Sport.pl

Synowiec: Żużel w Polsce funkcjonuje jak mechanizmy liczące głosy w wyborach

Koniec listopada to co roku okres kompletowania przez kluby żużlowe składów na nadchodzący sezon. Choć oficjalnie nie można podpisywać kontraktów z zawodnikami, którzy w tegorocznym sezonie reprezentowali barwy innego klubu, to tak naprawdę każdy rozmawia z każdym i jeśli chodzi o personalia, w całej lidze już prawie wszystko jest jasne. Prawie. Z jednej strony bowiem dochodzą nas słuchy o wielkich i głośnych transferach - Sajfutdinow w Lesznie, Grisza Łaguta w Toruniu, Cieślak w Ostrowie, a z drugiej coraz widoczniej najsilniejsza żużlowa liga w Polsce nam upada.
Gdy wydawało się, że kryzys został zażegnany spadkiem Częstochowy i Gdańska do drugiej ligi, prawdziwa żużlowa puszka Pandory eksplodowała. Niezwykle stabilny Rzeszów przyznał, że po wycofaniu się prezes Marty Półtorak i jej Marmy przewidywany budżet został okrojony o połowę i tak naprawdę w Małopolsce nie są pewni, czy w obecnej kondycji podołają startowi nawet w pierwszej lidze.

W odległym o 80 kilometrów Tarnowie jest jeszcze dramatyczniej. W klubie oprócz ostoi w osobie Marka Cieślaka nie ma już Krzysztofa Buczkowskiego oraz zbyt drogiego Grega Hancocka. Mało tego, z małopolskiego tonącego okrętu wycofują się główni darczyńcy - Tauron oraz Grupa Azoty, bez których żużel w grodzie wujaszka Bema chyba nie przeżyje. Na razie w Małopolsce nadzieje na speedway 2015 oparte są na sentymencie Janusza Kołodzieja i Martina Vaculika oraz na kibicach "Jaskółek", którzy dla swojego klubu robią co mogą. Decydująca będzie tutaj pomoc miasta i nowego prezydenta Tarnowa. Czas niestety nieubłaganie jednak ucieka.

Po kuriozalnym konkursie do ekstraligi na papierze doszlusował Grudziądz, który ma zaledwie pierwszoligowy skład i chyba wątłe nadzieje na sukces w sezonie 2015. Spokój oraz pełna koncentracja panują we Wrocławiu, gdzie doświadczeni i zaprawieni w bojach prezes Krystyna Kloc oraz trener Piotr Baron podziękowali Troyowi Batchelorowi i postawili przed sobą zadanie, by utrzymać skład zbliżony do zeszłorocznego. Trudno się im dziwić. Jeśli nic wielkiego się nie wydarzy, już przed sezonem przesądzone jest, iż w nadchodzącym sezonie o utrzymanie się walczyć będą (jeśli wystartują) Rzeszów, Tarnów oraz Grudziądz, więc Dolny Śląsk ocali ekstraklasę praktycznie bez względu na zmiany w ich składzie.

O medale będzie walczyła wielka czwórka - Leszno z nowymi armatami (Sajfutdinow, Jonasson), Toruń z Łagutą i Gomólskim, Falubaz mimo wszystko z Hampelem oraz Kildemandem oraz Gorzów, który będzie posiadał złoty skład z minionego, mistrzowskiego sezonu.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Mając na uwadze stan finansów klubów z ekstraligi, strach się bać, co się dzieje w żużlowych ośrodkach z pierwszego lub drugiego frontu. Oprócz Łodzi strach zajrzał chyba wszystkim. Czy wszyscy przetrzymają zimę? Czy wszystkie kluby wystartują w nowym sezonie? Przekonamy się tak naprawdę wiosną. Póki co żużel w Polsce funkcjonuje tak jak mechanizmy liczące w tym roku głosy w wyborach samorządowych. Niby wiemy wszystko, ale niczego nie można być pewnym. Zbliżające się więc wielkimi krokami andrzejki nie będą dla szefa Polskiego Związku Motorowego Andrzeja Witkowskiego tak beztroskie jak w zeszłym roku. Być może pomysł na uzdrowienie żużlowej sytuacji przyniesie włodarzom ekstraklasy wosk, najpierw przelewany przez dziurkę od klucza, a potem zastygający w wodzie.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

W obronie żużlowego złota pojedzie ten sam skład


Więcej o: