Żużel: Kibice Stali! Cieszmy się tym co mamy

Nawet klęska w Toruniu nie powinna zamazać tego, co Caelum Stal zdziałała w pierwszej rundzie. Beniaminek jest czwarty w tabeli, wciąż ma szansę pojechać maksymalną ilość spotkań. A kibicom pozostaje czekać na dzień, w którym trener Stanisław Chomski ogłosi, że gorzowska ekipa (łącznie z trenerem) zapłaciła w elicie już całe frycowe.
Unibax rozjechał nas w niedzielę 61:30. - To wyglądało tak, jakbyś w każdym wyścigu stawiał się Gollobowi i Holcie - stwierdził po tym spotkaniu Tomasz Gollob, który zdobył 11 pkt i jedyny w Caelum Stali nie zawiódł, a jednak z niewiadomych powodów nie pojawił się na torze jako rezerwa taktyczna, ani jako joker. - Ciągle bijesz się z ludźmi idącymi na komplet punktów i to na ich torze. Jedno dla mnie jest pewne. Tytuł mistrza kraju jest już rozstrzygnięty, a nam pozostaje mocno postawić się za kilka dni, w rewanżu.

Przed sezonem mówili w Gorzowie o spokojnej szóstce i na razie ten plan wykonują z nawiązką. 8 pkt i czwarte miejsce to bardzo dobra pozycja wyjściowa przed znacznie trudniejszą, bo aż z czterema spotkaniami wyjazdowymi, rundą rewanżową. - Nie ukrywam, że tak dotkliwa porażka w Toruniu mocno mnie zabolała - przyznał prezes Caelum Stal Władysław Komarnicki, który pogrom żółto-niebieskich oglądał na własne oczy. - Peter Karlsson pojechał na zero i widać, że wiele czasu spędził w pierwszej lidze. Tak jak Monberg, czy Ferjan. To była dobra szkoła, z której mam nadzieję wyciągniemy kolejne wnioski. Ciągle mam w pamięci Stal walczącą z zębem z Unią Leszno i taki zespół chciałbym zobaczyć w rewanżu z Unibaksem w najbliższą niedzielę.

Po takiej klęsce niektórzy pewnie tylko by narzekali, ale my postanowiliśmy się cieszyć tym co mamy. Jeśli Caelum Stal na koniec sezonu obroni czwartą, czyli aktualną, pozycję w tabeli to naprawdę powinniśmy być zadowoleni. Tych przed nami trudno w tym roku będzie dogonić. Toruń i Leszno straszą mocnymi, wyrównanymi składami, dużą liczbą wartościowych, nadających się na elitę wychowanków oraz bardzo silnym, kluczowym w większości spotkań juniorem (szkoda, że zagranicznym). Częstochowa ma cyborga Pedersena i odmłodzonego Hancocka. A my? Brońmy ze wszystkich sił miejsca, które zapewni nam udział w maksymalnej ilości pojedynków. W ten sposób będziemy się cieszyć ekstraligowym ściganiem - czekaliśmy na to sześć lat - aż do połowy października. I każdego dnia myślmy nad dalszymi losami tej drużyny, tak aby w przyszłości była mocniejsza, stabilniejsza i kiedyś o wiele bardziej gorzowska.

Po Toruniu usłyszeliśmy pretensje. Ten nie poczekał na tamtego, a drugi zajechał drogę pierwszemu. Niespodzianka? Wcale nie. Przecież w Caelum Stali, tej ze spotkania z Unibaksem, żaden z podstawowych żużlowców nie jeździ dłużej niż dwa sezony. Do więzi, jedności tych leszczyńskich, czy toruńskich w tej chwili bardzo nam daleko. Mimo wszystko naszą ekipę stać na ostre zęby, które już w tym sezonie pokazała. Będą one bardzo potrzebne w Lesznie, Częstochowie, Rzeszowie i Wrocławiu, gdzie stawką będą nie tylko zwycięstwa, ale i bonusy. Tam nie wolno spuścić głów już po kilku wyścigach. Czwartą lokatę mają szansę obronić ludzie, którzy przynajmniej spróbują być monolitem, a nie zlepkiem lepszych lub gorszych indywidualności.



CAELUM STAL PO 7. KOLEJKACH:

Tomasz Gollob - 37, 90, 2,378; 12,86; Rune Holta - 38, 82, 2,132, 11,71; Peter Karlsson - 31, 57, 1,839, 8,14; Jesper B. Monberg - 26, 34, 1,308, 5,67; Paweł Hlib - 14, 15, 1,071, 5,00; Matej Ferjan - 22, 20, 0,909, 4,00; Thomas H. Jonasson - 29, 26, 0,897, 4,33; Adrian Szewczykowski - 10, 7, 0,700, 1,17; Kenneth Hansen - 2, 1, 0,500, 1,00; Paweł Zmarzlik - 1, 0.

kolejno: ilość wyścigów, ilość zdobytych punktów z bonusami i za jokera, średnia biegowa, średnia meczowa