Sport.pl

Jacek Dreczka: Pół miliona Gorzowa!

Zgodnie z oczekiwaniami bardzo szeroko komentowane są żużlowe derby Ziemi Lubuskiej. Zasłużenie ?Kronopolanie? wywieźli z Gorzowa całą radość i gratuluję im spoglądając w oczy, ponieważ zwyczajnie okazali się lepsi na torze gościnnego Edwarda Jancarza.
Słowa uznania tym większe że żółto-niebiescy wcale aż tak słabi tego dnia nie byli. Jasne, że na tle znakomicie usposobionych zielonogórzan byli wolniejsi, ale nie była to wielka "dolina". Modyfikując słowa jednego z "politykierów": prawdziwego mężczyznę poznajemy po tym, czy umie przegrywać, czy nie. Tak jak prawdziwych kibiców.

Wiele dobrego mówi się o dopingu i kibicach. Na trybunach, poza pojedynczymi bezsensownymi okrzykami i transparentami, było kolorowo i ekstraligowo. "Punktem zero", gdzie kumulowała się praca gardeł wszystkich kibiców, była murawa gorzowskiego stadionu. Tam poczułem temperaturę tworzoną przez 13 tys. osób.

Nie każdy jeszcze o tym wie, że w "derbową niedzielę" odnotowano nowy rekord oglądalności produktu o nazwie Speedway Ekstraliga w "telewizorni". Choć daleko nam do piłkarskiej reprezentacji, tudzież skoków Małyszowych, ale ponad pół miliona par oczu robi już wrażenie. I pamiętajmy, że TVP Sport to, jakby nie było, kanał tematyczny. Do tego wybrane ośrodki regionalne TVP Info, więc "przypadkowych" telewidzów raczej było niewielu, co oznacza, że pokazywanie żużla w telewizji dopiero się rozkręca. Cieszy oczywiście fakt, że Gorzów bije rekord.

W tabeli zrobił się niezły bigos, co świadczy o nieprzewidywalnych rozstrzygnięciach w Speedway Ekstralidze. Najpierw Leszno przegrywa w Gorzowie, później u siebie z Toruniem, by za chwilę pokonać Unibax w Toruniu i wygrać wysoko w Zielonej. Stal robi na mistrzach Polski 4 pkt, by z Zieloną Górą przegrać 0:5, a taki Toruń, który na lubuskich zespołach zdobył 10 pkt, dostaje ostre lanie z Częstochową i to przy swoich kibicach. Została już ostatnia runda fazy zasadniczej, gdzie niedzielnego wieczora tabela może wyglądać zgoła odmiennie niż o poranku. Niemniej ciekawie jest zresztą w pierwszej lidze, gdzie jednak runda play-off odbywa się innym systemem. Dla gorzowskiego beniaminka najważniejsze jednak, że plan minimum w postaci awansu do pierwszej "szóstki" został zrealizowany.

Szanowny i tracący z każdym kolejnym słowem autorytet, mecenas Pan Jerzy, nazwał mnie ostatnio "skarpetkowym podgryzaczem". Poziom to niewysoki i kładł się na ziemi nie będę, ale w prawniczej najwyraźniej terminologii biorę się teraz za nogawki. Mnie, w przeciwieństwie do zbożnego mecenasa, nie boli powrót w wielkim stylu gorzowskiej Stali do elity. Nie proszę zatem o wiele. Wystarczy przypomnieć sobie tylko, kto zdemolował gorzowski żużel, zostawiając go na kompletnej mieliźnie i uciekał z tonącego okrętu? Inna sprawa to umiejętność czytania, która nie jest niczym innym, jak umiejętnością słuchania! Polecam zatem poczytać komentarze kibiców do błyskotliwych wywodów, które znaleźć można na internetowym forum "Gazety". Pytają mnie znajomi, młodzi znający współczesny speedway ludzie, co się stało z Panem Jerzym? Odpowiadam im: "nie wiem". Było już o ptaku oderwanym od stada i braku orientacji w nowej rzeczywistości. Może byłem w błędzie? Zdaje się, że zagubiony zobaczył orła cień i "nie ogarnia" rzeczywistości? Tak, tak. Mamy już XXI wiek. Deflektory, pneumatyczne bandy, jednakowe kevlary (znaczy kombinezony dla zawodników) i kluby działające jako spółki akcyjne. Siedem lat to okres ciężkiej pracy, który tyle już zmienił. Skupmy się na żużlu, a nie inscenizacji niedoścignionych marzeń. A jeżeli inaczej nie da rady, może felietony o tenisie stołowym, który wrócił na salony byłyby coś wnosiły. Osobiście, byłem mistrzem szkoły w ping-ponga, bardzo lubię i grać, i oglądać zmagania mistrzów rakietki i białej (pomarańczowej) piłeczki, ale nie znam problemów i teorii. Tam z pewnością ucieszymy się ze zwycięstw gorzowskich wychowanków.

*Jacek Dreczka jest rzecznikiem Stali Gorzów, prowadzi spikerkę na stadionach w Gorzowie i Poznaniu