Sport.pl

Synowiec: Dalsza stagnacja? Taką sportową strategię wyrzucam do kosza, chcę rozwoju

Strategia rozwoju gorzowskiego sportu i turystki, dokument przygotowany na zlecenie miasta przez współpracownika Stali Gorzów, miał być ważnym elementem porządkującym przede wszystkim sprawy związane ze sportem, i tym młodzieżowym i tym wyczynowym.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Ostatnie dwa lata upłynęły pod znakiem nieustającej walki wszystkich ze wszystkimi jeśli chodzi o finansowanie klubów i wyznaczenie dziedzin priorytetowych oraz modernizację obiektów sportowych. W tej sytuacji oczywistym jest, że trzeba było wyznaczyć priorytety nie na rok czy dwa, ale na wiele lat naprzód.

Niestety dokument nazwany strategią nie tylko niczego nie porządkuje, lecz stanowi zarzewie prawdziwej wojny, w której po jednej stronie stanie klub żużlowy, a po drugiej wszystkie pozostałe kluby, a w szczególności Stilon i jego kibice.

W Gorzowie tylko dwa kluby wywołują emocje szczególne i mają fanatycznych kibiców - to właśnie Stal i Stilon. Niczego nie umniejszając fanom koszykówki, ale to jednak kibicowska nisza. Dzisiaj na żużel chodzi od kilku do kilkunastu tysięcy widzów, a na piłkę nożną ledwie kilkuset do tysiąca, ale w przeszłości bywało, że proporcje były odwrotne. Dzisiaj żużel osiągnął swój pułap popularności, ale to piłka nożna ma potencjał niemal nieograniczony.

Kiedy gorzowska piłka nożna - GKP grający na zapleczu ekstraklasy - potrzebowała ratunku (miliona złotych), aby nie upaść i móc grać dalej, to ówczesny prezydent miasta z sadystyczną radością tej pomocy odmówił i GKP przestał istnieć, marnując tym samym dorobek kilkudziesięciu lat swojej działalności, zaś żużlowcy od lat mogą liczyć na szeroką pomoc miasta.

Chcesz podyskutować o przyszłości, kierunkach rozwoju gorzowskiego sportu? Zwrócić uwagę na najbardziej palące problemy? Czekamy na Wasze przemyślenia pod adresem: listy@gorzow.agora.pl

Strategia, o której piszę, zmierza do utrwalenia obecnego, patologicznego stanu rzeczy, wołającego o pomstę do nieba.

Cieszę się, że kibice żużla mają nowoczesny stadion, z którego można być dumnym nie tylko w Polsce. Cieszę się, że mają swoje święto w postaci Grand Prix i że jest drużyna, która ledwie rok temu była najlepsza w Polsce. To dobrze, że klub otrzymuje szeroką i wszechstronną finansową pomoc miasta i że na bieżąco spełniane są wszystkie zachcianki. Przecież za chwilę miasto przeznaczy ad hoc 700 tysięcy złotych na uzupełnienia oświetlenia obiektu. Strategia zakłada, że w przyszłości na żużel ma być przeznaczanych do 45 procent wszystkich pieniędzy z 20-procentowej puli na sport wyczynowy, a np. piłka nożna nie warta jest żadnej uwagi, bo w strategii futbol został umieszczony pomiędzy piłką wodną, a grą w bule.

Nie widać w strategii tysiąca młodych ludzi grających w piłkę w kilku gorzowskich klubach. Wszak w piłkę grają też w Warcie, Piaście i wielu innych szkółkach. Nie ma miejsca dla trzecioligowego, a wkrótce może drugoligowego Stilonu, o stadionie piłkarskim nie wspominając.

I na to zgody być nie może. Oddajmy żużlowi co żużlowe, ale piłka nożna musi dostać to, co jej się należy, mając na uwadze historię i jej potencjał, potwierdzony 15 tysiącami podpisów złożonych w intencji modernizacji stadionu piłkarskiego. Czy się to komuś podoba czy nie, i w Polsce i na świecie liczy się tylko piłka, a daleko za nią są pozostałe sporty. Fajnie jest mieć dobry żużel, któremu poświęciłem 11 lat życia, fajnie jest mieć dobrą koszykówkę i piłkę ręczną, ale jeszcze fajniej będzie, kiedy Stilon wróci tam, gdzie jest jego miejsce - do pierwszej ligi granej na nowoczesnym stadionie. Dlatego dokument zwany strategią należy wyrzucić tam, gdzie jego miejsce - do kosza na śmieci.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: