Sport.pl

Synowiec: Osiem punktów Falubazu? Do odrobienia w dwóch wyścigach

Teraz nie ma nic ważniejszego niż lubuskie derby w Gorzowie, więc to jest główny temat rozmów i rozważań na piśmie, zarówno kibiców, jak i wszelkiej maści fachowców od żużla. Kto w finale ekstraligi? Dwa mecze już za nami, a kandydatów cały czas jest czterech.
Gdzieś tam, w cieniu pojedynków gorzowsko-zielonogórskich, toczy się równie fascynujący dwumecz pomiędzy leszczyńską Unią i jej tarnowską imienniczką. Bardzo interesujący jest również półfinał play-off w pierwszej lidze pomiędzy Orłem Łódź i GKM Grudziądz, bo w drugiej parze, gdzie mierzą się Rzeszów z Gnieznem, wszystko rozstrzygnęło się po masakrze tych drugich i to na ich torze.

Jeśli chodzi o pierwszą ligę, to zwycięzca meczu w Grudziądzu (mecz w Łodzi wygrał Orzeł, ale tylko sześcioma punktami) pojedzie w ekstralidze, niezależnie od wyniku finału, bo przecież i Gdańsk i Częstochowa licencji otrzymać nie mogą, a więc z niższej klasy awansują dwie drużyny.

Zwycięstwo Łodzi byłoby sensacją dekady, bo tego zespołu nie ma w ekstraklasie już od ponad pół wieku - wtedy nazywał się Tramwajarz. Drużyna, której lideruje rewelacyjny Australijczyk Jason Doyle, jest w stanie sprawić niespodziankę, czego łodzianom życzę, bo nudny Grudziądz do najwyższej ligi nijak nie pasuje (stadion ma jak ten w Witnicy). No i za Orłem stoi złowieszczy sponsor, który budzi grozę na wszystkich torach, wszak jest to zakład pogrzebowy Skrzydlewskich.

Jeśli chodzi o mecz rewanżowy w Tarnowie - pierwszy w Lesznie wygrali gospodarze aż dziesięcioma punktami - to widzę faworyta w "Bykach". Jeszcze dwa tygodnie temu twierdziłbym, że Marek Cieślak z zespołem zmiotą wszystkich i zabiorą złoto, ale dziś realia, czyli zdrowie w obu ekipach, mocno się zmieniły. Szybko kuruje się Kenneth Bjerre, wrócił Przemysław Pawlicki i Leszno jest w komplecie. No i trener Adam Skórnicki - jak się okazuje - też sroce spod ogona nie wypadł, co jest dużym zaskoczeniem, bo do tej pory "Skóra" był bardziej znany jako lekkoduch. Natomiast Tarnów ma kłopot. Nie pojedzie ich lider Greg Hancock, a Martin Vaculik i Krzysztof Buczkowski są po kontuzjach. Ciężka sprawa. Trzeba odrobić 10 punktów, a rywal jest w gazie. Każdy wynik jest możliwy, a ja wcześniej stawiając pieniądze na Łódź, wyniku rewanżowego starcia dwóch Unii nie podejmuję się typować.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Na koniec, jakby na najsmaczniejszy deser - mecz w Gorzowie. Przewidywałem zwycięstwo Stali już w Zielonej Górze, a skończyło się 49:41 dla gospodarzy. Podobnie chyba myśleli kibice w Zielonce, bo na mecz przybyło ich szokująco mało. Pół stadionu na derbach i to w play-off, to szok nie do wytłumaczenia.

"Falubazy" - jak to już wcześniej bywało - podnieśli się z kolan i po 11. biegu, gdy prowadzili 39:27, wydawało się, że nieoczekiwanie rozgromią Stal. Pampersy ostatecznie nie były potrzebne, bo gorzowianie porządnie wzięli się w garść. Sygnał do ataku dał Adrian Cyfer i Stal przełamała niemoc. Wprawdzie przegrała, co samo w sobie jest dla mnie niespodzianką, bo wieszczyłem wygraną gości, ale tylko ośmioma punktami, które w rewanżu są do odrobienia w dwóch biegach. W trakcie prezentacji w najbliższą niedzielę, największe brawa powinien dostać właśnie Cyfer. Należy mu się jak nigdy.

Co będzie w Gorzowie? Wychodzi mi wygrana Stali, dająca finał. Krzysztof Kasprzak, Matej Zagar, Bartek Zmarzlik i ZZ-tka zdobędą po 10 punktów, a druga linia - w tym Cyfer - dorzucą razem kolejne dziesięć. W Falubazie pewniakami na 10 punktów są Andreas Jonsson, Piotr Protasiewicz i Jarosław Hampel (jednak!). Przewiduję jednak, że reszta nie uzbiera razem brakujących do awansu 12 punktów. Takie jest moje zdanie. A jeśli stanie się inaczej, to będzie znaczyć, że w tym stuleciu nie ma dla gorzowian nadziei i ratunku, a zielonogórskie przekleństwo jest zbyt silne na nasze zaklęcia.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: