Synowiec: nasi w grupie (brąz)medalowej

Tylko w "Gazecie Wyborczej" Jerzy Synowiec, znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali Gorzów, komentuje wydarzenia w świecie żużla
Za chwilę rozpoczyna się tak bardzo wyczekiwany, zwłaszcza przez kibiców Stali, sezon ligowy. Zimą oba lubuskie kluby ładowały akumulatory, prezesi dawali sobie nawzajem "do wiwatu", ale też dokonywano spektakularnych zakupów. Zwłaszcza w Gorzowie sezon jest oczekiwany ze szczególnym napięciem. Nowy skład i nowy stadion (prawdziwa rewolucja) plus pięcioletnia banicja na zapleczu ekstraklasy tak wypościły gorzowskich kibiców, że rzucili się na karnety jak wygłodniale wilki. Przez kilka dni wykupiono ich ponad 2 tysiące. I co? Ano ku zdziwieniu wszystkich okazało się, że kibice w Zielonej Górze kupili w tym czasie 4 tysiące karnetów. Czyli Zielona Góra też czeka na sezon z ogromnymi nadziejami.

Jakie się więc prognozy dla obu lubuskich klubów?

Moim zdaniem czeka nas jeden z najbardziej emocjonujących sezonów w historii lubuskiego żużla. O historii derbów napiszę za tydzień, a dzisiaj moje prognozy.

Otóż o zwycięstwo w ligowych rozgrywkach będą się biły te same zespoły co w roku ubiegłym - Unia Leszno i Unibax Toruń. Oba zespoły bazują na swoich wychowankach, co moi moim zdaniem jest ich wyróżnikiem i daje im przewagę nad resztą ekip zbieranych ad hoc na jeden sezon. Leszno to bracia Kasprzakowie, Baliński, Hampel - tak tak, on jest z Leszna, a nie z Piły, no i Adams - w zasadzie rodowity leszczynianin.

Toruń natomiast to Ząbik, Miedziński, Jaguś i Kościecha. Tacy ludzie są gotowi dla swojego miasta i klubu dać więcej niż najemnicy zmieniający co roku kluby i nawet nie znający dobrze nazwy miasta, w którym jeżdżą. Oba zespoły nie mają słabych punktów. Może jedyną niewiadomą jest junior Jurica Pavlić w Lesznie.

Do medalu brązowego pretendować będą: Częstochowa, Stal Gorzów i Falubaz - wszyscy z równymi szansami. Atuty są takie: Częstochowa to Nicki Pedersen i Greg Hancock - razem to 30 punktów, ale też słabsza druga linia. Niewiadomą jest forma Sebastiana Ułamka. Stal to Gollob, Holta i Karlsson plus nowy stadion i fanatyczni kibice, przy niestety słabych juniorach (przydałby się Brzozowski). Niewiadomą jest forma Pawła Hliba - zawodnika kluczowego dla sukcesu. Zaś Falubaz to silna para zielonogórzan (Walasek i Protasiewicz) oraz bardzo wyrównany skład . Słabość to juniorzy, a niewiadomą jest postawa Dobruckiego w meczach wyjazdowych.

Do morderczej walki o utrzymanie się staną: Rzeszów, Wrocław i Tarnów. Klub z Tarnowa może już przed sezonem szykować sobie miękkie lądowanie w I lidze, bo szans na utrzymanie nie daję mu żadnych. Kto tam przegra na początku rozgrywek (uwaga Falubaz!) nie odrobi strat później. Takim składem Tarnów miałby problem w utrzymaniu nawet I ligi. Rzeszów to wprawdzie prężna pani prezes Marta Półtorak, ale Watt, Nicholls, Zagar i Bjerre skupią się raczej na wygrywaniu u siebie, a wyjazdy sobie odpuszczą. Ciekawostką jest młody Czech Martin Vaculik. Jeśli chodzi o Wrocław to skład ma fatalny. Ale ma też atuty: supercwaniak jako trener (Marek Cieślak), "szara eminencja" klubu Krystyna Kloc oraz Jason Crump. U siebie sprawią kilka niespodzianek, bo Cieślak z tej zbieraniny (Max, Jędrzejak, Jeleniewski, Słaboń) potrafi wycisnąć to, co najlepsze, ale po barażach (najpewniej z Ostrowem) Wrocław czeka raczej spadek. Rzeszowowi w barażach dałbym większe szanse.

Co do pierwszej ligi to sprawa jest jasna: awans dla Polonii Bydgoszcz, a baraże dla Ostrowa po ciężkiej walce z Gdańskiem i odrabianiu minusowych punktów za głupotę swoich działaczy. Po barażach jednak awans mimo wszystko.