Synowiec: Po 31 latach sięgniemy marzeń? Tak nieustępliwą Stal stać na złoto

Po pierwszej kolejce żużlowej ekstraligi pisałem, że byłem w szoku, oglądając mecz i porażkę Unibaksu Toruń w Gdańsku. Druga kolejka, rozegrana w świąteczne dni, to szok nie mniejszy, acz tym razem bardzo pozytywny i mający kilka źródeł.
Pierwsze to frekwencja jaka nie zdarzyła się w polskiej lidze od dawna. Na czterech stadionach zasiadło po kilkanaście tysięcy ludzi, a średnia wyniosła około 13,5 tysiąca. Wynik najprawdopodobniej nie do powtórzenia, bo w następnych kolejkach emocje w klubach będą jednak różne, tak jak różne będą nadzieje kibiców.

Drugim szokiem był przebieg meczu pomiędzy Stalą Gorzów, a leszczyńską Unią. Widziałem w życiu kilkaset spotkań Stali, nawet na tak egzotycznych torach jak Krosno, czy Opole, ale meczów na podobnym poziomie jak ten z ostatniej niedzieli, oglądałem ledwie kilka. Uczestniczyłem w tym widowisku oczywiście na żywo, bo jednak telewizja redukuje emocje do minimum. Nie słychać dopingu, rozmów na trybunach i ryku żużlowych silników, a przy okazji nie dociera do nas to, co zbędne, czyli komentarze telewizyjnych ekspertów, nudnych jak flaki z olejem i wypranych z wszelkich emocji. Gdyby jeszcze mecze komentował jedyny człowiek, który się do tego nadaje, czyli Tomasz Lorek, ale jego można niestety posłuchać śledząc tylko pojedynki ligi angielskiej.

Mecz w Gorzowie miał poziom w naszej lidze rzadko osiągalny. Żużlowcy Stali byli perfekcyjnie przygotowani sprzętowo, spasowani z torem, a do tego niezwykle zmotywowani. W każdym biegu jechali tak, jakby od jego wyniku zależał tytuł mistrza Polski. Unia Leszno nie jest słabym zespołem i ma w swoim składzie co najmniej czterech zawodników z szeroko rozumianej światowej czołówki, a Nicki Pedersen to jeden z największych walczaków w dziejach światowego żużla. I mimo tego, że wszyscy starali się bardzo (Piotr Pawlicki wychodził wręcz ze skóry), nie byli tego dnia w stanie nic zrobić. To było starcie dwóch drużyn jadących różnymi prędkościami, tak jak wyścig walca drogowego z samochodem osobowym. Momentami nawet sam "Dzik" Pedersen był na torze bezradny jak junior, a w parkingu po biegu nie wiedział, co się wokół niego dzieje. To nic, że takie mecze nie zdarzają się często, ważne bowiem, że się zdarzają. Jeśli zawodnicy Stali utrzymają taką formę i zaangażowanie do końca sezonu, a i nie opuści gorzowian zdrowie (takich problemów nie życzę nikomu) - po 31 latach doczekamy się złota.

Okazja, aby to sprawdzić zdarzy się już w trzeciej kolejce w Tarnowie. Będzie to starcie gigantów, a ten, kto tam wygra, pewnie zasiądzie w fotelu lidera co najmniej do końca pierwszej rundy.

W trzeciej serii spotkań dojdzie też do drugiego sprawdzianu mocarzy - w Zielonej Górze Falubaz pojedzie z toruńskim Unibaksem. Szykują się tam gigantyczne emocje, bo Toruń stoi pod ścianą i każda kolejna porażka na wyjeździe to pożegnanie z play-off. Życzę powodzenia Falubazowi, bo moja awersja do Torunia miast maleć - utrzymuje się na dotychczasowym poziomie, a to za sprawą menadżera tej drużyny Sławomira Kryjoma, który ukarany dwuletnim zakazem pokazywania się w parkingu, jako współautor skandalu w ubiegłorocznym finale play-off, pcha się przed telewizyjne kamery i do prasy jakby nic się nie stało. Bezczelność nie mająca precedensu. Podobno strach otworzyć w parku maszyn skrzynkę z narzędziami, bo stamtąd też może wyskoczyć. Takie zachowanie wizerunkowo szkodzi Unibaksowi i sympatyków mu nie przysparza.

Drugą łyżką dziegciu wrzuconą do beczki z miodem, czyli produktem jakim jest ekstraliga żużlowa, była ostatnia wypowiedź prezesa gdańskiego Wybrzeża, że jego zespół odpuszcza mecze wyjazdowe, bo nie jest taki nierozsądny, aby wyrzucać pieniądze w błoto. Jeśli tak rozumuje prezes klubu, to rodzi się pytanie: po co w ogóle startuje? A na usta cisną się życzenia, aby Gdańsk został zdegradowany jak najszybciej i prędko do elity nie wrócił, bo jego miejsce jest w drugiej lidze i to za przeproszeniem drugiej ligi.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Zobacz także
  • Tłumy oglądają żużlową ligę. Na stadionach i w TV
  • Żużel ponad wszystko, czyli o wyższości czarnego sportu nad solonym zadkiem [LITERACKI KOMENTARZ DO EKSTRALIGI]
  • Wybrzeże - Unibax 46:44 Synowiec: Byłem zdumiony widząc jak mistrzowie świata robią sobie kpiny