Pif-paf! Koszykarki ustrzeliły Lotos i Wisłę!

Kibicu, nie martw się, to nie sen. To dzieje się naprawdę. Po wicemistrzu Lotosie Gdynia ogrywamy na wyjeździe mistrza Wisłę Kraków. - Spokojnie, to dopiero dwa mecze z kilkudziesięciu, które mamy do rozegrania - powiedziała szczęśliwa Anna Breitreiner z KSSSE AZS PWSZ. - Przyjechałam do Polski znów zagrać w finale ligi i o to walczymy.
Po historycznych sukcesach gorzowskiej drużyny - nigdy wcześniej nie wygraliśmy w lidze z Krakowem i Gdynią - Niemka Breitreiner (pozyskana z Lotosu) bardzo chwaliła sposób, w jaki zbudowano zespół KSSSE AZS PWSZ. - Siła na pozycjach obrońców i siła pod koszem - opowiadała jednak z naszych bohaterek spotkania z Wisłą (18 pkt). - Dziewczyny, które chcą nieustannie wygrywać. Nie gramy jeszcze tak jak powinnyśmy, a już mamy wyniki. Czas będzie pracował na naszą korzyść. Jestem niesamowicie uradowana, bo wręcz uwielbiam smak zwycięstwa.

Wisłę, tak jak Lotos, pokonaliśmy po dogrywce 77:70. Sprawdziła się zakładana obrona na ten pojedynek. Gorzowianki przede wszystkim skupiły się na nie wpuszczaniu rywalek w swoje pole trzech sekund. Gospodynie musiały się posiłkować próbami z daleka. Oddały aż 22 rzuty za 3 pkt, a trafiły tylko pięć. Ten liczby były w Krakowie naszym wielkim sprzymierzeńcem. Na inne mocno złorzeczyliśmy. Aż 13 razy spudłowaliśmy z linii rzutów wolnych. - Realizowaliśmy taktykę w ataku, wymuszaliśmy faule, ale dziewczyny stawały na linii i nie trafiały, a ja mogłem tylko rozłożyć z bezsilności ręce - opowiadał nasz trener Dariusz Maciejewski. - Gdybyśmy ten element mieli trochę lepszy to mecz na pewno skończyłby się szczęśliwie dla nas już w regulaminowym czasie gry, a tak mogło być różnie.

Po stracie Breitreiner na 1,5 s przed końcem czwartej kwarty na linii rzutów wolnych pojawiła się, faulowana chwilę wcześniej Anna Wielebnowska. Było 66:65 dla KSSSE AZS PWSZ. Na szczęście wiślaczka trafiła tylko raz, doprowadzając do dogrywki. - Proste błędy, które nam nie przystoją, mogły nas drogo kosztować - dodał Maciejewski. - Na szczęście teraz moje zawodniczki wolę chwalić niż ganić. W końcu zdominowały dodatkowe pięć minut i tworzyły historię.

Nikt w tym momencie nie da naszym akademiczkom złotego medalu, ani nawet miejsca w play-off, bo tych nagród nie odbiera się po dwóch wygranych spotkaniach w lidze. KSSSE AZS PWSZ dostał jednak w cztery dni kilka ważnych odpowiedzi. Zbudowaliśmy bardzo silny zespół, mamy w nim ludzi dobranych mentalnie, chcących ciężko pracować i bić się o wysokie cele, przeważnie nie przedkładających swoich indywidualnych pomysłów na boisku nad dobro drużyny. Na status gwiazdy szybko zapracowała sobie Czeszka Katerina Zohnova (20 pkt rzuconych Lotosowi i 23 pkt - Wiśle). Świetne koszykarki i przywódcy duchowi, nie pozwalający reszcie na chwilę zwątpienia to Breitreiner i Lindsay Taylor (w Krakowie 13 pkt i 11 zbiórek). - Ca ja mam jeszcze dodawać, na takie chwile czekałam przecież w Gorzowie siedem lat i teraz pewnie przez parę godzin będę w szoku - powiedziała Justyna Żurowska (3 pkt, 6 zbiórek). - Czułam, że w tej grupie możemy wiele, ale kogoś przewidującego taki początek rozgrywek pewnie bym wyśmiała. Wygrywamy znowu po dogrywce, jesteśmy mocne psychicznie i dobrze przygotowane fizycznie. A teraz patrzmy już dalej. Na niedzielę i środę, na mecze z Łodzią i Toruniem. Gramy przed swoimi kibicami i na swoim boisku, w żadnym wypadku, nie wolno nam popsuć statystyk na starcie ligi prosto z marzeń - zakończyła kapitan KSSSE AZS PWSZ.



Mamy dla Was bilety

Dla naszych Czytelników mamy po pięć biletów na najbliższe dwa spotkania tak świetnie grających koszykarek KSSSE AZS PWSZ Gorzów. W piątkowym konkursie można wygrać wejściówki na niedzielny pojedynek z ŁKS Siemens AGD Łódź (początek w hali przy ul. Chopina o godz. 17) oraz na środowy mecz z Energą Toruń (początek o godz. 18). Szczegóły konkursu w "Co jest grane" na str. 8 piątkowej "Gazety".