Jerzy Synowiec: Następcy Golloba nie dożyję

Ostatni sukces Tomasza Golloba zaskoczył nawet mnie. Uważam, że w historii polskiego żużla nie było i za mojego życia nie będzie takiego zawodnika jak on, ale tego, że włączy się w obecnym cyklu Grand Prix w walkę o tytuł mistrza świata - nie wierzyłem.
I tylko szkoda, że dziwaczny regulamin tych rozgrywek powoduje takie kuriozum, że Gollob wygrywa, a Nicki Pedersen jako drugi, powiększa nad nim przewagę. Może się spełni sen wariata śniony nieprzytomnie: Gollob wygrywa wszystkie pozostałe zawody, a tytuł i tak zdobędzie Pedersen. Wierzcie mi jest to w tych rozgrywkach możliwe. Regulamin musi się zmienić, i to w wielu kwestiach. Również co do naboru zawodników do przeszłorocznej edycji. W przeciwnym bowiem razie przez eliminacje do Grand Prix znowu przejdą stare wygi typu Mikaela Maksa czy Petera Karlssona, a poza rozgrywkami pozostaną młode gwiazdy - Holder, Sajfutdinow, Pavlić czy nasz Jarek Hampel.

Ale co tam Grand Prix. Już w piątek ciężka walka o miejsce w pierwszej czwórce z Rzeszowem. Nieco niedoceniany Rzeszów jeździ w kratkę - a to ledwie wygrywa z Atlasem, a to ponosi u siebie klęskę z Częstochową. Na nas jednak z pewnością się zmobilizuje i prognozuję duże kłopoty. Spółka: już zdrowy Bjerre, Zagar, Nicholls, Watt i Vaculik jako junior plus "nasz" Roman Niepoważny może to starcie wygrać. Nasza nadzieja to bezbłędna jazda Golloba i Holty, ale bez wsparcia emeryckiej reszty cuda się nie zdarzą.

Zaś w sobotę kolejny memoriał Edwarda Jancarza. Nisko chylę głowę przed klubowymi działaczami, że po sukcesie poprzedniego memoriału ponownie zorganizowali zawody i to w jak zwykle topowej obsadzie. Sporadycznie ich chwalę, ale tu mają duży plus.

Jako organizator wielu poprzednich memoriałów wiem jednak, że pomimo wielkich wysiłków organizacyjnych memoriał zawsze miał kłopoty z frekwencją. Tutaj trzeba sporo zmienić, aby stadion wypełnił się kibicami. Musi być dodatkowy, mocny marketing i znacznie tańsze bilety. Inaczej będzie tak jak w najbliższą sobotę: świetna osada, wielkie emocje, duży wysiłek organizacyjny, ale marna frekwencja. A akurat szczególnie w tych zawodach frekwencja jest ważniejsza niż w innych. Memoriał bez wypełnionego stadionu nie bardzo ma sens. Bo choć jest w Polsce inny, równie ważny memoriał (Alfreda Smoczyka w Lesznie) to jednak tamte zawody rozgrywano często gęsto w byle jakiej obsadzie i na tym polu nasze zawody nie mają sobie równych. Warto więc pogłowić się na tym jak skłonić kibiców, aby uznali memoriał za największe żużlowe święto Gorzowa. Może zapytać ich samych w specjalnej ankiecie, czego jeszcze oczekują od memoriału?

Na koniec refleksja nieżużlowa. Otóż Stilon Gorzów awansował do I ligi. Prezesowi Sylwestrowi Komisarkowi należy się za to owacja na stojąco i niskie pokłony. Z niczego (piąta liga podwórkowa przed kilku laty) zrobił duże coś. Dzięki takim ludziom Gorzów staje się prawdziwą sportową potęgą w całym kraju. Ekstraklasa w żużlu, piłce ręcznej, koszykówce, tenisie stołowym, a nadto pierwsza liga w piłce nożnej (to więcej niż ekstraklasa w pozostałych dyscyplinach), siatkówce i innych lig nie liczę. To więcej niż mają miasta takie jak Szczecin. I tak trzeba trzymać, bo to świetna wizytówka Gorzowa, za stosunkowo niewielkie pieniądze z miejskiej kasy.