Sport.pl

Synowiec: Sprawa Dudka? Dopalacze same w przyrodzie nie występują

Ostatnia kolejka żużlowej ekstraklasy zupełnie zmieniła mój dotychczasowy sposób myślenia o szansach poszczególnych zespołów, o formie czołowych zawodników, a nawet o lidze jako całości. Dzieje się coś zdumiewającego, czego nikt nie oczekiwał i nie sądził, że kiedykolwiek może mieć miejsce.
Jest już pewne, że z ligi spadnie gdańskie Wybrzeże - i chwała Bogu. Ten zespół od lat wegetuje na pograniczu lig, nie wnosząc niczego, poza destrukcją rozgrywek. To, co dzieje się w Gdańsku, w tym roku to patologia polskiego żużla w pigułce.

W barażach będzie jeździł częstochowski Włókniarz, choć nie wiadomo po co i nie wiadomo, czy znajdzie się do tych dodatkowych meczów chętny, bo aspirujące do tego Gniezno może z Częstochową rywalizować, ale raczej w konkurencji: kto ma większe długi i większy bałagan w klubie. O licencji na starty w ekstralidze w przyszłym sezonie oba zespoły mogą zapomnieć już teraz. Bezpieczne miejsce zajmie najpewniej wrocławski Betard, czyli zespół bez kibiców i bez perspektyw, tak naprawdę mieszkańcom Wrocławia już niepotrzebny, co trzeba tu jasno i dobitnie powiedzieć.

Unibax Toruń jest już poza play-off, czego spodziewano się od dawna, choć przed sezonem wydawało się to niemożliwe. Najsilniejszy zespół ligowy w historii światowego żużla skończy sezon już niebawem, okrywając siebie wstydem, jakiego nigdy nie widziałem i nie zobaczę. Gromadka mistrzów świata otoczona wieloosobowym sztabem szkoleniowo-menedżerskim pokazała, że można finansowo wyssać cały szpik z klubowych kości, zostawiając ugór, jeśli chodzi o wynik sportowy. Do beznadziejnego Tomasza Golloba, który kompromitował się przez cały sezon, dołączyli również Chris Holder i Darcy Ward. Australijczycy na własnym torze potrafili jednocześnie przyjechać za plecami juniora Adamczewskiego, nie nawiązując z nim walki. Niech to będzie przestroga dla wszystkich, że nie warto tworzyć wunderteamów z najemników, którzy tak naprawdę mają za nic kibiców i zależy im tylko na kasie. Kompromitacja i wstyd. Świetny, acz nieżyjący już od kilkudziesięciu lat polski aktor komediowy Bogumił Kobiela miał na taką sytuację świetne powiedzenie rodem z filmu Andrzeja Wajdy "Przekładaniec" - "Kupa wariatów!". Choć ciśnie się na usta bardziej ostre sformułowanie, użyte ostatnio przez znanego polskiego polityka, kończące się słowami "dupa i kamieni kupa".

Ale i lubuskie zespoły mają problem. Stal Gorzów - gratulacje dla Krzysztofa Kasprzaka za złoto w Zielonej Górze! - w końcówce sezonu miast gonić tarnowską Unię, bierze od niej baty nawet na własnym torze, co niestety nakazuje zweryfikować plany co do złotego medalu. Marzeniem więc pozostaje finał play-off. A o to będzie chyba stosunkowo łatwo, bo jeszcze dziwniejsze rzeczy mają miejsce w Zielonej Górze. Tam zupełnie opadł z sił i utracił ochotę na poważne ściganie się lider Jarosław Hampel. Jego ostatnie występy i w Polsce, i w Szwecji są zdumiewające. Zero goni zero i zerem pogania. Patrząc na jego wyczyny oraz wyczyny Tomasza Golloba, wiem jedno - prawdziwe gwiazdy (Hans Nielsen, Tony Rickardsson, Jason Crump) nigdy, przenigdy do takich sytuacji nie dopuszczały.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Sprawa Patryka Dudka jest wyjaśniana i na ostateczne decyzje trzeba jeszcze poczekać. Ale pewne jest jedno - dopalacze i inne środki dopingujące same w przyrodzie nie występują. Trzeba być bezmyślnym albo całkowicie niefrasobliwym, aby konsumować substancje, których używają zawodnicy walczący w tzw. "klatkach". Jeśli będzie najkrótsza choćby dyskwalifikacja, to zawodnik co najmniej zwichnie swoją karierę, popadnie w kłopoty finansowe i spowoduje podobne skutki jeśli chodzi o swój klub, czyli Falubaz, który miast walczyć o złoto, będzie walczył być może tylko o brąz.

Nie ogarniam tego wszystkiego, bo moje kilkudziesięcioletnie doświadczenia żużlowe są przy tym na nic. Jeśli tak ma wyglądać polski żużel w przyszłym roku, to czas już nie na zmiany, ale na prawdziwą rewolucję. Jedna jaskółka, nomen omen - tarnowska - niczego tu nie zmieni, bo "Wielki Mag" jest tylko jeden i od jego opinii rozpocząłbym ową rewolucję.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: