Sport.pl

Synowiec: Kto pojedzie w elicie? Gdzie tu zasady fair play?

Ledwie kilka dni minęło od ostatniego akordu sezonu ligowego, który zakończył się dziewiątym w historii zwycięstwem Stali Gorzów, a już zaczęło się rozliczanie tego, co działo się w finale play-off na stadionie im. Edwarda Jancarza i wcale nie chodzi tu o wręczanie nagród.
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Oto w trybie natychmiastowym stracił swoją funkcję komisarz toru Grzegorz Janiczak, a zarzut jest jasny: tolerował niewłaściwe przygotowanie toru. Mało tego. Władze PGE Ekstraligi wszczęły procedury dyscyplinarne zmierzające do wyjaśnienia, dlaczego tor w Gorzowie z jednej strony uniemożliwiał ściganie, a z drugiej - był po prostu niebezpieczny.

Osobno toczy się postępowanie wyjaśniające w związku z notatką sędziego zawodów o tym, że w trakcie finału na trybunie "żółtasów" wisiał obraźliwy dla policji transparent i nikt z organizatorów zawodów na to nie zareagował. Może to drobiazgi jak twierdzą jedni, a może wiązać się to z kłopotami w uzyskaniu licencji na rok przyszły, jak twierdzą inni.

To tylko jeden z problemów, które natychmiast pojawiły się w ligowym żużlu. Kolejny jest poważniejszy. To obłudne traktowanie łotewskiego zespołu z Daugavpils, który wygrał rozgrywki pierwszej ligi i powinien w przyszłym roku startować w ekstraklasie, ale nie wystartuje, bo prezes PZMot Andrzej Witkowski twardo zapowiedział, że nie ma zgody na to, aby o mistrzostwo Polski walczył zespół z innego kraju. Tak więc Łotysze mogą sobie wygrywać rozgrywki co roku, podnosząc ich poziom, ale do elity dopuszczeni nie zostaną.

O co tu chodzi do cholery? Nic nie rozumiem. Gdzie tu zasady fair play? I dlaczego nikt nie ma odwagi powiedzieć im: precz z naszej ligi. Tylko wykorzystuje się ich jak niewolników.

Dalej jest pytanie: kto pojedzie w przyszłym roku w żużlowej elicie? Daugavpils nie. Drugi finalista play-off pierwszej ligi - łódzki Orzeł - mimo wcześniejszych zapowiedzi, też nie chce jechać. Trudno zrozumieć decyzję szefa Orła Witolda Skrzydlewskiego. Wydawało mi się, że jest poważnym człowiekiem, ale okazuje się, że żużel dla niego jest tylko zabawką i nie wiadomo kiedy wyrzuci ją na śmietnik. Może więc Częstochowa, która jest trzecia w kolejce. A może w ekstralidze pojedzie ten, kto wygra konkurs? Po raz kolejny zostaje zachwiane święte prawo spadków i awansów, co demoralizuje cały sport żużlowy, czyniąc wyniki na torze mało istotnymi, bo do ekstraklasy może się zgłosić ktoś, kto ma pieniądze, nie ma żadnego zespołu, ale ma ochotę trochę pobawić się w żużel. Za progiem takiego myślenia stoi upadek całej dyscypliny.

Na koniec coś bardziej praktycznego. Za chwilę zacznie się okres transferowy i czas zastanowić się, kogo ze Stali Gorzów się pozbyć, kto powinien zostać, a kogo warto zaangażować na następny sezon.

Moje rady są takie. Zostać powinni Bartosz Zmarzlik (to konieczne jak tlen w powietrzu), Krzysztof Kasprzak, Niels Iversen oraz Przemysław Pawlicki. Pożegnać się powinniśmy z Jensenem, Zagarem i Adrianem Cyferem. W ich miejsce angaż powinien dostać 22-letni Andrzej Lebiediew z łotewskiej Lokomotywy. To talent czystej wody i nie ma jeszcze rozbudzonych potrzeb finansowych. Wówczas Stal będzie miała super piątkę seniorów i jednego dobrego juniora (Rafał Karczmarz), który do ligowego ścigania jest gotów. Co z drugim młodzieżowcem na sezon 2017, tego nie wie nikt, na rynku do wzięcia nie ma nikogo. Trzeba więc postawić na któryś z gorzowskich talentów.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: