Synowiec: Deklaruję pomoc. Wykonamy tablice poświęcone Plechowi, Nowakowi i Rembasowi

Jerzy Synowiec

Jerzy Synowiec (Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta)

Dobra pogoda, pełen stadion widzów i jeden z nielicznych sukcesów frekwencyjnych w Grand Prix, na podium trzech zawodników gorzowskiej Stali, no i najważniejsze - zwycięzcą został najbardziej utalentowany gorzowski junior ostatnich lat Bartosz Zmarzlik. Złośliwi mogliby do tego dodać, że ostatnią pozycję z "olimpijskim" wynikiem pięciu zer zajął zawodnik Falubazu Zielona Góra Jarosław Hampel. Czego chcieć więcej?
Może tylko jednego. Tego, aby w cyklu Grand Prix nie musieli startować tacy zawodnicy jak Chris Harris, Martin Smolinski, Fredrik Lindgren, Łukasz Kaczmarek, Troy Batchelor i jeszcze paru innych, którzy pasują co najwyżej do naszej pierwszej ligi. W niczym nie umniejsza to sukcesu gorzowskiego juniora, bo zwycięzca Grand Prix zawsze przechodzi do historii. Zwłaszcza że przy okazji nikt młodszy od niego tego nie dokonał.

Gorzowski turniej pokazał przy okazji, że jeśli cykl wyłaniający mistrza świata ma mieć w przyszłości jakikolwiek sens (nieustannie optuję za jednym turniejem wyłaniającym złotego medalistę, tak jak to było niegdyś), to i liczba imprez musi się zmniejszyć i nabór zawodników musi ulec radykalnej zmianie, nie mówiąc już o godziwych premiach finansowych dla zawodników. Na dzisiaj w cyklu nie jeżdżą przecież Emil Sajfutdinow, bracia Łagutowie, Martin Vaculik, Tomasz Gollob, a po tym sezonie wypadną z niego Darcy Ward (zawieszenie), Niels Kristian Iversen (kontuzja), Jarosław Hampel (gwałtowny spadek zainteresowania ściganiem się) oraz Andreas Jonsson (złożył papiery o wcześniejszą sportową emeryturę). W tej sytuacji wydaje się konieczne, aby BSI wraz ze światową federacją nominowali 15 najlepszych zawodników, rezygnując z eliminacji i dzikich kart. Aby utrzymać prestiż imprezy, startować w niej muszą najlepsi i kropka.

Od dawna uważam, że pięć kolejnych imprez w Gorzowie, przy obecnych, szalonych, najwyższych na świecie kosztach, wyczerpuje zapotrzebowanie na te zawody i spokojnie można je zastąpić dziesięć razy tańszym Memoriałem Edwarda Jancarza, gdzie stawka zawodników co sezon może być znacznie silniejsza niż w Grand Prix, a więc emocje gwarantowane.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Przy okazji sobotniego święta żużla na stadionie imienia Edwarda Jancarza umieszczono pierwszą pamiątkową płytę z odciskiem dłoni Tomasza Golloba. Ma to być początek tradycji upamiętniania sław gorzowskiej Stali.

Dlaczego zapoczątkowano tradycję właśnie od Tomasza Golloba - tego nikt nie jest mi w stanie wyjaśnić. Ani on gorzowianin, ani drużynowego złota dla Stali nie zdobył, ani nie jeździł tu rekordowo długo, a i tytuł indywidualnego mistrza świata zdobywali przed nim w barwach gorzowskiego klubu inni zawodnicy. Ale niech mu będzie, choć dla mnie ikonami Stali jest co najmniej kilku, jeśli nie kilkunastu innych, żyjących zawodników. Zenon Plech (brązowy medal mistrzostw świata w 1973 r. i trzy złote medale ligowe dla Gorzowa), Bogusław Nowak (6 razy drużynowe złoto i do tego 5 razy srebro), Jerzy Rembas (też 6 złotych medali), Jerzy Padewski, Mieczysław Woźniak, Andrzej Pogorzelski, Ryszard Fabiszewski, Marek Towalski, Piotr Świst, Ryszard Franczyszyn czy wreszcie Piotr Paluch. Z zawodników zagranicznych to Gary Havelock (pierwszy tytuł mistrza świata w barwach Stali w 1992 r.), Tony Rickardsson (światowe złoto w barwach Stali w 1998 r.), Jason Crump i Antal Kosco - za serce w walce dla naszego klubu na torze.

Wiem, że gorzowscy działacze mają w planach upamiętnianie kolejnych zawodników. Deklaruję w tym miejscu pomoc. Razem z Lesem Gondorem i Zbigniewem Wozińskim jesteśmy gotowi wykonać i dostarczyć klubowi - według wzoru - trzy kolejne tablice do wmurowania, poświęcone Zenonowi Plechowi, Bogusławowi Nowakowi i Jerzemu Rembasowi. Tak naprawdę to nie najemnicy, którzy pojawiali się w Gorzowie i znikali na zawsze, tylko oni, poświęcili dla Gorzowa najwięcej sił i zdrowia i to dzięki nim przez szereg lat Stal była potęgą, której nikt nie był w stanie dorównać.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Zobacz także
  • Runda żużlowego cyklu Grand Prix na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie "Pięknie wygląda całe podium z gorzowskiej Stali" [GALERIA ZDJĘĆ Z GP]
  • Runda żużlowego cyklu Grand Prix na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie 19-latek ze Stali Gorzów w domu godzi wszystkich tuzów światowego żużla! [ZDJĘCIA]
  • Synowiec: Oby zacięte mecze w play-off uratowały prestiż żużlowej ligi