Synowiec: Już szron na głowie, a w sercu ciągle maj!

Połowa stycznia to co roku czas dla żużlowców bardzo pracowity, wszak pewnie już za dwa miesiące rozegrane zostaną w Polsce pierwsze sparingi. Zmasowany atak przypuszczony przez zawodników odczuwają więc tunerzy, mechanicy, producenci kewlarów i tłumików, a przede wszystkim kluby fitness i wszelkiego rodzaju siłownie. Co ciekawe, ze zdwojoną energią przygotowania do przyszłego sezonu prowadzi armia 40-latków.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Siódme poty wylewają w ośrodku przygotowań olimpijskich w Wałczu członkowie kadry narodowej. W żużlowym środowisku trwa wyścig zbrojeń oraz walka z czasem. Co ciekawe, ze zdwojoną energią przygotowania do przyszłego sezonu prowadzi armia 40-latków. Kiedyś było to nie do pomyślenia, zasadą było kończenie przez żużlowców swoich karier po trzydziestce. Chlubnymi wyjątkami, z sukcesami walczącymi z łatką emerytów, byli jedynie Michaił Starostin, Paweł Waloszek, a później Andrzej Huszcza wraz z Romanem Jankowskim.

Aktualnie najlepszy ton w światowym speedwayu wyznaczają młodzi nieposkromieni - Emil Sajfutdinow, Darcy Ward, Peter Kildemand, bracia Łagutowie czy Chris Holder. Ton rywalizacji w Grand Prix nadaje jednak Greg Hancock, który pomimo swoich 45 lat cieszy się rywalizacją i żużlem jak nastolatek. W 2014 roku zwinął "młodzieniaszkom" tytuł indywidualnego mistrza świata sprzed nosa i w przyszłorocznym sezonie z całych sił go chce zatrzymać. Nie myśli o emeryturze, patrzy w przyszłość. Choć zaliczył już kilkanaście klubów w Polsce, znalazł swoją nową przystań - Stal Rzeszów i jako lider "Żurawi" chce na Podkarpaciu osiągnąć sukces.

Najprawdopodobniej fundamentem rodzącego się na nowo żużla w Częstochowie będzie szwedzki okularnik, niezwykle sympatyczny i inteligentny Peter Karlsson. Ten 46-latek nie jest jednak najstarszym zawodnikiem, jaki wystartuje w nadchodzącym sezonie nad Wisłą.

W tej kategorii prym wiedzie nasz stary gorzowski wojownik - Piotr Świst, który w ostatnich sezonach stał się ikoną pilskiej Victorii. Pomimo swoich 47 lat "Twisty" czuje się fizycznie i psychicznie gotowy na sportowe wyzwania. Sam jestem ciekaw, czy znacznie wzmocniony finansowo nawiązałby walkę z najlepszymi. W kontekście grodu Staszica niemal co roku odgrzewany jest także 46-letni Jacek Gollob, który podobno regularnie trenuje i znajduje się w niezłej formie sportowej. Czy wystartuje w nowym sezonie choćby w drugiej lidze? Nie wykluczam.

Do grona żwawych żużlowych 40-latków należy także Tomasz Gollob, który pomimo upływających lat z chwilą powrotu przelotowych tłumików chce znów błyszczeć na torze. W jego wieku są także filar Krosna Jacek Rempała oraz wiecznie uśmiechnięty i rozchwytywany przez polskie kluby z niższych lig Szwed Magnus Zetterstrom. Cała Zielona Góra trzyma kciuki za wytrwałego Piotra Protasiewicza, na którego pomimo nadchodzących czterdziestych urodzin zawsze fani Myszki Miki mogą liczyć.

Rówieśnikiem "Protasa" jest inny Lubuszanin - Mariusz Staszewski, który wrócił do żużla po dwuletniej przerwie i udanie bronił barw upadającego opolskiego Kolejarza, będąc jego niekwestionowanym asem. Przerwa zimowa zaowocowała także dwoma ciekawymi transferami pierwszoligowymi. Opoką krakowskiej Wandy został skuteczny na tym froncie Maciej Kuciapa, a podstawą drużyny z Rybnika - Sebastian Ułamek. Obaj mają już 40 wiosen na karku.

Jak widać, żużlowcy pomimo upływu lat nadal mogą być skuteczni i pożądani na rynku transferowym. Ich doświadczenie, rutyna czy nutka torowego cwaniactwa w nadchodzącym sezonie będzie decydować o losach wielu spotkań. Mając na uwadze metryki wyżej wymienionych, być może w nadchodzącym sezonie pomiędzy wyścigami usłyszymy lecącą z głośników znaną piosenkę Kabaretu Starszych Panów, w której najważniejszą strofą jest ta zaczynająca się od słów: "Starsi panowie, starsi panowie dwaj, już szron na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj!".

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny