Sport.pl

Kibic raniony kamieniem na żużlu. Sędziego zawodów na rozprawę przywiezie policja?

Najwcześniej w lutym przyszłego roku gorzowski sąd zdecyduje, czy kibicowi żużla należą się pieniądze za to, że dostał kamieniem podczas zawodów w 2012 r. Andrzej Gonerski walczy o zadośćuczynienie od Stali Gorzów i jej ubezpieczyciela, bo na stadionie omal nie stracił oka.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Podczas ostatniej rozprawy zeznawał świadek Jarosław Gała, były żużlowiec, a obecnie toromistrz podczas zawodów żużlowych organizowanych przez Stal Gorzów. Specjalista od przygotowania toru opowiadał o tym, co każdorazowo robi przed meczami drużynowymi i turniejami indywidualnymi.

Dużo było technicznych rozważań. Konkluzja była taka, że toromistrz ma trzy ciągniki, równiarkę, do pomocy polewaczkę i tylko przygotowuje tor. A całość odbiera i decyzję podejmuje sędzia zawodów. - Nie ma mowy, by zawody odbyły się na torze nieregulaminowym - podkreślał przed sądem Jarosław Gała.

Kamieniem prosto w oko

- Ciągle krążymy jakby dookoła tematu, słuchamy technicznych wywodów o przygotowaniu toru, a nie rozmawiamy o konkretach - denerwuje się pokrzywdzony kibic Andrzej Gonerski.

A konkrety są takie: chodzi o rozgrywane na stadionie w Gorzowie zawody trzeciej rundy Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski z lipca 2012 r. Podczas jednego z ostatnich wyścigów turnieju spod koła jednego z motocykli wyleciał nierozdrobniony kamień.21-letni dziś Andrzej Gonerski miał wielkiego pecha. Kamień trafił wprost w szkiełko jego okularów, a to wbiło się w lewe oko. Z przeciętą rogówką, tęczówką i raną źrenicy młody chłopak trafił do gorzowskiego szpitala.

Ma duże problemy ze wzrokiem, bardziej razi go słońce, niewiele widzi.

Ubezpieczenie nie na wypadek wypadku?

Domaga się zadośćuczynienia w wysokości ok. 50 tys. zł. Chce, by sąd zdecydował, czy pieniądze ma zapłacić Stal Gorzów czy firma ubezpieczeniowa Gothaer.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Po wypadku gorzowski kibic zgłosił się do klubu, a ten odesłał sprawę do ubezpieczyciela. Firma odmówiła wypłaty odszkodowania.

Trwa cywilny spór czy klub (organizator imprezy masowej) odpowiada za wszystkie zdarzenia na stadionie podczas zawodów czy tylko za te, który wynikają z zaniedbań organizatora. Pozwani bronią się, że wszystko było w porządku, a zdarzenie to "jedynie" nieszczęśliwy wypadek.

Sędzia przed sądem

Dziś sprawa stoi w miejscu. Na trzecim z kolei terminie rozprawy nie pojawił się Piotr Nowak, sędzia żużlowy z Torunia, który był arbitrem podczas tamtych zawodów młodzieżowych. Pozwani koniecznie chcą go przesłuchać. A świadek wciąż nie odbiera sądowych wezwań, dostał kolejną już karę grzywny - tym razem 700 zł.

Sędzia Olimpia Barańska-Małuszek z Wydziału I Cywilnego Sądu Rejonowego w Gorzowie zdecydowała, że na następną rozprawę żużlowego sędziego... ma doprowadzić policja.

- Zazwyczaj na świadka działa już sam fakt, że policjant, zamiast listonosza, doręcza zawiadomienie o rozprawie. Policjanci mają przede wszystkim za zadanie ustalić jego miejsce pobytu. Po prostu zadbać o to, by doręczenie było skuteczne - uzasadniała gorzowska sędzia.

Kolejna rozprawa - 16 lutego.

Więcej o: