Sport.pl

Piłkarze GKP właśnie opuścili strefę spadku

Gorzowscy pierwszoligowcy wygrali z GKS Katowice 2:0 i opuścili strefę kolorków - nie tylko tą spadkową, ale również barażową. Na dnie pozostała ?GieKSa?, która przyjechała do Gorzowa z nowym trenerem. Adam Nawałka nie jest jednak takim czarodziejem jak Czesław Jakołcewicz. Goście wypadli blado i nie mieli z nami żadnych szans.
Na Olimpijskiej spotkały się drużyny, które do tej pory okupowały niemal sam ogon pierwszoligowej tabeli. Gdyby ktoś jednak jej przed meczem nie widział, zapewne uznałby, że w dolnej strefie szukać powinien tylko piłkarzy z Katowic. Gorzowianie po prostu zdominowali ekipę gości.

Trochę wyrównanej gry mieliśmy tylko na początku pierwszej odsłony. Już w 2. min z wolnego z prawej strony dorzucał Adrian Łuszkiewicz. Maciej Malinowski (zagrał w tym meczu na własną odpowiedzialność, ma problemy ze ścięgnem Achillesa) uderzył głową mocno i piłka przeleciała minimalnie obok lewego słupka bramki gości. W ciągu 10 minut po pierwszym gwizdku katowiczanie mieli trzy rzuty rożne, z wolnego w mur uderzał Grzegorz Bonk, a z dystansu próbował przymierzyć Grzegorz Donżalski. I goście uznali chyba, że tego popołudnia to w zupełności wystarczy.

Później na murawie w piłkę grali już tylko gorzowianie, a GKS jedynie asystował. Nasi piłkarze wzięli się ostro do roboty, byli groźni. Ale pierwsza bramka padła w kuriozalnych okolicznościach. Strzelec gola Maciej Malinowski posłużył w 25. min jako... słupek. Z lewej flanki wrzucał Paweł Kaczorowski, piłkę wybijał bramkarz gości Jacek Gorczyca. Tak niefortunnie, że ta trafiła wprost w przebiegającego obok niego napastnika gorzowian i wpadła do siatki. - Chciałem uprzedzić rywala i wybić piłkę zanim on dopadnie do piłki. A wyszło tak, że ja jestem tu asystentem. Drugi gol też padł zresztą po błędzie naszej obrony. Ale to nieważne. Jeśli zupełnie nic nie robisz z przodu, to nie możesz narzekać, że przegrałeś mecz - powiedział golkiper "GieKSy".

Gorzowianie nadal górowali nad rywalami, ale ci znaleźli siły na jeden kilkusekundowy przerywnik. Tuż przed przerwą Daniel Treściński strzelił nawet gola dla gości. Nie został jednak uznany, bo wcześniej obrońca GKS staranował w polu bramkowym naszego golkipera Dariusza Brzostowskiego (ten znów bronił niepewnie, ale szczęśliwie- w drugim meczu zachował czyste konto). Tyleż ciekawie, co nieodpowiedzialnie, zachował się jednak w tej sytuacji bramkarz GKP. Sam stworzył w swoim królestwie wielkie zamieszanie, podbijając sobie palcami piłkę po dośrodkowaniu niczym... siatkarski rozgrywający. A mógł ją spokojnie wypiąstkować...

W drugiej odsłonie niewiele się działo. Zupełnie bezradny GKS stracił drugą bramkę dopiero w 85. min. Siódmego gola w tym sezonie strzelił najlepszy snajper gorzowskiej drużyny Emil Drozdowicz, który wykorzystał błąd obrońców gości. - Gramy coraz lepiej, strzelamy gole, często kończymy mecze na zero z tyłu. Czas, aby to rywale zaczęli się nas bać. Zwycięstwa u siebie to powinien być nasz obowiązek, a nawet przyzwyczajenie. Dla takich kibiców [na trybunach w sobotę zasiadło ponad cztery tysiące osób - przyp. red.] musimy wygrywać - rozpływał się Drozdowicz.

- Zwycięstwo u siebie, remis na wyjeździe. To nam w zupełności wystarczy. Jestem bardzo szczęśliwy, że realizujemy ten plan - powiedział trener GKP Czesław Jakołcewicz. Czas na pierwsze zestawienie - nowy szkoleniowiec gorzowian w sześciu meczach ugrał 11 pkt, ekipa Grzegorza Kowalskiego po tylu grach miała zaledwie cztery "oczka" na koncie.

- Jeżeli popełnia się takie błędy, to wynik nie może być inny. Za mało stwarzaliśmy sytuacji. Założenie było takie, aby grać blisko siebie w środku pola. I stamtąd wyprowadzać szybkie ataki, ale większą liczbą zawodników. Miało być łatwiej o ostatnie podanie. Ale nie było. Żadnej dobrej akcji nie zagraliśmy - wzdychał po meczu szkoleniowiec GKS Adam Nawałka, dla którego był to ligowy debiut w barwach Katowic.



GKP GORZÓW - GKS KATOWICE 2:0 (1:0)

BRAMKI: Malinowski (25.), Drozdowicz (85.)

GKP: Brzostowski - Michalski, Gaca, Więckowski, Petrik - Łuszkiewicz (75. min Szałas), Sawala Ż, Maliszewski (62. min Kaczmarczyk), Kaczorowski Ż - Malinowski (62. min Ruszkul), Drozdowicz.

GKS: Gorczyca - Sroka (46. min Markowski), Treściński, Kapias, Mielnik - Donżalski (75. min Sobczak), Janoszka Ż, Iwan Ż, Bonk (75. min Prasnal), Plewina - Mikulenas Ż.



WYNIKI 12. KOLEJKI:

GKP Gorzów - GKS Katowice 2:0, Kmita Zabierzów - Motor Lublin 0:1, Korona Kielce - Warta Poznań 3:0, Zagłębie Lubin - Odra Opole 3:0, Flota Świnoujście - Wisła Płock 4:1, Górnik Łęczna - Tur Turek 1:2, Widzew Łódź - GKS Jastrzębie 0:1, Stal Stalowa Wola - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2, Dolcan Ząbki - Znicz Pruszków 2:0.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Zagłębie Lubin112532:14
2. Widzew Łódź112520:8
3. Podbeskidzie Bielsko-Biała122315:10
4. Flota Świnoujście122117:16
5. Korona Kielce101817:11
6. Górnik Łęczna101713:12
7. Znicz Pruszków121613:11
8. Stal Stalowa Wola121616:16
9. GKS Jastrzębie121615:18
10. Wisła Płock121514:19
11. GKP Gorzów121512:16
12. Motor Lublin12158:9
13. Odra Opole121412:16
14. Warta Poznań121315:19
15. Kmita Zabierzów12124:7
16. Tur Turek12119:17
17. GKS Katowice121115:19
18. Dolcan Ząbki1299:18


Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.