Synowiec: Stali złoto do złota. Radość z pierwszego tytułu dzieliłem z kotem

Po niedzielnym meczu, stojąc przy głównej bramie stadionu Edwarda Jancarza, przez pół godziny obserwowałem wychodzących kibiców Stali. Takiej radości nie widziałem chyba jeszcze nigdy. Oni przed chwilą doświadczyli oczekiwanego przez 31 lat sukcesu, jakim było żużlowe złoto dla Gorzowa.
Smakowali ten sukces nie przez ekran telewizora, oni byli uczestnikami. Kto wie, czy nie równie ważnymi jak zawodnicy. Ósme w historii złoto to również bez wątpienia złoto kibiców, którym przez ostatnie lata nie oszczędzono wielu porażek, nawet wtedy, kiedy mistrzostwo Polski było na wyciągnięcie ręki.

Wśród wychodzących z meczu ludzi, niewielu było takich, którzy na własne oczy mogli obserwować któryś z poprzednich sukcesów, choć tacy też byli. Na przykład prezes klubu sprzed lat Witold Głowania, który zapytany przez telewizyjnego redaktora: ile razy Stal zdobyła złoto za jego czasów, odpowiedział skromnie, że "chyba z pięć". Kiedyś telewizja nie transmitowała ligi, nie było też play-off, a o mistrzostwie Polski decydowały mecze już na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu. Przyjrzyjmy się więc, jak to dawniej bywało.

Pierwszy mistrzowski tytuł dla Stali, zdobyty w 1969 roku oglądała na żywo ledwie garść gorzowskich fanów, bo sprawa rozgrywała się na torze Wybrzeża Gdańsk. Po dziesięciu biegach był remis, ale piorunująca końcówka Stali dała zwycięstwo i ostatni ligowy mecz w Rzeszowie miał już znaczenia, choć gorzowianie i tam wysoko wygrali, spychając przy okazji rywala do drugiej ligi. Pamiętam znakomicie ten mecz, gdyż jako młody chłopak słuchałem transmisji radiowej. Radość mogłem dzielić wyłącznie z kotem, bo reszta rodziny mało się żużlem interesowała.

Drugie złoto dla Gorzowa w 1973 roku rozstrzygnęło się na szczęście już na naszym torze, na trzy kolejki przed końcem rozgrywek. Stal pokonała Unię Leszno 48 do 28, a 10 tysięcy kibiców odśpiewało "Sto lat!". Drugi w tabeli Śląsk Świętochłowice miał aż 8 punktów straty, co przy ośmiozespołowej najwyższej lidze znaczyło bardzo dużo. Najskuteczniejszym zawodnikiem i Stali i całej ekstraklasy został 20-letni Zenon Plech. Jego średnia było po prostu niewiarygodna - 2,87 pkt.

Na kolejne, trzecie złoto czekać trzeba było tylko dwa lata. Znowu decydujący o tytule mecz odbył się w Gorzowie, gdzie Stal musiała pokonać opolskiego Kolejarza. I tak się stało. Opole zostało zdeklasowane zdobywając ledwie 23 punkty. Kibice z tytułu cieszyli się więc na przyległych do stadionu ulicach, bo pubów i bulwaru wtedy jeszcze nie było. Wspomnieć przy okazji należy, że najwyższe średnie w lidze mieli zawodnicy Stali - Jancarz i Plech. I właśnie to złoto było początkiem wspaniałej serii czterech kolejnych tytułów, dzięki którym Gorzów przeszedł do historii polskiego żużla.

W 1976 roku w 16. kolejce gorzowska Stal rozgromiła torunian, startujących wtedy również pod nazwą Stal, wyprzedzając na mecie częstochowskiego Włókniarza. W 1977 roku gorzowianie zapewnili sobie złoto w 15. rundzie (startowało dziesięć drużyn), gromiąc we Wrocławiu Spartę. Zawdzięczali to przede wszystkim Jerzemu Rembasowi (druga średnia ligi) i Bogusławowi Nowakowi (czwarta).

W 1978 r. zwycięstwo Stali było najbardziej okazałe. Siedem punktów przewagi na mecie to była inna liga, tym bardziej że od połowy sezonu nie mógł jeździć kontuzjowany Bogusław Nowak, a i Edward Jancarz przyjeżdżał z Anglii jedynie na wybrane mecze. Sprawa mistrzowskiego tytułu rozstrzygnęła się już w 13. kolejce w Bydgoszczy, gdzie Jancarz przyjechał i wygrał swoje wszystkie sześć biegów, a nasi zawodnicy wygrali trzy spośród czterech ostatnich wyścigów po 5 do 1. Znowu więc gorzowscy kibice mogli się cieszyć głównie na odległość.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



W 1983 roku walka o tytuł toczyła się do ostatniej kolejki, a Stal świętowała zdobycie złota w dalekim Rzeszowie, wygrywając tam ze swoją imienniczką. Ale tak naprawdę decydujący mecz odbył się tydzień wcześniej w Gorzowie, gdzie stalowcy starli się w niesamowitym boju z leszczyńską Unią. Liderami Stali byli wówczas Rembas, Jancarz i Nowak, ale "czarnym koniem" spotkania i ojcem zwycięstwa został okrzyknięty Mieczysław Woźniak, który w swoich trzech startach zdobył 8 "oczek" i do tego punkt bonusowy. Ciekawostką jest to, że dla Unii Leszno najwięcej punktów zdobyli ojcowie późniejszych i obecnych żużlowców Stali - Mariusz Okoniewski i Zenon Kasprzak.

Od kilku dni trzymamy w garści złoto 2014, ósme w kolekcji gorzowskiej drużyny żużlowej. Co teraz? Pięknie pójdziemy za ciosem i może już za rok zacznie się druga w historii "złota seria" dla Gorzowa?

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny