Sport.pl

Koszykarki zaczynają od meczu we Wrocławiu. W tej drużynie będzie można się zakochać?

Po najgorszym sezonie w historii gorzowskie koszykarki wracają do walki w Basket Lidze Kobiet z jasnym planem. - Wynik też się liczy i mam nadzieję, że przesuniemy się z dziesiątego może nawet na szóste miejsce, ponownie zagramy w play-off. Najważniejszy jest jednak styl jaki pokażemy. Przyznaję, że ostatnio nie dało się nas oglądać, teraz ma być zupełnie inaczej. Wtedy wrócą do nas kibice - powiedział Dariusz Maciejewski, trener AZS AJP Gorzów. W niedzielę zaczynamy sezon meczem z brązowymi medalistkami, Ślęzą we Wrocławiu.
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Po towarzyskich grach w Niemczech naszemu szkoleniowcowi wyrwało się nawet, że w tej drużynie będzie można się na nowo zakochać. Maciejewski, który mimo koszmarnego poprzedniego sezonu nadal prowadzi gorzowską drużynę, ma taką nadzieję, liczy na nowe otarcie. Wie, że z ocenami trzeba się wstrzymać do pierwszych gier, rywalizacji o stawkę. - Widziałem już jednak takie akcje, których długo w przy Chopina nikt nie potrafił zagrać - stwierdził trener.

Drużyna ma zupełnie inną, znacznie trudniejszą nazwę. Człon KSSSE zastąpił InvestInTheWest, nie ma już także PWSZ, a jest AJP. Nasze koszykarki nadal występują pod skrzydłami uczelni, ale już Akademii im. Jakuba z Paradyża. - Po kiepskich doświadczeniach z ostatniego sezonu zaryzykowaliśmy i inaczej też nas zespół zbudowaliśmy - opowiadał Maciejewski. - Nie ma w nim klasycznego centra, ale gracze silni, mobilni. Tacy, którzy preferują szybką grę, nie bronią się od akcji jeden na jeden, chętnie atakują tablicę. To ważne, bo zbiórki muszą być, tym razem rozłożone na całą ekipę.

Właściwie od pierwszych zajęć nasz trener chwali sobie współpracę z nową rozgrywającą z Australii Nicole Seekamp. - Znów mamy zagraniczną jedynkę, która w lot odczytuje sytuacje boiskowe, dyryguje zespołem, a przy tym ma ochotę na zdobywanie punktów, nie będzie się broniła przed rozstrzyganiem decydujących akcji - mówił Maciejewski. - To jest inny typ gracza niż jej rodaczka, królowa kozłowania Samantha Richards, która w przeszłości zapisała w naszym klubie piękną historię. Seekamp ma taką samą szansę. Zresztą już widzę, że to będzie drużyna charakterna, nie zrzucająca odpowiedzialności za wynik, za wychodzenie z trudnych momentów na innych.

Na razie wyłącznie dobre wrażenia zostawiają za sobą Amerykanka Courtney Hurt, w każdym meczu z okazałymi zdobyczami punktowymi, a także reprezentantka Australii Stephanie Talbot, która ma za sobą występy w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. - Cała trójka zagraniczna może liczyć na wsparcie doświadczonej kapitan Kasi Dźwigalskiej i również zakontraktowanej w tym sezonie Pauliny Misiek - stwierdził trener AZS AJP. - Przy nich szansę na dalszy rozwój mają także nasze młodsze wychowanki. Mam nadzieję, że to już będzie ten czas, gdzie niektóre z nich dostaną i obronią na boisku ważne role w zespole i będą jego podporą nie tylko teraz, ale i w kolejnych latach.

Gorzowianki na starcie przygotowań wygrały z Widzewem Łódź, a na koniec pokonały w Bydgoszczy aktualne wicemistrzynie Polski z Artego. - Byliśmy tam na dwumeczu i pierwsze spotkanie nieznacznie przegraliśmy - opowiadał Maciejewski. - Wyniki były mniej ważne, patrzyłem przede wszystkim na naszą grę i najpierw była za bardzo rwana. Po występach w Halle w Niemczech [z Lions też było zwycięstwo i porażka] więcej czasu poświęciliśmy obronie, bo za dużo traciliśmy punktów. W Bydgoszczy było z tym już nieźle, za to nasz atak był za wolny. Znacznie lepiej wyglądaliśmy w rewanżu z Artego, choć ten mecz praktycznie się zakończył na początku czwartej kwarty, gdy kontuzji doznała Denesha Stallworth, jeden z najbardziej istotnych graczy podkoszowych rywali. Sam poczułem ciarki na plecach, bo wiem co to znaczy uraz kluczowej zawodniczki w takim momencie. Nasz skład też nie jest zbyt szeroki i każdy problem natychmiast położy plan sportowy. W poprzednim sezonie mieliśmy takie problemy, teraz liczę na więcej szczęścia oraz zdrowia.

Stallworth ostatecznie nie będzie musiała za długo pauzować, a Artego szukać innego gracza, ale to nie nasz problem. Ładniejsza koszykówka w Gorzowie, wychowanki w końcu dowartościowane, z podniesionymi głowami, w istotnych rolach w zespole seniorek, aby rozbudowane szkolenie miało sens - czekamy na spełnienie tych obietnic. Będziemy cierpliwi, bo widzieliśmy, że gorzej już być nie może. Zobaczymy, czy w AZS AJP wyciągnęli wnioski z popełnionych, poważnych błędów. Nie będziemy mistrzem Polski, ale to nie znaczy, że nadchodzącego sezonu kibice i nasze zawodniczki nie mogą zapisać po stronie tych przyjemniejszych.

W niedzielę jedziemy z naszymi koszykarkami na mecz ze Ślęzą we Wrocławiu. To bardzo trudne otwarcie. Rywalki w poprzednich rozgrywkach były na trzecim miejscu, teraz znów są mocne, mierzą w podium, tam występują m.in. Sharnee Zoll-Norman, Agnieszka Skobel i Agnieszka Kaczmarczyk. Zagrajmy dobry basket, pomóżmy stworzyć fajne widowisko! To nam na początek wystarczy.

PROGRAM 1. KOLEJKI: Ślęza Wrocław - InvestInTheWest AZS AJP Gorzów (niedziela, godz. 18), Wisła Can Pack Kraków - PGE MKK Siedlce, AZS UMCS Lublin - Artego Bydgoszcz, Basket 90 Gdynia - JAS FBG Zagłębie Sosnowiec, Ostrovia Ostrów - Energa Toruń, CCC Polkowice - Cosinus Widzew Łódź.

Więcej o: