Sport.pl

KSW 36: Gladiatorzy naszych czasów wojowali w klatce. Wisienką brutalny nokaut Materli [DUŻO ZDJĘĆ, WIDEO]

Pierwszą galę największej polskiej organizacji MMA w Zielonej Górze można uznać za udaną. Frekwencja dopisała, a to, co prezentowali panowie i panie w klatce, z pewnością mogło zadowolić kibiców. Swoją walkę wygrał też nasz człowiek, zielonogórzanin Maciej Kazieczko
Pierwotnie na 36. odsłonie gal Konfrontacji Sztuk Walki wystąpić miał Tomasz Matusewicz z Rio Grappling Zielona Góra. Ostatecznie kontuzja wyeliminowała Matusewicza, a w klatce w starciu z Mariuszem Mazurem zastąpił go Maciej Kazieczko, również zielonogórzanin, który na co dzień pobiera fighterskie nauki w Ankosie Poznań - jednym z najlepszych klubów MMA w kraju.

Efektownie od początku do końca

Mazur i Kazieczko debiutowali w KSW. Pierwsza walka gali to od początku ognie piekielne. Mazur nie chciał bić się w stójce z naszym zawodnikiem, szybko przeniósł pojedynek do parteru. Tam obaj wymieniali się co rusz technikami, ale nikt nie skończył rywala.

W drugiej rundzie widzieliśmy ponownie parter, Mazur chciał dopiąć którąś ze swoich technik, jednak Kazieczko umiejętnie próby poddań bronił, odgryzając się ciosami. W trzeciej odsłonie tej walki ponownie panowie pojedynkowali się w płaszczyźnie parterowej, ale to Kazieczko był z góry i to on częstował Mazura ciosami. Decyzja sędziowska była jednogłośna: na punkty wygrał zielonogórzanin. Zasłużenie.

Piękna Lubońska nie sprostała Rumunce

Drugie starcie to Grzegorz Szulakowski vs. Bartłomiej Kurczewski. Między jegomościami przed walką było sporo złej krwi, co było widać choćby na ważeniu. Kurczewski zaczął agresywnie, poczęstował oponenta obrotowym łokciem, ten padł na deski, ale przytomności nie utracił. Kurczewski chciał to wykorzystywać, próbował dopiąć ciasną gilotynę, nie udało się. Szulakowski powoli dochodził do siebie i to on spróbował później poddać rywala. Potrzebna była runda druga. W niej Szulakowski prowadził walkę, podobnie jak w trzeciej części. Werdykt musiał być jeden: to on zwyciężył w tym starciu.

Później przyszła pora na walkę Katarzyny Lubońskiej z Rumunką Dianą Belbitą. Ta druga była w stójce zdecydowanie lepsza, Lubońska nie potrafiła znaleźć na nią receptę. Ostatecznie przegrała jednogłośną decyzją sędziowską.

Czarodziej poddań nie zawiódł

Czwartą walką zielonogórskiego święta sportów uderzanych był pojedynek Kleber Koike Erbst - Leszek Krakowski. Ten drugi nie zaznał porażki w zawodowym MMA. Aż do soboty.

Japończyk i Polak wymieniali się razami w pierwszej rundzie, Erbst jednak chciał sprowadzić walkę do parteru, w którym jest prawdziwym magikiem. W tej płaszczyźnie reprezentant Japonii potwierdził swoją profesurę i poddał Krakowskiego.

Michał Kita kontra Michał Włodarek - na to starcie w wadze ciężkiej czekało wielu kibiców. Na początku panowie sprawdzali się w stójce, później jednak Kita poddał gilotyną Włodarka, co trzeba uznać za niespodziankę, wszak to ten drugi uchodzi za parterowego eksperta.

Ariane Lipski, Brazylijka, walczyła w kolejnym pojedynku z Sheilą Graff z Niemiec. Obie nie postawiły na kunktatorstwo, od razu ruszyły z gradem ciosów i kopnięć. Lipski jednak trafiała mocniej i skończyła walkę przez nokaut w pierwszej rundzie.

Trzy korony

Pod taką nazwą KSW promowała 36. galę. Tymi trzema koronami były pojedynki Mateusza Gamrota, Tomasza Narkuna i Michała Materli.

Gamrot wszedł do klatki razem z Renato Pezinho. Mistrz KSW w wadze lekkiej pokazał wysokie umiejętności zapaśnicze i zamęczał Brazylijczyka, kontrolując jednocześnie walkę w parterze. W drugiej rundzie założył rywalowi dźwignię skrętową na nogę i Pezinho był zmuszony zrezygnować z dalszej walki.

Demolka Narkuna - tak w skrócie można opisać pojedynek obecnego mistrza w wadze półciężkiej z byłym mistrzem Rameau Thierry Sokoudjou. Choć Narkun stracił na początku punkt za łapanie rywala za bujną czuprynę, Polak radził sobie potem znakomicie. Wystrzelał w "Afkrykańskiego Zabójcę" cały magazynek kolan i ciosów i sędzia nie miał wyjścia - musiał przerwać męki Sokoudjou. Tym samym Narkun obronił pas po raz drugi.

Brutalny Materla

Do jednej z najważniejszych walk w swojej karierze wyszedł w Zielonej Górze ulubieniec kibiców, szczecinianin Michał Materla. Jego przeciwnikiem był niebezpieczny i nieobliczalny Rousimar Palhares. W pierwszej rundzie obaj darzyli się respektem, nie decydowali się na ryzykowne akcje. Było sennie. Ale to była cisza przed burzą.

Druga część to popis Materli. Były mistrz KSW w wadze średniej uśpił Palharesa silnym podbródkowym, tym samym zwyciężając w walce wieczoru.



Więcej o:
Skomentuj:
KSW 36: Gladiatorzy naszych czasów wojowali w klatce. Wisienką brutalny nokaut Materli [DUŻO ZDJĘĆ, WIDEO]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX