Synowiec: Leczenie Stali boleć musi, ale warto

Ze Stalą jest źle - tak sądzi większość kibiców, ale ja powiem więcej - jest gorzej niż źle, bo w klubie zapanował król chaos. Porażki nie są dziełem przypadku i dzisiaj trzeba sobie brutalnie powiedzieć, jaki jest plan na resztę sezonu. Czy walczymy o play-off, czy też skupiamy się na utrzymaniu ligi i budowaniu składu na przyszłość w oparciu o Bartka Zmarzlika i Adriana Cyfera?
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Kto jest winien? Wszyscy, a więc działacze, zawodnicy i trener. Dlaczego? Ano dlatego, że widząc oczywiste symptomy rozkładu zespołu, nie podjęli na czas działań zapobiegawczych, zachłystując się dość szczęśliwym ubiegłorocznym sukcesem.

Pierwszym błędem było pozostawienie niezmienionego składu, choć w sposób oczywisty trzeba było zastąpić Tomasza Gapińskiego i Piotra Świderskiego oraz być może i Mateja Zagara, choćby jednym klasowym zawodnikiem.

Drugim, co było widać już w trakcie pierwszych sparingów, było nieprzygotowanie zespołu do sezonu.

Po trzecie, to nie był zespół, ale przypadkowa zbieranina ludzi, dla których Gorzów nie jest jedynym ważnym miejscem na świecie. Byle jaka atmosfera na zgrupowaniach, na które przyjeżdżał kto chciał, powinna włączyć czerwone światło.

Po czwarte - nie załatwiono wszystkich spraw finansowych związanych z ubiegłorocznym tytułem (swoją drogą jestem ciekaw, jakie to premie mieli otrzymać zawodnicy i szefostwo klubu?).

Po piąte, zła atmosfera w parkingu podczas zawodów jest już powszechnie znana, tak jak i wiedza o bezczelnym i aroganckim zachowaniu ojca Krzysztofa Kasprzaka wobec trenera. Pytałem Piotra Śwista, co by zrobił, gdyby ktoś z personelu pomocniczego zachował się wobec trenera po chamsku. Odpowiedział, że ten ktoś zapamiętałby jego reakcję do końca życia i w parkingu udawałby niemowę.

Po szóste, Piotra Palucha winien zastąpić ktoś z charakterem. Dobrze, że wybór padł na Stanisława Chomskiego, a nie jakiegoś Sławomira Kryjoma, którego kandydatura była rozważana, a który jest ostatnią osobą, której obecności w parkingu bym sobie życzył. Zresztą tak naprawdę zamiana Palucha nie wydawała mi się bardzo konieczna. Jemu trzeba by było dać mocne wsparcie ze strony władz klubu i wolną rękę w działaniach.

Po siódme - zawodnikom, którzy zamiast poważnie się ścigać robią jakąś dziwną popelinę, trzeba przetrzepać skórę finansowo, ale nie można karać zespołu i kibiców, oddając walkowerem mecz w Zielonej Górze i tracąc przy okazji punkt bonusowy (a co, jak go zabraknie na koniec sezonu?).

Po ósme - po jasną cholerę potrzebna jest Stali walka ze Stilonem na polu piłki nożnej? Po co im szkolenie piłkarzy nożnych i drużyna piłkarzy ręcznych? Jeśli jest nadmiar mocy, to trzeba to skierować we właściwym kierunku - na tor żużlowy.

Dziewiąty problem to finanse, czyli sytuacja finansowa klubu. Krążą na ten temat różne nieprzyjemne plotki. Może więc warto i tę sprawę kibicom przybliżyć.

Dziesiąty problem jest najprostszy do rozwiązania. Jeśli pamiątkową tablicę na stadionie mają Mieczysław Cichocki, Bogusław Nowak i kilku innych zawodników, to musi ją mieć i Piotr Świst. Niechęć klubu do niego jest dla mnie niezrozumiała i wręcz absurdalna. Historia klubu niejedno ma imię, a Piotr Świst to jeden z filarów tej historii.

Aby pozbyć się poważnej choroby, trzeba podjąć radykalne leczenie, niezależnie od konsekwencji. Boleć musi, ale warto. Trzeba tylko szczerości. Kibice przyjmą każdą prawdę, byle podaną w uczciwy sposób. I nie zostawią klubu, tak jak nie zostawiali go nigdy wcześniej, podczas różnych dziejowych zakrętów.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny