Jak Stal Gorzów uciszyła całe Leszno

Gdy jesteś lepszy od mistrza, to od razu sam stajesz się mistrzem? Spokojnie, nie tak szybko. Caelum Stal wprawiła jednak fanów Unii Leszno w osłupienie. To fakt
Leszczynianie ratowali remis w dwóch ostatnich wyścigach. Zwycięski remis dla gorzowian, którzy dzięki temu zabrali 2 pkt - jeden za wynik 45:45 i drugi za bonus (w domu pokonali Unię 48:42). W dwumeczu byli lepsi od mistrza kraju! Gdyby te wyniki powtórzyli w play-off (na razie, według tabeli, czwarty Gorzów i trzecie Leszno wpadają na siebie), byliby w strefie medalowej.

- Spokojnie, sezon ligowy dopiero na dobre się rozkręca - stwierdził świetny w niedzielę Tomasz Gollob (16 pkt w sześciu startach). - Myślę, że z naszej postawy w Rzeszowie i Lesznie wszyscy w Gorzowie są zadowoleni. Jak widać, gdy masz w drużynie więcej osób punktujących, to możesz skutecznie powalczyć z każdym. Przed meczem z Unią spodziewaliśmy się jeszcze bardziej przyczepnego toru. Wynik i tak jest naprawdę fajny.

W tym bardzo udanym dla Caelum Stali spotkaniu - zwycięstwo było bardzo blisko, bo po 13. wyścigach nasi wygrywali 41:37, ale po remisie też nie ma żadnego niedosytu - potwierdziła się znana już od kilku lat, po wprowadzeniu nowej tabeli biegowej, prawda. Chcesz być blisko rywala? Musisz przynamniej mieć w drużynie lidera z prawdziwego zdarzenia i dobrze punktującego juniora. Stalowcy w niedzielę przywieźli do Leszna obu żużlowców. Oni pociągnęli resztę do zażartej walki.

Do zwycięstw kapitana aż 12 pkt i jeden bonus dorzucił 20-letni Thomas Jonasson. Szwed, jako jedyny w naszej ekipie w prywatnym kevlarze (żółto-niebieski podarł mu się w Rzeszowie i jest reperowany), jeszcze kilkadziesiąt godzin przed starciem z Unią... leżał w szpitalu. - We wtorek miałem wypadek w lidze szwedzkiej i musiałem trochę odpocząć - opowiadał Jonasson, który po fantastycznej walce na torze, w parkingu ledwo zsiadał z motoru. - Bolała mnie głowa, byłem poobijany. Do tego przyplątała się grypa.

Występem w Lesznie Jonasson powinien uciszyć ostatnich malkontentów. Był szybki, niezwykle waleczny, nie było dla niego straconych pozycji. A że nie jest Polakiem? Dopóki nie zmienią się przepisy - też jesteśmy za startami na miejscach dla juniorów tylko zawodników z naszego kraju - Caelum Stal musi wystawiać pod numerami sześć i siedem najlepszych zawodników, obojętnie jakiej narodowości. Aż doczekamy się równie dobrego własnego wychowanka. - Mój sukces i dzięki temu drużyny to nie jest żadna tajemnica. Miałem bardzo dobrze spasowane do toru motocykle, a uwielbiam szybkie ściganie, takie jest możliwe w Lesznie - stwierdził Szwed. - Związałem się z Gorzowem, ze Stalą. Chcę dla was jak najczęściej wygrywać. Trochę obawiałem się ekstraligi. Teraz już jednak wiem, że wszystko jest tutaj możliwe.

Na koniec osobne słowa uznania należą się Stanisławowi Chomskiemu. Może nasz trener czasami ma odmienne pomysły taktyczne. Wystawi tego, a my widzielibyśmy w tym momencie innego zawodnika. W Lesznie taką decyzję musiał podjąć przed 14. wyścigiem. Matej Ferjan czy Rune Holta? Odsunął od składu wyjątkowo słabego w niedzielę lidera (Holta na razie nie może zbliżyć się do średniej biegowej z poprzedniego sezonu, mamy nadzieję, że jeszcze to naprawi), a Słoweniec był na mecie ostatni. Chomski sam przyznał, że nigdy się już nie dowie, czy odwrotny wybór byłby lepszy.

Wielki szacunek należy mu się za co innego. Za ciągłe próby, w tym jedynym w swoim rodzaju cyrku - trener sam w ten sposób nazywa to, co dzieje się w żużlu - budowania drużyny pod nazwą Stal. Na początku sezonu apelował o czas, o nie wywieranie wielkiej presji, o spokojną walkę o pewne utrzymanie. Obiecywał, że nauka nie pójdzie w las, a ludzie z nazwiskami (Peter Karlsson, Matej Ferjan), którzy nie są w żużlu anonimowi, też polubią ekstraligę i wreszcie zaczną punktować, a Gorzów - coraz mocniej scementowana ekipa - pokaże kły. Pamiętajmy w tych gorszych chwilach, że dziesięciu biznesmenów z wielkimi pieniędzmi nie zastąpi jednego Chomskiego, bo robota, którą wykonuje jako trener beniaminka, jest nie do przecenienia.

Na koniec jedna prośba do naszego szkoleniowca: czas zrobić porządną pobudkę Pawłowi Hlibowi. Poszukać tego skutecznego zawodnika z poprzedniego sezonu. Próbować zawsze warto, bo życie nie znosi pustki, a Stali każdy skuteczny żużlowiec, zaostrzający konkurencję na najważniejsze w tym roku mecze się przyda. Chyba, że ten młody chłopak po przejściach już na początku kariery postanowił całkowicie roztrwonić swój wielki talent do ścigania.

CAELUM STAL PO 10. KOLEJKACH:

Tomasz Gollob - 55, 137, 2,418; 13,70; Rune Holta - 53, 108, 2,019, 10,80; Peter Karlsson - 45, 84, 1,867, 8,40; Jesper B. Monberg - 36, 44, 1,222, 4,89; Thomas H. Jonasson - 44, 48, 1,091, 5,33; Matej Ferjan - 32, 34, 1,063, 4,86; Paweł Hlib - 18, 15, 0,833, 3,75; Adrian Szewczykowski - 14, 10, 0,714, 1,11; Kenneth Hansen - 2, 1, 0,500, 1,00; Paweł Zmarzlik - 1, 0.

kolejno: ilość wyścigów, ilość zdobytych punktów z bonusami i za jokera, średnia biegowa, średnia meczowa