Synowiec: Srebro Polski w drużynie? To żaden wstyd, bywało znacznie gorzej

Srebro w Drużynowym Pucharze Świata przyjąłem spokojnie i z umiarkowanym zadowoleniem, bo strata złota na ostatnim wirażu to żaden wstyd. Pamiętam bowiem czasy, kiedy Polacy sporadycznie występowali w rozgrywce finałowej, a jak już startowali, to jakiekolwiek miejsce na podium było sukcesem.
Szczególnie przygnębiające były lata osiemdziesiąte, kiedy światowa czołówka była dla nas praktycznie nieosiągalna. Teraz tak naprawdę w światowym żużlu liczą się jedynie cztery zespoły - oprócz Polaków są to Australijczycy, Duńczycy i Rosjanie, przy czym ci ostatni nie mają pieniędzy, aby brać udział w drużynowej rywalizacji. Takie to czasy, że żużel skurczył się ledwie do kilku zespołów.

A pamiętam takie, już dość odległe lata... Był mianowicie rok 1990, kiedy na gorzowskim torze rywalizowały ze sobą drużyny światowej grupy "B". Startowali przedstawiciele Australii, Węgier, Finlandii i Polski. No i biało-czerwoni, na własnym przecież torze, zdobyli ledwie 11 punktów, przegrywając nie tylko z Australią (liderował tej ekipie Leigh Adams), ale dostali też tęgi łomot od Węgrów, a nawet Finów. Nic dziwnego, że już rok później w gorzowskim zespole wystartował uczestnik tamtych zawodów - Fin Olli Tyrvainen, ale furory u nas nie zrobił.

Dzisiaj Finowie i Węgrzy mogą co najwyżej pomarzyć o startach w drugiej lidze, a ich reprezentacje z pewnością pokonałaby drużyna juniorów Stali Gorzów. Wszyscy mówią o tym, że geografia światowego żużlu co roku się kurczy, ale nikt nie wie, jak to zmienić, ten niedobry trend odwrócić.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Na szczęście mamy swoją ligę, w której sprawy mają się tak, jak to niektórzy prognozowali od początku. Prowadzi niezagrożona - oczywiście tylko do play-off - tarnowska Unia, a za nią mamy gorzowian i zielonogórski Falubaz. Czwartym zespołem do kompletu będzie Unia Leszno, bo drużyna supergwiazd z Torunia okazała się zbieraniną pseudozawodowców, którzy owszem, po kasę rękę wyciągają, ale na torze nie umieją i pokazują wielkie nic. Całkowite zero, albo jeszcze mniej. Myślę, że wszyscy działacze, widząc to, wyciągną odpowiednie wnioski, bo to ostatni już czas. Unibax stworzony podobno za kilkanaście milionów złotych to zespół bez ambicji, bez woli walki, kierowany przez całą grupę szkoleniowców i menedżerów (Chomski, Ząbik, Krzyżaniak, Kryjom), którzy działają w myśl zasady "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść". Całe to towarzystwo powinno być po sezonie rozgonione na cztery wiatry, a jeśli znajdzie się wariat, który będzie chciał zainwestować w toruński żużel po odejściu Romana Karkosika, powinien postawić na ambicję, skromność i własnych wychowanków, których nigdy w tym klubie nie brakowało. Po Unibaksie nikt w lidze płakał nie będzie, bo nie jest to zespół sympatyczny, a zeszłoroczne grzechy nie zostały jeszcze odpokutowane.

Zaś gorzowska Stal im bliżej końca sezonu, tym lepsza. Może w tym roku doczekamy się - nieco niespodziewanie - złota? Mecz w Gdańsku to był ledwie trening. Pamiętam podobny pojedynek w 1992 roku. Stal wówczas też jechała o mistrzostwo Polski (ostatecznie było tylko srebro), a Gdańsk miał ogromne kłopoty ze zdobywaniem punktów, tak jak teraz. Stal wygrała wtedy różnicą 50 pkt, a Wybrzeże nawet nie próbowało stawiać oporu. Dość powiedzieć, że ich jedyny obcokrajowiec - Fin Juha Moksunen - skończył mecz z jednym punktem, a lidera gdańszczan Jarosława Olszewskiego ogrywała niemiłosiernie nasza druga linia. Widzów też wtedy było jak na lekarstwo, a stadion w Gdańsku wyglądał dokładnie tak jak dzisiaj. Minęły 22 lata, a u nadmorskich rywali czas jakby się zatrzymał. Zły to znak dla gdańskich kibiców, jeśli jeszcze jacyś chcą to oglądać. Zmartwiła mnie tylko wypowiedź jednego ze sponsorów Wybrzeża, który powiedział coś w tym stylu, że oni płaczą dzisiaj, bo nie ma za co jechać, a gorzowianie będą płakać po sezonie, kiedy trzeba będzie przyznać się do długów. Oby były to tylko słowa rozgoryczonego postawą swoich zawodników człowieka, który ma błędne wiadomości.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny