Jacek Dreczka: Znasz się na żużlu?

Mówimy o sobie "kibice żużla", rozmawiamy, dyskutujemy i "rozgryzamy" speedway, każdy na swój sposób. Pytanie mi się w głowie urodziło, jak rozpoznać człowieka, który czarnym sportem się interesuje, a który na żużlu się zna?
Na pewno "swoje" trzeba w życiu zobaczyć. Pójść na zawody miniżużla, obejrzeć kilka młodzieżówek no i oczywiście liga. Do tego należytym jest zobaczyć speedway na różnych stadionach i najlepiej w kilku krajach.

A propos. W poprzedni weekend oglądałem żużel na Łotwie, w Daugavpils. Zasady niby te same, w końcu Lokomotiv Daugavpils ściga się w polskiej pierwszej lidze, a jednak wypad do Dyneburga dorzucił coś do mojej żużlowej edukacji. Jadąc przez Litwę, gdzie czuć unoszącą się duszę Adama Mickiewicza i mistycyzm Ostrej Bramy, pośród pięknych i czystych widoków dostrzegłem, że speedway jest w tamtych stronach abstrakcją. Nikt o nim nie słyszał, aż tu nagle na stadionie zasiada 7 tysięcy ludzi, w tym duża ilość naprawdę pięknych Łotyszek. Tam na trybunach nie słychać gwizdów, po zawodach otwiera się kibicom bramę do parku maszyn, a w czasie meczu na widowni kibice popijają sobie piwko z plastikowych, litrowych butelek. Folklor.

Z całą pewnością jednym z etapów zdobywania żużlowej wiedzy jest też uczestnictwo w meczach derbowych. Mamy, jako Lubuszanie szczęście, w postaci silnych ośrodków żużla. Twierdzenie, że przy niedzielnym pojedynku nie będzie emocji jest dalekie od "żużlowej dojrzałości". Jedziemy o prymat na Ziemi Lubuskiej i wyświechtane nieco stwierdzenie "derby żądzą się swoimi prawami" mówi całą prawdę. Kibice, którzy zasiądą wokół granitowo-sjenitowego toru to już zwiastun elektryzujących wydarzeń. I mimo tekstów: "przyjeżdżają do nas Falubazy", albo "jedziemy do Kobylej Góry", mecz derbowy w Gorzowie to egzamin nie tyle z wiedzy o żużlu, co kultury dopingowania. Sztuka odwołuje się do inteligencji poprzez pozytywny doping i wyścig efektownych opraw.

Tydzień poprzedzający derbowe zwarcie upłynął mi na bardzo intensywnej pracy. W czwartek położyłem na ladzie 1.50 zł i otworzyłem Gazetę Wyborczą. Z zapartym tchem odczytałem felieton Pana Jerzego (znanego mecenasa w Gorzowie) i dowiedziałem się, "że frekwencja na derbach będzie tak marna jak nigdy dotąd". Tę dramatyczną lekturę przerwał mi dzwoniący telefon od Pani Anety, klubowej sekretarki, która poprosiła, abym poinformował gorzowskie media, że o godz. 14 sprzedano ostatni bilet na miejsca siedzące derbowego meczu. I brutalnie po raz kolejny rzeczywistość zrujnowała jakże konstruktywne myśli. Chyba nie jest mi przykro. Jędrek Kmicic rzekł bardzo znaną sekwencję do Wołodyjowskiego. Zaczynała się od słów "Kończ Waść."

Życzę nam wszystkim pięknej niedzieli i zajęcia numerowanych miejsc.