Karolina Naja z medalami mistrzostw świata we wszystkich kolorach [ZDJĘCIA]

Złoto w kajakowej sztafecie oraz dwa pozostałe krążki w konkurencjach olimpijskich - srebro w czwórce na 500 metrów i brąz w dwójce na tym samym dystansie. Z takimi sukcesami wraca z mistrzostw świata w Moskwie 24-latka Karolina Naja. - Wielu wyłącznie marzy, aby z najważniejszej imprezy sezonu wracać z takim dorobkiem - powiedział zaraz po ostatnim wyścigu dumny Marek Zachara, trener klubowy AZS AWF Gorzów.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Od dłuższego czasu zdecydowanie najmocniejsza w reprezentacji Polski grupa kobiet, sięgnęła na mistrzostwach świata w Moskwie po wszystkie medale. W trzech z czterech z nich swój udział miała Karolina Naja z gorzowskiego akademickiego klubu. - Jeszcze raz nasze panie razem z Karoliną pokazały, że są w samej, ścisłej czołówce na świecie - komentował Marek Zachara, obserwujący zmagania w Rosji, który za chwilę poprowadzi polską kadrę akademicką.

Złoto Polki zabrały w ostatniej chwili. Wygrały w sztafecie 4x200 metrów, konkurencji zamykającej MŚ na torze Kryłackoje. Najpierw pokazały wielką klasę w przedbiegu, gdzie wygrały o półtorej łódki, a w finale wyprzedziły Rosjanki o ponad sekundę, a Białorusinki o prawie dwie sekundy. W biało-czerwonej sztafecie walkę o złoto otwierała Naja, dalej płynęła Edyta Dzieniszewska, Ewelina Wojnarowska, a na koniec w znakomitym stylu odpływała wszystkim rywalkom Marta Walczykiewicz, która wcześniej wywalczyła srebrny medal w olimpijskiej konkurencji K-1 na 200 metrów, gdzie przegrała tylko z legendarną już Nowozelandką Lisą Carrington. - Gdyby Karolina nie płynęła w sztafecie pod wiatr, a na przykład na drugiej zmianie, to nasze zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej przekonujące - opowiadał Zachara. - Trudno to było jednak przewidzieć, bo osady i kolejność zgłasza się na odprawie dużo wcześniej. Polki popłynęły znakomicie, złoto mistrzostw świata zawsze ma swoją wyjątkową wagę.

W rywalizacji K-4 - w naszej osadzie płynęły Walczykiewicz, Dzieniszewska, Naja i Beata Mikołajczyk - Polki przegrały tylko z Węgierkami. - Dziewczyny dały z siebie wszystko, rywalki były po prostu za mocne - stwierdził trener AZS AWF. - Obie czołowe osady popłynęły w czasie poniżej minuty i 29 sekund. To znakomite rezultaty, świadczące o niezwykłym poziomie finału.

W olimpijskiej dwójce na 500 metrów trener kadry kobiet Tomasz Kryk nic nie zmieniał, znów postawił na te, które wywalczyły brąz w 2012 roku na igrzyskach Londynie - Naję i Mikołajczyk. W Moskwie kajakarki z Gorzowa i Bydgoszczy też były trzecie, tak jak rok temu na mistrzostwach świata w Duisburgu. Polki przegrały z Węgierkami i Serbkami. - Wydawało mi się, że w drodze na podium nasze dziewczyny nie miały najszczęśliwszych min, są niezwykle ambitne, chciały czegoś więcej - mówił gorzowski trener. - Co jednak mają powiedzieć Niemki, od lat dominatorki, które tym razem w kobiecych konkurencjach zostały bez medalu, czasami nawet bez miejsca w finale A. Mieliśmy młode Serbki, młode Białorusinki, Rumunki, z których jedna ma dopiero 18 lat. Świat błyskawicznie idzie do przodu i bardzo mocno pracuje, a Naja z Mikołajczyk cały czas w tej niezwykle wyrównanej, mocnej stawce łapią się na podium najważniejszych imprez. To bardzo cieszy.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Do finału A w olimpijskiej konkurencji K-2 na 200 metrów zakwalifikował się inny kajakarz AZS AWF Gorzów - 22-letni Bartosz Jonkisz, który od niedawna pływa z o rok starszym Dawidem Putto i przebojem, dzięki wysokiej formie na wiosnę, dostał się do reprezentacji kraju. Ta osada jest rewelacją tego sezonu. Po zaledwie czterech wspólnych treningach Jonkisz z Putto wygrali finał B na mistrzostwach Europy, a zaraz potem zdobyli srebrny medal mistrzostw świata U-23. W Moskwie, już na dorosłym, światowym czempionacie zajęli ósme miejsce, na takiej samej pozycji skończyli też finał sztafet. - Za tę osadę trzeba porządnie ściskać kciuki, aby dalej tak mocno pracowała i pięknie się rozwijała. Dla tych chłopaków na dziś nie ma granic ich możliwości - zakończył Zachara.