Sport.pl

Po wygranej we Wrocławiu: To sama radość grać taką koszykówkę [MNÓSTWO ZDJĘĆ]

Lekko i łatwo z pewnością żadnej ze stron w tym meczu nie było, ale na pewno przyjemnie. Taka koszykówka jak w spotkaniu Ślęzy Wrocław z AZS AJP Gorzów musi porwać każdego fana tej dyscypliny. - Proszę uwierzyć, że to sama radość tak grać, a i kibice na pewno mieli frajdę, bo taki mecz świetnie się ogląda. To dodaje energii wszystkim na boisku, ale i na ławce. Każdy żyje takim pojedynkiem, bo chce się go oglądać, w nim uczestniczyć, koniecznie dać coś od siebie. Rzuciłyśmy 90 punktów, to niesamowite. Nie pamiętam takiej naszej ofensywy - powiedziała Katarzyna Dźwigalska, kapitan gorzowskiej drużyny.
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

To był niespodziewany, znakomity start do sezonu 2016/17 koszykarek AZS AJP Gorzów. Nasze akademiczki, po świetnym meczu z obu stron we Wrocławiu, pokonały Ślęzę 90:81. Pod tym linkiem znajdziecie naszą relację z tego spotkania.

Na początek kilka ważnych liczb, które pokazują jak widowiskowe i znakomite było spotkanie we Wrocławiu, a także jaką moc pokazały w nim koszykarki z Gorzowa.

W 1. kolejce sezonu 2016/17 Basket Ligi Kobiet tylko mistrzynie Polski z Krakowa były skuteczniejsze, zdobyły 91 pkt. Za Wisłą są uczestniczki meczu we Wrocławiu. AZS AJP - 90 pkt, Ślęza - 81. Obie drużyny zagrały na ponad 50-procentowej skuteczności, a tej bariery na inaugurację nie przekroczył żaden inny zespół! Gorzowianki przeprowadziły aż 64 akcje rzutowe, dały 26 asyst. Efektywność z gry całego zespołu to 115! Co się zmieniło? Ostatni raz wracamy do poprzedniego, fatalnego sezonu, który skończyliśmy na dziesiątej pozycji: średnia punktów z 22 meczów - 58 (przedostatnie miejsce w lidze), średnia asyst - 13, procent rzutów z gry - 37, średni eval - 62. - Aby wygrać ze Ślęzą musieliśmy wspiąć się na nasze wyżyny i od razu to zrobiliśmy - opowiadał Dariusz Maciejewski, gorzowski szkoleniowiec. - Jak widzieliście robimy to, co zapowiadaliśmy, bo poprzedni sezon już nie może się powtórzyć. Gramy prostą koszykówkę, z małą ilością gier, ale skuteczną i widowiskową. Dokąd nas taka gra zaprowadzi nie wiem i dziś nie chcę wiedzieć. Wciąż spłacamy długi, mamy wąski skład i cały czas będziemy drżeć o zdrowie naszych zawodniczek, bo na nic więcej teraz nas nie stać. Gdy w czwartej kwarcie Stephanie Talbot upadła na boisko i nie podnosiła się, zamarłem. Na szczęście nic takiego się nie stało, a nasza charakterna Australijka zaraz zgłosiła gotowość do gry i jeszcze pomogła nam wygrać w końcówce. Widziałem jak tą decyzją natychmiast podniosła morale całej drużyny. Zresztą wszystkie zawodniczki pokazały dziś charakter, rywalki też świetnie walczyły, dzięki temu widowisko było znakomite. Było źle, widzieliśmy błędy i mamy determinację, aby je naprawiać. Fajnie, aby ten wynik poszedł w świat, kibice dowiedzieli się jak dobry to był mecz i tłumnie przyszli w sobotę na spotkanie u nas z Gdynią. Z pewnością nikt nie będzie zawiedziony.

Gdybyśmy gorzowski zespół po meczu we Wrocławiu mieli opisać jednym zdaniem to brzmiało by tak: zagraniczne trio tym razem spadło nam jak gwiazdka z nieba. Rozgrywająca Nicole Seekamp, 24-latka zdecydowana w tym co robi, waleczna, a przy tym z dużymi umiejętnościami, na inaugurację przyćmiła samą Sharnee Zoll-Norman. O dwa lata starsza Amerykanka Courtney Hurt pokazała, że mimo 185 cm wzrostu nie boi się nikogo, dużo na boisku widzi i rzut z półdystansu to jej silna strona. 12 na 20 z gry, 26 pkt - cichy zabójca po naszej stronie. Na samym szczycie wspomniana wyżej 22-latka Talbot. Tu wypada napisać: spieszmy się ją oglądać, dopóki nam jej ktoś z Gorzowa nie zabierze...

Gorzowianki wymusiły 24 faule, dzięki temu wykonywały taką samą liczbę rzutów wolnych. To pomaga utrzymać tak ważny w ofensywie balans zdobywania punktów na różne sposoby. Trójek było sześć - może być znacznie więcej. Zdobyliśmy je jednak na 50-procentowej skuteczności, bo to nie były rzuty rozpaczy. Punkty po szybkim ataku - 24:7. Piłkę do przodu pchaliśmy po prostu rewelacyjnie, a dalej też za bardzo nie komplikowaliśmy sobie gry, staraliśmy się zdobywać punkty najprostszymi metodami. Przy tym mądrze dzieliliśmy się piłką. - To był nasz bardzo dobry mecz, a przejście z obrony do ataku, szczególnie w pierwszej połowie, wychodziło nam rewelacyjnie - mówiła Talbot. - Mamy 19 strat, ale z czasem będzie ich mniej. Są nieuniknione przy takim stylu gry. Część z nich wyeliminujemy, gdy lepiej się poznamy, będziemy jeszcze bardziej zgranym zespołem. Ślęza w końcu postawiła na obronę strefową i wtedy odrobiła część strat. Ostatecznie to jednak my wygrywamy.

Seekamp, Talbot i Hurt nie zwyciężyłyby tego meczu tylko we trójkę. Nasze Polki zdecydowanie nie były dla nich tłem. Strasznie walczyła i dawała ważne punkty Paulina Misiek, dużo pozytywów zapisała w swoim dorobku także Magdalena Szajtauer. To m.in. dzięki niej aż 40:28 wygraliśmy walkę na tablicach.- Była niepewność, bo startujemy do nowych rozgrywek w zmienionym składzie, ale od początku zagrałyśmy w tym meczu bardzo dobrze - stwierdziła Katarzyna Dźwigalska, nasza kapitan. - Z agresywnej obrony wyprowadzałyśmy szybkie akcje, zdobywałyśmy łatwe punkty. Tak grałyśmy kiedyś w Gorzowie, to był nasz znak firmowy i mam nadzieję, że nasza koszykówka od teraz właśnie tak będzie wyglądała. Proszę uwierzyć, że to sama radość tak grać, a i kibice na pewno mieli frajdę, bo taki mecz świetnie się ogląda. To dodaje energii wszystkim na boisku, ale i na ławce. Każdy żyje tam pojedynkiem, bo chce się go oglądać, w nim uczestniczyć, dać coś od siebie. Rzuciłyśmy 90 punktów, niesamowite. Nie pamiętam takiej gorzowskiej ofensywy. To dobry znak na rozpoczynający się sezon, ale spokojnie. Teraz już każdy kolejny rywal będzie wiedział jakich mamy graczy i na co nas stać. Mocny początek został zrobiony, chcemy iść tą drogą i wierzę, że sprawimy jeszcze niejedną niespodziankę. Byle tę energię pielęgnować i niczego nie popsuć.

W sobotę 8 października o godz. 17 AZS AJP Gorzów zagra w hali przy ul. Chopina z Basketem 90 Gdynia, który w pierwszej serii przegrał u siebie po dogrywce z Sosnowcem 68:72.

Mamy wyjątkowe, zagraniczne trio, gramy wyjątkowy mecz i jest duża niespodzianka! [ZDJĘCIA]


Więcej o: