Jerzy Synowiec: Jedni umią, inni umieją

Ostatnia kolejka ligowa sypnęła ciekawostkami, weryfikującymi prawdziwe możliwości zespołów ekstraklasy. Unibax Toruń potwierdził swoje aspiracje do tytułu, a Leszno do walki w finale play-off. Za nimi podąża trzecia siła, czyli Częstochowa. Dalej już same niespodzianki. Z porażki Stali nie robiłbym tragedii. To naprawdę było do przewidzenia, podobnie jak i styl jazdy połowy naszego zespołu. Boję się, że podobne wyczyny Karlssona czy Ferjana będziemy niestety oglądali jeszcze nie raz.
Rzecz raczej w tym, jakie wnioski wyciągnął nasz zespół z porażki. I tu jest problem. Logiczne byłoby powiedzieć tak: nie spisaliśmy się w Toruniu najlepiej, ale w Gorzowie pokażemy kły i postaramy się wygrać, bo to my jesteśmy zwycięzcami Grand Prix, a nie oni. Stało się jednak inaczej. Nasi zawodnicy, a w ślad za nimi trener stwierdzili, że "nasza porażka to nic dziwnego, jesteśmy beniaminkiem, zdobywamy doświadczenie i płacimy frycowe". Beniaminkiem to będzie GKP jeśli awansuje do I ligi w piłce nożnej, a o naszej Stal można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest beniaminkiem, który w ekstralidze zdobywa doświadczenie. Gollob, Holta, Karlsson, Ferjan i Monberg jeździli łącznie w 38 klubach ekstraligowych w Polsce, Anglii i Szwecji. Mówienie o nich, że płacą frycowe i zdobywają doświadczenie to kpina z kibiców. Tak doświadczonego zespołu nie ma w ekstralidze i nic dziwnego, że wielu nazywa nasz zespół ZBOWIDEM. No cóż - jak by to powiedział prezes Komarnicki - jedni przegrywać umieją, a inni tylko umią. Na mecz z Toruniem w Gorzowie wróci do składu Hlib, ale boję się, że takie traktowanie jedynego wartościowego zawodnika z Gorzowa skończy się niedobrze i dla niego i dla klubu. Ktoś wreszcie powinien otwarcie powiedzieć jaka jest przyczyna stałego sadzania Hliba na ławce rezerwowych, na rzecz Ferjana czy innego Monberga. Ten ostatni po meczu wypalił, że jego pięć punktów i bonus to zupełnie niezły wynik. Tyle tylko, że zapomniał, iż trzy z tych punktów zdobył na swoich kolegach z zespołu, a tylko dwa na przeciwnikach. Tak więc oni nie umią przegrywać, niech więc pokażą, że umieją wygrać.

Na konferencji prasowej klubu pokazał się "Bolo" Paluch, który deklarował przywiązanie do Gorzowa. Wiemy, ale nadal nie rozumiem, dlaczego o punkty dla Gorzowa musi walczyć Ferjan, a nie właśnie on. Czekam teraz na kolejną konferencję, gdzie zostanie zaproszony Kamil Brzozowski, który właśnie awansował do półfinału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Przy okazji - już w ćwierćfinale skandynawskim odpadli "nasi" juniorzy: Jonasson, Hansen i Makinen (dwóch ostatnich zajęło dwa końcowe miejsca). Kamil barwnie opisał, że kiedy odchodził z klubu dano mu na odchodne dziurawe kalesony i obniżono stypendium z tysiąca do 100 zł. Bardzo więc jestem ciekaw konferencji na ten temat. Służę dokumentami, walczyłem bowiem (skutecznie) w jego imieniu, o odzyskanie stypendium.

Co do innych zespołów - "Zielonka" dołuje i właściwie nikogo poza kibicami to nie dziwi. Rzeszów nadspodziewanie dobrze, duży plus! Tarnów też próbuje podnieść się z kolan i walczy, co mnie osobiście zaskakuje. Na koniec Wrocław. Tu przeceniłem wartość menago Cieślaka. Ostatni numer z zastępstwem chorego Śledzia to kompletna "wiocha" i wstyd. Może karą za wiele lat podobnych numerów będzie spadek? We Wrocławiu niewielu by się zmartwiło, bo frekwencja na lidze jest podobna do tej w Krośnie i Rawiczu.