Sport.pl

Koszykarki w niedzielę bez litości dla jubilata

Przed KSSSE AZS PWSZ dwa mecze w domu. W niedzielę z ŁKS Łódź, a w środę z Energą Toruń. - Rywalki wyjdą na boisko z hasłem: bij Gorzów - twierdzi nasz trener Dariusz Maciejewski. - Nasze zadania to wiara w siebie i kontynuowanie zwycięskiej serii.
Wygrane nad Lotosem Gdynia i Wisłą Kraków dały nam ogromną radość, ale również kosztowały naszą drużynę bardzo dużo wysiłku. - Trudno się dziwić, zagraliśmy przecież dwie zwycięskie dogrywki, a więc pół meczu więcej - opowiadał Maciejewski. - Ale to żaden problemów, w tej chwili cały czas czeka na granie w środy i soboty lub niedziele. Bardzo liczę na nasze dobre przygotowanie do rozgrywek i szybki powrót do pełni sił.

Z Krakowa gorzowianki wróciły w czwartek nad ranem. Tego samego dnia miały zaplanowaną tylko odnowę biologiczną. - W piątek były już dwa treningi, siłownia, czas na rzuty oraz koszykówka, także kolejne zajęcia mamy w sobotę - powiedział szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - Każde dodatkowe godziny spędzone na hali są nam bardzo potrzebne, bo zespół ciągle się zgrywa i na całkowite zrozumienie jeszcze chwilę poczekamy.

Krótką serię domowych potyczek zaczynamy w niedzielę o godz. 17 spotkaniem z ŁKS Siemens AGD Łódź, klubem, który właśnie zakończył huczne obchody z okazji setnych urodzin. Latem trener Mirosław Trześniewski zdecydował się na spore zmiany w zespole, po to, aby tym razem łodzianki nie musiały do ostatniej chwili bić się o czołową ósemkę. Szkoleniowiec był zadowolony, że śladem Alicji Perlińskiej, z Torunia do Łodzi przywędrowała Ukrainka Lada Kowalenko, która ma zastąpić pod koszami Amerykankę Jennifer Humphrey. Wkrótce do zespołu ma dołączyć jeszcze jedna mocna, zagraniczna środkowa. Na razie jednak ŁKS gra bardzo słabo. Przegrał u siebie z Wisłą 53:85 oraz z Dudą Leszno 48:53. - Poziom niestety był żenujący - powiedziała 35-letnia Edyta Koryzna, w przeszłości koszykarka Stilonu Gorzów. - Z taką grą to my w ogóle się do ósemki nie dostaniemy. Musimy natychmiast coś zmienić.

W Gorzowie zakładają, że pojedynki z ŁKS i Toruniem to na pewno nie będą spacerki. - Nie liczymy, że teraz ktoś się przed nami położy i odda punkty bez walki. W tej lidze, której wizerunek zmieniły przepis o dwóch Polkach na parkiecie i zagraniczne nowości, wiele drużyn będzie walczyć na równi - przewiduje Maciejewski. - Naszym rywalkom obecnie przyświeca hasło: bij Gorzów. Nie będziemy jednak się stresować i kodować sobie tego w głowie. Mamy zagrać swoje i dalej wygrywać.

Po zwycięstwach z możnymi w naszym zespole można zauważyć jedną, niezwykle ważną cechę - wyważoną radość. Sukces nad Wisłą, czy Lotosem to nie była dla koszykarek, które obecnie grają w KSSSE AZS PWSZ, gwiazdka z nieba i powód do świętowania przez miesiąc. One przyszły tutaj grać o najwyższe cele. - Anna Breitreiner, czy Lindsay Taylor już wygrywały w Krakowie, a inne dopiero poznają polską ligę i nie będą im się trzęsły ręce tylko dlatego, że po drugiej stronie staje firma, której zawodniczki nawet dobrze nie znają - zakończył nasz szkoleniowiec. - Dla mnie najważniejsze jest, abyśmy skrupulatnie pilnowali swojej formy i wyciągali wnioski z błędów. Patrzyli tylko na siebie, na swoją klasę. Ta pazerność na wygrywanie jest wspaniała. Niech nas, w tym trudnym i ekscytującym sezonie, który dopiero się rozkręca, nigdy nie opuści.

KOMENTARZ

Zwycięstwa KSSSE AZS PWSZ wciąż komuś nie pasują. Wielu nie chce przyjąć do wiadomości, że przy klubach z tradycjami wyrósł, dzięki konsekwentnej, ciężkiej pracy, jeszcze jeden możny, który ciągle pnie się w górę i kilka miesięcy temu wywalczył pierwszy brązowy medal. W Gorzowie nagle nie kupiono, a przez lata zbierano doświadczenia i zbudowano zespół europejskiej klasy. Postawiono na koszykarki, które są mentalnie przygotowane na wygrywanie z Krakowem lub Gdynią nie pojedynczego meczu, a już na zaciekłą walkę w serii. I insynuacje, które pojawiły się po drugiej kolejce, że zaczęliśmy zwyciężać, bo mecze koszykarskie pojawiły się u bukmacherów, są co najmniej nie na miejscu. A tak w ogóle to na kobiety można było stawiać w zakładach już od dawna. Podejrzliwych z Torunia zapraszam w środę na pojedynek do Gorzowa. I radzę postawić na Gorzów, a nie na Energę.

Ireneusz Klimczak