Koszykarski samobój? To się przydarzyło naszej zawodniczce [WIDEO]

Samobójcze trafienia mogą padać także w koszykówce, o czym przekonali się kibice podczas meczu pierwszej ligi KKS Olsztyn z Hajduk Kominki AZS PWSZ II Gorzów. - Byłem zdumiony, że do takiej sytuacji doszło na poziomie pierwszej ligi - nie ukrywał trener gospodyń Tomasz Sztąberski.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!



Fani koszykówki, którzy zasiedli na trybunach hali OSiR-u w Olsztynie, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Po zaledwie drugiej akcji ligowego spotkania (przy stanie 2:0 dla gospodyń), przyjezdne wznawiały grę od linii bocznej boiska, ale zamiast wyprowadzić akcję, gorzowska skrzydłowa Beata Jaworska nieoczekiwanie oddała celny rzut do swojego kosza.

- Byłem zdumiony, że do takiej sytuacji doszło na poziomie pierwszej ligi - opowiadał Tomasz Sztąberski, szkoleniowiec KKS Olsztyn. - To może się zdarzyć co najwyżej w meczach najmłodszych grup wiekowych, gdy na parkiecie są dzieci rozpoczynające przygodę z koszykówką. Tymczasem zawodniczka, która była bohaterką tej akcji, grała już w młodzieżowej reprezentacji Polski.

Olsztynianki w ten sposób objęły prowadzenie 4:0. W protokole meczowym dwa "oczka" zostały jednak przypisane na konto skrzydłowej KKS Dominiki Spittal. - Zgodnie z przepisami, gdy jedna z koszykarek zdobywa samobójcze punkty, trafiają one do dorobku kapitana drużyny przeciwnej - wyjaśniła Joanna Markiewicz skrzydłowa i etatowy kapitan olsztyńskiego zespołu. - Dominika pod moją nieobecność pełni tę funkcję, więc oficjalnie rzuciła nie 20, a 22 punkty.

W jaki sposób mogło dojść do tej kuriozalnej sytuacji? - Rywalki szybko straciły pierwsze punkty [po ośmiu sekundach - red.], więc mogły ulec presji - przypuszczał Sztąberski. - Zawodniczka AZS PWSZ po prostu musiała się zapomnieć.

Co ciekawe, po dwóch kwartach mogło się wydawać, że samobójcze trafienie będzie kluczowe dla losów meczu. - Na tym etapie prowadziliśmy 40:39 - przypomiał trener KKS. - Kibice, widząc sytuację z początku spotkania, na pewno lekko się uśmiechnęli. Powodów do zadowolenia nie miał tylko trener drużyny z Gorzowa.

Grająca w mocno osłabionym składzie drużyna Hajduk Kominki AZS PWSZ II Gorzów ostatecznie przegrała 64:89.