Synowiec: Adrian zawodowiec wypływa na szerokie wody

Wartość skutecznych w żużlowych ligowych bojach juniorów jest nie do przecenienia. Przekonaliśmy się o tym najmocniej w ubiegłym roku, gdy podczas rundy finałowej do rewelacyjnego Bartosza Zmarzlika doszlusował drugi nasz rodzynek z rocznika 1995 - Adrian Cyfer, który poderwał Stal do boju w newralgicznym momencie dwumeczu z Falubazem Zielona Góra oraz zaskoczył liderów leszczyńskiej Unii na stadionie im. Alfreda Smoczyka.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Popularny "Cyferek" miał nieudany początek sezonu 2014, ale zaskarbił sobie serca gorzowskich kibiców na dobre, gdy odpalił w chwili, kiedy tak naprawdę rozstrzygały się losy mistrzostwa Polski. Sezon zakończył z przyzwoitą średnią biegopunktową oraz wielkim apetytem na sukcesy w roku 2015.

Adrian ma niespełna 20 lat, niemal całe życie spędza na motorze. Zaczynał w szkółce Bogusława Nowaka na minitorach, ale bardzo szybko przesiadł się na tradycyjną "pięćsetkę" i rozpoczął przygodę z dorosłym żużlem na stadionie przy ul. Śląskiej. Zaczynał razem z braćmi Zmarzlikami, lecz zawsze był w ich cieniu. Pamiętam dobrze ostatni, odbywający się w rodzinnej atmosferze IX Memoriał im. Edwarda Jancarza w roku 2005, którego byłem organizatorem, gdzie młodziutki wtedy Adrian debiutował przy kilkutysięcznej publiczności, jeżdżąc w biegach pokazowych z braćmi Zmarzlikami, Marcinem Podlaszewskim, Mateuszem Gołębiem i Patrykiem Polbergiem.

Trudno było mu się przebić do pierwszej drużyny Stali, gdyż kiedy zdobywał licencję wraz z Bartkiem Zmarzlikiem, młodzieżowcami byli jeszcze Paweł Zmarzlik i Łukasz Cyran. Cierpliwość, konsekwentna postawa oraz praca spowodowały, iż wreszcie wnuk Edmunda Migosia usiadł na ławce, a na ekstraligowy tor pełnoprawnie wyjechał Adrian Cyfer.

Systematyczne postępy i wsparcie kibiców sprawiły, iż w ubiegłym sezonie "Cyferek" nabrał pewności siebie i zaczął jeździć z zębem. Udanie prezentował się w lidze, mocno powalczył w finale młodzieżowych indywidualnych mistrzostw Polski oraz zebrał cenne szlify w gorzowskiej rundzie Grand Prix. Rozgrzał nadzieje na wielkie wyniki w sezonie 2015.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Stawiam dolary przeciwko orzechom, iż w nadchodzących rozgrywkach ligowych wygryzie ze składu Tomasza Gapińskiego lub Piotra Świderskiego i regularnie będzie za nich jeździł spod numerów juniorskich. Pewność swą opieram nie tylko na podstawie obserwacji i dotychczasowych występów Adriana na torze, ale na podejściu jego oraz jego najbliższych do wyczynowego sportu i biznesu, jakim jest żużel.

Od nowego roku Cyfer będzie decydował sam o sobie. Podpisał zawodowy kontrakt, otoczył się właściwymi ludźmi (m.in. Pawłem Niziołem) i zdrowo podchodzi do startów w zbliżającym się sezonie. Chce się rozwijać, jeszcze mocniej wziąć odpowiedzialność za siebie i wyniki drużyny. Nie odbije mu sodówka - dba o to jego ojciec, który w parkingu jest ostoją spokoju.

Cyfer w odróżnieniu od wielu innych mocno pracuje na każdy sukces. Rozwija się i cały czas chce iść do przodu. Gdy inni gorzowianie kończą kariery - Michał Rajkowski, Paweł Hlib - on chce dopiero wypłynąć na szerokie wody. Wierzę mocno, że udane starty w przedsezonowych turniejach oraz sparingach zaowocują kontraktem w lidze szwedzkiej lub duńskiej, dzięki którym ulubieniec gorzowskich kibiców stanie się jeszcze szybszy, a juniorska para Stali od pierwszego spotkania będzie postrachem dla innych i nieocenionym wsparciem dla formacji seniorskiej.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Kapitan apelował, aby bubel wyrzucili na złom. Nie wyrzucili, ale żużlowcy mają wybór