Palenie gumy, kaskaderzy z uśmiechem na ustach. A na koniec... polski monster truck [WIDEO, ZDJĘCIA]

Drifterzy, kaskaderzy i trochę kabareciarze przyjechali do Gorzowa, by pokazać swój ?Monster Show Chaloupka Lifestyle?. Jeśli nie macie planów na niedzielne popołudnie, zapraszamy na główne skrzyżowanie w mieście, przy katedrze. OSiR namówił chłopaków, by zagrali ten numer jeszcze raz.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Wyjątkowa Warszawa M20 waży cztery tony, pod maską 300 koni i sześciolitrowy silnik. Organizatorzy sobotniego pokazu przekonują, że ta imponująca konstrukcja to "pierwszy polski monster truck". Zapaleńcy z Polski i Czech wybudowali ten pojazd ostatniej zimy i właśnie są w tournée po zachodniej Polsce. Na ten weekend zawitali do Gorzowa.

Za kierownicą wielkiej Warszawy zasiadł Emil Chaloupka, samochodowy kaskader-samouk (robi to od 12 lat). Pochodzi z czeskiej Pragi. - Kluczowe słowo to respekt. Wszystkim to powtarzam. Najtrudniejsze są najłatwiejsze numery - opowiada Czech. Przekonuje, że na co dzień za kółkiem tak nie szaleje. Po tym, co zobaczyliśmy na parkingu przy stadionie żużlowym, trudno mu uwierzyć... Był drift i jazda na dwóch kołach (czerwonym bmw), a nawet kontrolowane dachowanie (skodą). Na koniec ponadgodzinnego show monster truck w biało-czerwonych barwach zmierzył się z trzema starymi autami.

W niedzielę powtórka. - O godz. 17 zamykamy główne skrzyżowanie w mieście, przy katedrze. Namówiłem chłopaków, by z okazji Dnia Dziecka dali pokaz w centrum Gorzowa. To ciekawe widowisko będzie można zobaczyć za darmo - zaprasza Włodzimierz Rój, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gorzowie.