebne Toruniowi centymetry pod koszami. Właśnie brak wzrostu to w tej chwili największy problem gorzowskiego dzisiejszego rywala. W niedzielę w pojedynku z Wisłą Energa przegrała walkę na tablicach aż 20 do 44, a na desce ofensywnej 5:14. - Do tego spotkania przygotowujemy się tak samo jak do wszystkich, czyli staramy się jak najlepiej poznać przeciwnika, wyłapać jego słabsze strony i wnioski dokładnie przekazujemy zawodniczkom - mówił trener Maciejewski. - Trzy pierwsze kolejki pokazały już, że w tej lidze nie ma co liczyć na łatwe zwycięstwa. Dla kibiców to bardzo dobra wiadomość. Chcemy dalej dawać im pozytywne emocje i nabierać coraz większego poczucia własnej wartości.

KSSSE AZS PWSZ, podczas starcia z Łodzią, udało się zaoszczędzić trochę sił. Najwięcej - 26 min - spędziła na parkiecie Anna Breitreiner. Pozostałe nasze kluczowe zawodniczki grały po mniej więcej pół meczu. Było to widać choćby na wtorkowych zajęciach - gorzowianki, naładowane wymarzonym startem w nowy sezon, trenowały ze zdwojoną energią. - Tą energię musimy wykorzystać na Energę - zakończył Maciejewski. - Znów trafiamy na rywala z mocnym składem, takich w tych rozgrywkach będziemy spotykać co chwilę. W domu musimy mierzyć w sukces numer cztery.