Dobrze, że wygrali. Dobrze, że skończyli

Mecz BK Ventspils BK - Stelmet Zielona Góra nie przejdzie do historii widowisk koszykarskich. No chyba że w zbiorze spotkań, w których graczom dwóch drużyn udało się uśpić kibica na widowni... Tyle o wrażeniach. Teraz fakty. Wicemistrzowie Polski kończą występy w Eurocup małą serią zwycięstw. Na koniec zdobyli Windawę i pokonali Ventspils 58:51.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Kamil Zywert, Maciej Kucharek, Daniel Johnson, Kamil Chanas, czyli wszyscy koszykarze Stelmetu, którzy dostają najmniej minut gry w ważnych meczach, odegrali role trochę poważniejsze niż zwykle. Coś mówi to o stawce meczu. Wicemistrzowie Polski mieli do ugrania przedostanie miejsce w tabeli grupy F. Ale szansę na dającą awans lokatę trzecią od końca pogrzebali już wcześniej. I tak oto z jednej strony dawało się wyczuć, że walka nie toczy się o mistrzostwo świata, niemniej z drugiej strony Stelmet starał się wykazać dość ambitnym podejściem do ostatniego etapu przegranego już wyścigu.

Trener Saso Filipovski w pierwszej połowie równo i szczodrze dzielił graczom okazje do zaprezentowania się widowni. A młodzieżowo-rezerwowa piątka, która walczyła przez nieomal całą drugą kwartę, przygotowała dobry grunt do sukcesu. Nie zagrała koszykówki, którą chciało się oglądać. Sportowy kanał TVP najpewniej z ulgą rezygnował z pełnej transmisji, a na trybunach dało się dostrzec kibica, którego zmogła drzemka...

Ale Stelmet rozgrzeszało to, że spisywał się jednak ciut lepiej niż rywal, przeważał, choć - ciekawostka - nie ustrzelił w pierwszej połowie ani jednej trójki. Skuteczność rzutów w ogóle nie rzucała na kolana. Wypada zatem rzec, że zespół z Polski trzymał się na prowadzeniu dzięki obronie oraz agresji na atakowanej tablicy, ofensywnym zbiórkom i ponawianiu akcji. Można też dodać, że Ventspils na to wszystko pozwalał. Trener Roberts Stelmahers także dawał pograć rezerwowym, liderów nie przemęczał. Jednak w czwartej kwarcie znakomity rozgrywający Mire Chatman już był na boisku. Już ważyły się losy meczu o honor. Koszykarze sięgali po faule, nie puszczali sobie nawzajem darmowych akcji, mocniej bronili. Nie zmieniało się jednak to, że nieco lepiej radził sobie Stelmet. Kiedy łotewski zespół próbował to zmienić, Przemysław Zamojski zgasił zapał przeciwników trafieniami z dystansu.

BK VENTSPILS - STELMET ZIELONA GÓRA 51:58

KWARTY: 13:11, 10:16, 16:12, 12:19.

BK VENTSPILS: Chatman 13 (1x3), Grant 6, Barnies 6, Grazulis 2, Lejasmeiers 2 oraz Vairogs 16 (3), Gulbis 5 (1), Butjankows 1, Ate 0.

STELMET: Hosley 15, Zamojski 8 (2x3), Cel 6, Hrycaniuk 6, Koszarek 4 oraz Johnson 11, Troutman 6, Chanas 2, Zywert 0, Kucharek 0.

1. Lokomotiv Krasnodar1010+142
2. PAOK Saloniki1060
3. Pinar Izmir106+17
4. Budocnost Podgorica103-13
5. Stelmet Zielona Góra103-87
6. BK Ventspils102-59
Do drugiej fazy awansowały cztery czołowe drużyny.